Szybka kasa, czyli praca na weekend

Michał Sielski
2008-09-25 , aktualizacja: 25.09.2008 16:45
A A A Drukuj
Rozdawanie ulotek to jeden ze sposobów złapania szybkiej pracy. Gorzej już z szybką zapłatą.

Rozdawanie ulotek to jeden ze sposobów złapania szybkiej pracy. Gorzej już z szybką zapłatą. (Fot. Karol Piętek / Agencja Gaze)

Budzisz się rano i nie wiesz skąd wziąć pieniądze na wieczorne kino z dziewczyną lub piwko z kumplami? Jeśli na koncie pustka, możesz skorzystać z pracy dorywczej. Jak dobrze trafisz, kasę otrzymasz od razu po robocie. Może też jej nie zobaczyć wcale...

Lista Płac Zawodów Zobacz zarobki w swojej branży w Polsce



- Gdy tata potrzebuje pieniędzy to po prostu wyjmuję je ze ściany - mówi sześcioletni syn mojego przyjaciela. Ale nie każdy może po prostu wziąć pieniądze z bankomatu. Najczęściej dlatego, że nie pracuje, bo jeszcze się uczy, a czasami ma po prostu taki pomysł na życie. Co więc zrobić, gdy w niedzielę wieczorem szykuje się mecz, na który z kolegami po prostu trzeba iść? Albo jest jedyna szansa by zaprosić tą wystrzałową sąsiadkę do kina? Można postarać się o pracę dorywczą. Coraz częściej jest to nie tylko możliwe, ale nawet bardzo łatwe.

We wsi rąk brakuje

Paradoksalnie ostatnio łatwo o pracę na wsiach. Jeszcze kilka lat temu nie było to wcale takie proste. W mieścinach po PGR-ach, gdzie jeszcze niedawno ludzie żyli tylko z zasiłków, o pracy nie było nawet co marzyć. Teraz gospodarze wręcz proszą ludzi o to, by zechcieli pracować przy zbiorze truskawek, wykopkach czy innych prostych pracach polowych. - Chodzę po prośbie od domu do domu i dosłownie błagam o to, by ktoś przyszedł na pole. Ale ludziom się nie chce. Tylko na młodych można liczyć, bo oni chcą mieć własne pieniądze, a nie tylko czekają, aż ktoś im da - mówi właściciel kilkunastohektarowego gospodarstwa na wsi koło Kartuz. Nie chce się przedstawić, by nie narazić się sąsiadom, dzięki którym jego produkcja jeszcze jest opłacalna. Gospodarz może liczyć na pracowników głównie w czwartki i piątki. Wtedy młodzież potrzebuje kasy na weekend. Bo w pobliskich Charzykowych na dyskotece po prostu trzeba być.

Praca dorywcza nie jest niestety dobrze płatna. Za zbieranie truskawek czy kapusty można zarobić kilka złotych na godzinę. Dniówka to maksymalnie 30-40 złotych. Płaca oczywiście z ręki do ręki, bez żadnych umów, papierków i innych "niepotrzebnych" rzeczy. O takie zajęcie łatwo przede wszystkim w sezonie letnim, potem niestety jest już gorzej. Zimą można jeszcze czasami odśnieżyć podwórze lub drogę do stodoły, ale to przypadki incydentalne.

W mieście robota, ale i cwaniaki

Dlatego o pracę "na szybko" dużo łatwiej jest w miastach. Jednak przede wszystkim dużych, bo w mniejszych miejscowościach nie ma firm, które takie zajęcia oferują. A nie ma ich tak dużo, by pracy wystarczyło dla wszystkich. Bo zajęcie z dnia na dzień można dostać przede wszystkim w marketach lub reklamie, czasami przy rozładunku. Niestety dużo trudniej o zapłatę z dnia na dzień, bo tu umowy przybierają bardziej cywilizowane formy.

- Kasę do ręki można dostać jedynie w osiedlowym sklepie. Przychodzę rano, około 5.30 w piątek jeszcze przed lekcjami - mówi 17-letni Jakub Podgórski z Gdańska. - Wnoszę do sklepu skrzynki, głównie z jabolami, których zawsze jest kilkadziesiąt. Do tego piwo, warzywa, różne słoiki. W sumie około 50-80 skrzynek, co zajmuje jakąś godzinkę, czasami półtorej. I 20-30 zł do kieszeni, w zależności od oceny pracy wystawionej przez pana Janka - mówi zadowolony Jakub. Po pracy idzie jeszcze do szkoły, a w weekend może zaprosić dziewczynę do kina. Wprawdzie dokłada jeszcze z kieszonkowego, ale i tak jest zadowolony. Jakub opowiada jednak, że nie zawsze tak było. O takim sposobie dorabiania dowiedział się od kolegów w szkole. I poszedł w ciemno do osiedlowego centrum handlowego.

- Pogadałem z właścicielem pierwszego sklepu, który właśnie przed chwilą podjechał wyładowanym samochodem dostawczym. Powiedział, że nie ma sprawy i mogę pomóc, ale po dwóch godzinach wręczył mi butelkę coli i poklepał po plecach. Jak powiedziałem, że umawialiśmy się na dwie dychy, to zaczął się śmiać i powiedział, że przecież nie było tak ciężko. Oszust, dobrze, że po kilku miesiącach zbankrutował - wspomina przedsiębiorczy nastolatek.

Na chcących pracować dorywczo czeka sporo takich pułapek, dlatego coraz więcej osób szuka legalnej pracy - z umową i jasno określonymi kompetencjami. Takie oferują przede wszystkim agencje pośrednictwa pracy. Dzwonimy do największej z nich, działającej od wielu lat na trójmiejskim rynku. - Szukam pracy, jakiejkolwiek, mam 21 lat. Pracowałem już w kiedyś dorywczo w supermarketach i podczas akcji promocyjnych, byłem świętym Mikołajem...

- Kiedy chce pan zacząć? - przerywa mi męski głos.

- Najlepiej w piątek po południu. Mogę też pracować całą sobotę - dodaję z zapałem. W ciągu kilku minut dostaję ofertę z trzech marketów na całą sobotę i z drukarni w nocy z piątku na sobotę. Stawki od 6 do 8 zł za godzinę i mogę wybrać miejsce. Jeśli chcę w markecie muszę mieć sanepidowską książeczkę zdrowia, w drukarni nie. Co będę robił? Zostanę "półkownikiem", czyli będę wykładał towar na półki, a w drukarni "to powiedzą co". Na pewno jednak nic skomplikowanego. Mogę przyjechać i w ciągu 15 minut podpisać w biurze umowę. Potem będę już w bazie współpracowników i jeśli określę swoje preferencje, firma sama będzie do mnie dzwonić i proponować zajęcie. Najgorsze jest jednak to, że kasę dostanę najwcześniej za tydzień, a jak uczciwie mówi mi głos w słuchawce, najprawdopodobniej za dwa. No to ja się jeszcze zastanowię. Nie chcę się przemęczać, a ostatnio, gdy przechadzałem się ul. Długą w Gdańsku widziałem chłopaka, który stał na jednym ze skrzyżowań z drągiem, na którym był drogowskaz, nazwa knajpy i chwytliwe hasło: obiady za 8 zł. O! Tak, to ja mogę pracować, tym bardziej, że jak wracałem chłopak siedział już na krzesełku. Robota w sam raz dla mnie: nie trzeba niczego sprzedawać i nie narobi się człowiek przesadnie. Dzwonię więc do restauracji, ale od razu spotyka mnie rozczarowanie. - Nie pan pierwszy pyta - śmieje się kobieta, która odebrała telefon. - Już po sezonie i rezygnujemy z reklamy, więc temat jest co najmniej do wiosny nieaktualny - dodaje.

Za zakonnice nie płacą

Szukam więc dalej, ostatnio wiele osób roznosi ulotki. W ten sposób reklamują się wszyscy: od szkół wyższych, po firmy udzielające kredytów. Ofert więc nie brakuje, trzeba ich szukać w agencjach reklamowych. Szybkość wypłaty można z reguły uzgodnić ze zleceniodawcą. Ale uwaga, nie warto się spieszyć! Wiele agencji sprawdza osoby roznoszące ulotki.

- Jeśli reklamujemy akurat uczelnię prywatną to nie zależy nam na tym, aby ulotki dostawali emeryci czy zakonnice - mówi Anna Klapaczyńska z agencji PRO-Motion z Gdyni. - Firma płaci nam za dotarcie do konkretnej grupy docelowej, a my płacimy za rozdanie ulotek np. ludziom w wieku 16-30 lat. Oczywiście nikt nie każe sprawdzać dowodów, oceniamy "na oko", ale jeśli ktoś ewidentnie oszukuje, nie płacimy - podkreśla Klapaczyńska, która w umowie zastrzega, że nie wypłaca pieniędzy w wypadku "rażącego naruszenia zasad współpracy." Zdarzyło się już, że ktoś wrócił po dwóch godzinach, choć miał ze sobą dwa tysiące ulotek. I był zdziwiony, że firma nie chce mu wypłacić pieniędzy. Szybko okazało się, że większość ulotek wylądowała w śmietniku, tuż przed wejściem do siedziby firmy...

Dlatego przedsiębiorcy coraz częściej szukają osób przez polecenie. Pocztą pantoflową rozchodzą się oferty wśród studentów, którzy obsługują większość imprez plenerowych w Trójmieście. - Za nockę dostaję ok. 100 zł dziennie. Znoszę talerze, wnoszę talerze, myję talerze - wylicza Marcin Warna z gdańskiej AWFiS, który wciągnął już do pracy dwie koleżanki z grupy. W zamian za to one załatwiły mu rozdawanie płyt podczas promocji pościeli z postaciami z bajek. - Jeśli chce się pracować, to w dużym mieście znajdzie się coś na każdy weekend. Tylko ciężko od razu dostać wypłatę, bo większość firm płaci na konto i najczęściej po tygodniu. Ale ma to dobre strony, bo uczy odpowiedzialności i planowania wydatków. Cóż, coś za coś...



"Co z tą płacą?" Wielka akcja GazetaPraca.pl "Co z tą płacą?" - piszemy m.in. o zarobkach przedstawicieli 30 najpopularniejszych zawodów w Polsce...



Przeczytaj komentarz ekspertów Advisory Group TEST Human Resources na blogu zarobki.blox.pl