Wszystko o agencjach pracy tymczasowej

Dominika Karp
15.05.2008 , aktualizacja: 06.12.2007 12:01
A A A

Fot. Tomasz Niesłuchowski / AG

W ciągu czterech ostatnich lat ich liczba zwiększyła się aż trzydziestokrotnie. Jednak brak przystosowania do zmieniających się realiów rynku pracy, może sprawić, że duża część agencji przestanie działać. A szkoda, bo w innych krajach unijnych praca tymczasowa cieszy się dużym wzięciem.
W tej chwili w Polsce zarejestrowanych jest prawie 1700 agencji pracy tymczasowej. Najwięcej na Mazowszu. Po kilkadziesiąt agencji działa w województwach: dolnośląskim, wielkopolskim, śląskim i pomorskim. Ich status i prawa pracowników tymczasowych reguluje ustawa, która obowiązuje od stycznia 2004 roku. W tamtym okresie w Polsce legalnie działało jedynie niewiele ponad 50 takich firm. Od momentu wejścia w życie ustawy, a w szczególności od wejścia Polski do Unii Europejskiej, liczba agencji zaczęła gwałtownie rosnąć. Nowe agencje powstawały, niczym przysłowiowe grzyby po deszczu.

- Wiele debiutujących w tym czasie firm było "garażowymi", jednoosobowymi agencjami. Obniżenie kosztów funkcjonowania tak działających firm do minimum, a także olbrzymia, dziko rosnąca konkurencja na rynku, spowodowały, że ceny korzystania z usług agencji były bardzo niskie, wręcz dumpingowe. Dla wielu z nich działalność stała się nieopłacalna - mówi Monika Ulatowska ze Stowarzyszenia Agencji Zatrudnienia.

Teraz ta sytuacja powoli ulega zmianie. Wiąże się to przede wszystkim z tym, że rynek pracy staje się rynkiem pracownika i to właśnie pracownicy coraz częściej dyktują warunki pracodawcom, a nie odwrotnie. Jeszcze kilka lat temu, gdy stopa bezrobocia była znacznie wyższa, a skala emigracji zarobkowej znacznie mniejsza, praca tymczasowa była dla wielu ludzi wybawieniem. Często była jedyną możliwością zatrudnienia i okazją do podniesienia swoich szans na rynku pracy. Teraz, gdy pracodawcy mają coraz więcej problemów z uzupełnianiem braków kadrowych, by skusić potencjalnych kandydatów, muszą im stworzyć jak najlepsze warunki. W takich okolicznościach etat staje się podstawą.

Po pracownika do parafii

Zdaniem Moniki Ulatowskiej, zmiany na rynku pracy wymuszają na agencjach pracy tymczasowej i na agencjach zatrudnienia w ogóle, dużo większą profesjonalizację, lepszą znajomość procesów gospodarczych i specyfiki różnych branż. - Agencje nie mogą już być zwykłymi pośrednikami. Klienci stawiają przed nimi coraz więcej wymagań, żądają od nich powiększania katalogu dodatkowych usług. Konieczne stają się działania w zakresie opieki nad pracownikami tymczasowymi, tj. aktywny system motywacyjny, umożliwienie zdobywania dodatkowych umiejętności, szkoleń - mówi Ulatowska. Agencje muszą również stawić czoła dodatkowemu problemowi, jakim jest brak pracowników. Sytuacja wymaga od nich znacznie większej kreatywności i działań, które jeszcze kilka lat temu, były nie do pomyślenia. Rynek wymusza na nich zmianę strategii postępowania.

Jakiś czas temu media obiegła informacja o pracodawcy, który chcąc zainteresować potencjalnych kandydatów do pracy, napisał swoje ogłoszenie wierszem. Agencje natomiast coraz częściej hołdują zasadzie, że najlepsze efekty przynosi kontakt bezpośredni, a ich przedstawicielom zdarza się odwiedzać prywatne domy, miejscowe sklepy, szkoły, parafie i okolicznościowe festyny! Trudności w pozyskiwaniu pracowników sprawiły również, że agencje muszą ze sobą współpracować. Kooperacja polega najczęściej na podwykonawstwie rekrutacyjnym, nazywanym usługą REC 2 REC.

Wymagania wobec agencji wciąż rosną, a kandydatów, których i tak jest niewielu, coraz trudniej jest też zatrzymać (ze statystyk wynika, że w ubiegłym roku ponad połowa wszystkich pracowników tymczasowych pracowała w okresie nie dłuższym niż trzy miesiące). - Musimy stosować coraz bardziej złożone i coraz bardziej czasochłonne procesy rekrutacyjne. Dana osoba musi być bardzo dobrze wysondowana i sprawdzona, by prawdopodobieństwo tego, że po okresie wstępnej rekrutacji i szkoleniach zrezygnuje, było jak najmniejsze. Ofert pracy jest sporo, kandydaci wręcz w nich przebierają i o dobrego pracownika jest coraz trudniej. Największe utrudnienia nakłada na nas rynek - nawet najbardziej dokładny i złożony proces nie zmieni faktu, że z czasem pracownicy stwierdzają, że nabrali doświadczenia i zaczynają szukać lepszej pracy - mówi Żaneta Mańkowska z PBG Human Resources.

Wielu grozi upadek

Brak przystosowania do zmieniających się realiów w przypadku wielu agencji może zakończyć się upadkiem. Prognozuje się, że w najbliższym czasie liczba agencji znacznie zmaleje i ustabilizuje się na poziomie 400-500 największych i najbardziej elastycznych firm. Trudności w pozyskiwaniu pracowników, większa specjalizacja i mniejsza konkurencja spowoduje jednocześnie wzrost kosztów ich funkcjonowania i agencyjnych marży.

- Przyszłością wielu agencji są usługi outsourcingowe. W ramach outsourcingu agencje zatrudnienia będą przejmowały odpowiedzialność i nadzór nad realizacją zadań całych działów i procesów wydzielonych z firmy. To z kolei spowoduje konieczność dalszej specjalizacji i dostarczaniu gotowych rozwiązań, a nie tylko pracowników do realizacji konkretnych zadań - mówi Ulatowska.

Najczęściej zleca się zewnętrznym firmom: usługi ochroniarskie, informatyczne, księgowo-płacowe, związane z utrzymywaniem czystości, logistyczne, prawnicze, czy magazynowe. Coraz częściej firmy outsourcują także działalność związaną z zarządzaniem procesami biznesowymi, część działań produkcyjnych, działalność promocyjną i związaną z handlem.

Prawie 3 miliony dziennie

Wśród rekrutowanych przez agencje pracy tymczasowej pracowników przeważają niewykwalifikowani pracownicy fizyczni, osoby zatrudniane przy pracach pomocniczych w przemyśle, magazynierzy, operatorzy maszyn i urządzeń, personel potrzebny do obsługi imprez, np. tłumacze czy hostessy. Szacuje się jednak, że w grupie tymczasowych pracowników coraz częściej będą się także pojawiać przedstawiciele personelu wykwalifikowanego i umysłowego. Powoli rośnie w tej grupie także liczba specjalistów, np. programistów, grafików, administratorów baz danych, inżynierów.

Odsetek pracowników tymczasowych w ogólnej liczbie wszystkich aktywnych zawodowo osób jest w Polsce bardzo niski i wynosi zaledwie 0,5 punktu procentowego. Średnia europejska jest pięciokrotnie wyższa i oscyluje w okolicach 2,5 proc.

W 2004 roku Polaków, którzy podjęli taką pracę było niespełna 170 tysięcy, ale w ubiegłym roku już prawie 290 tys. osób zajmowało się pracą tymczasową. Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia prognozuje, że w tym roku liczba pracowników tymczasowych w Polsce sięgnie poziomu 330-350 tysięcy. Tymczasem potencjał polskiego rynku ocenia się na ok. 480 tysięcy osób.

Zdaniem dr. Pawła Korzyńskiego z Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego Szkoły Głównej Handlowej liczba pracowników tymczasowych w Polsce będzie cały czas rosła, ale znacznie wolniej, niż wcześniej. - Tempo wzrostu będzie maleć i w pewnym momencie liczba pracowników tymczasowych się ustabilizuje - mówi. Podkreśla, że obowiązujące w Polsce regulacje prawne działają na niekorzyść pracy tymczasowej. Jednym z takich przepisów, na które agencje narzekają jest nakładana na pracodawcę konieczność każdorazowego wydawania świadectwa pracy. Niezależnie od czasu pracy. - Wydaje się, że jest to niepotrzebna biurokracja. Podobnie jest np. z obowiązkiem przechowywania dokumentacji przez 50 lat. Agencje pracy tymczasowej narzekają, że brakuje im na te dokumenty miejsca - mówi Korzyński.

Dodaje, że polskie prawo nakłada ograniczenia czasowe na wykonywanie pracy tymczasowej, których nie ma w wielu innych krajach. Limit wynosi 12 miesięcy. Takich przepisów nie ma np. w Wielkiej Brytanii i Irlandii. W przedsiębiorstwach krajów Unii Europejskiej 10-15 proc. wszystkich pracowników stanowią pracownicy tymczasowi. Dziennie taką pracę w UE wykonuje średnio 2,8 miliona osób. Wzrost wartości tej branży wynosi w Unii średnio 10 procent rocznie. W Polsce, w której jeszcze niedawno, przybywało ok. 20-30 proc. pracowników tymczasowych miesięcznie, sytuacja staje się podobna.

Idealna okazja dla studentów

Zdecydowaną większość kandydatów, którzy korzystają z ofert agencji pracy tymczasowej, stanowią bezrobotni i studenci. Z danych przedstawionych przez Korzyńskiego podczas poznańskiej konferencji "Nowoczesne kadry - kompleksowe rozwiązania w zarządzaniu personelem" wynika, że najistotniejszymi motywami, jakimi kierują się klienci takich agencji są kolejno: brak stałej pracy, chęć zdobycia doświadczenia zawodowego i potrzeba podjęcia dodatkowej pracy, dorobienia sobie.

Osoby uczące się stanowią aż 40 procent wszystkich, którzy podejmują pracę tymczasową. Jednocześnie z badań CIETT wynika, że w zależności od branży, w najgorszym wypadku, co trzeciemu, a w najlepszym, co drugiemu pracownikowi tymczasowemu w ciągu roku, po podjęciu takiej pracy, udaje się "zaczepić" na etacie.

Z kolei pracodawcy korzystają z usług agencji pracy tymczasowej oczywiście wtedy, gdy potrzebują dodatkowego personelu w związku ze zwiększoną ilością zleceń, czy zwiększoną produkcją. To, co przekonuje ich do korzystania z takich firm, to zmniejszenie ryzyka, ograniczenie biurokracji i przede wszystkim obniżenie kosztów. Jeszcze niespełna cztery lata temu w Polsce z usług agencji pracy tymczasowej korzystało 1,5 tysiąca firm. W 2006 roku było ich już ponad 6,7 tysiąca! Stowarzyszenie Agencji Zatrudnienia prognozuje, że w 2007 roku ich liczba osiągnie poziom 7500 przedsiębiorstw.

PYTANIE Agencje pracy tymczasowej pomagają znaleźć ciekawe zajęcie?

 Oczywiście
 Tak, ale to słabe oferty
 Prawie nigdy
Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX