O tym, że w środę zapadła decyzja o przejściu fabryki na system dwuzmianowy, poinformował Wojciech Osoś z biura prasowego General Motors. Podkreślił, że służy ona temu, by dostosować produkcję do popytu, a także by załoga w jak najmniejszym stopniu odczuła skutki kryzysu na rynku motoryzacyjnym.
- Robimy wszystko, by ta sytuacja była jak najmniej dotkliwa dla pracowników. Będziemy chcieli, aby załoga w maksymalnym stopniu była wykorzystana w systemie dwuzmianowym - mówi Osoś, pytany o możliwość redukcji zatrudnienia w fabryce w związku ze zmianą sposobu organizacji pracy.
Przyznał, że zmiana może oznaczać rezygnację z niektórych usług firm zewnętrznych. Wówczas pracownicy Opla będą wykonywać prace dziś zlecane kooperantom. Jednak szczegóły i zakres takich zmian nie są na razie znane.
Osoś podkreślił, że wszystkie zmiany, a także tegoroczne przerwy produkcyjne w fabryce, związane są z koniecznością dostosowania wielkości do malejącego popytu na samochody. Zapewnił, że firma dokłada wszelkich starań, by w związku z tą sytuacją nikt nie stracił pracy.
Kryzys na rynku spowodował, że do końca roku w gliwickiej fabryce zaplanowano jeszcze po pierwszej, październikowej - kolejne przerwy w produkcji. W sumie postój potrwa prawdopodobnie 14 dni roboczych. W październiku fabryka nie produkowała przez 15 dni.
Przy średniej dziennej produkcji fabryki rzędu 700-800 aut łączny ubytek związany z brakiem produkcji przez blisko 30 dni to ponad 20 tys. pojazdów. Przedstawiciele fabryki nie podają jednak konkretnych liczb obrazujących zmniejszenie produkcji.
Pierwsza z kilku planowanych przerw rozpoczęła się w poniedziałek. Kolejne przewidziano w grudniu. Załoga otrzyma jednak 100 proc. wynagrodzenia. Produkcji nie będzie też, tradycyjnie, w okresie świąteczno-noworocznym.
W wielu krajach Europy Zachodniej nastąpiły w trzecim kwartale tego roku znaczące spadki sprzedaży nowych samochodów, np. w Hiszpanii (o 35 proc.), Włoszech (12,7 proc.), Wielkiej Brytanii (18,5 proc.), Niemczech (2,6 proc.) Ogółem w trzecim kwartale sprzedano w Europie 10,6 proc. samochodów mniej niż w tym samym czasie 2007 roku.