Według Ministerstwa Pracy najlepszą motywacją dla bezrobotnych do poszukiwania pracy będą wyższe zasiłki i surowe zasady ich przyznawania. W myśl przyjętej w grudniu przez Senat nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy wysoki zasiłek (717 zł) będzie wypłacany tylko przez trzy miesiące, by później zmaleć do 563 zł. Do udziału w bezpłatnych szkoleniach bezrobotnych ma skłonić stypendium szkoleniowe (552 zł). Rezygnujący ze szkolenia natychmiast straci status bezrobotnego i wszelkie świadczenia z tym związane. - Chcemy, żeby urzędy pracy przestały utrwalać bierne postawy i skłoniły bezrobotnych do aktywnego poszukiwania pracy - mówiła "Gazecie" przygotowująca ustawę wiceminister pracy Czesława Ostrowska.
Wyższy zasiłek zmieni sytuację bezrobotnych?
Dr Joanna Tyrowicz *: Tak naprawdę to, czy zasiłek wyniesie 100 zł mniej, czy więcej, nie ma znaczenia. Dziś zaledwie 13 proc. bezrobotnych ma prawo do zasiłku. To oznacza, że wymiar motywacyjny tej zmiany obejmie bardzo nieliczną grupę.
W Polsce aż 62 proc. - a w niektórych powiatach nawet ponad 75 proc. - to tzw. długotrwale bezrobotni, czyli osoby, które przynajmniej rok pozostają bez pracy i straciły już prawo do zasiłku. Jak pomogą im nowe przepisy?
- Dodam tylko, że nawet nie można określić dokładnie, od jak dawna długotrwale bezrobotni nie pracują - publiczne służby nie prowadzą takich zestawień. Wiadomo jednak, że w niektórych rejonach Polski czas pozostawania na bezrobociu wynosi średnio siedem lat. Jak im pomoże nowa ustawa? Dla tych, którzy przez ponad pół roku nie znajdą sobie pracy, doradcy zawodowi mają opracowywać indywidualne programy pomocy. Mają też powstać tzw. CAZ-y, czyli Centra Aktywności Zawodowej, ale w ustawie nie ma żadnych wytycznych co do tego, na czym konkretnie ma polegać odmienność CAZ-ów od tego, co urzędy pracy oferują obecnie. A bez tego trudno oczekiwać poprawy. W dalszym ciągu pracownicy nie będą uzyskiwali premii za bardziej skuteczne działanie, wciąż także pozostaną obciążeni pracą administracyjną, a nie merytoryczną. Nie poprawi to jakości usług z perspektywy osób bezrobotnych i poszukujących pracy. Tylko nad okienkiem w urzędach pracy pojawi się nowy szyld.
A co mogłoby pomóc?
- Zamiast zatrudniania następnych urzędników i wieszania nowych szyldów, być może lepiej byłoby poprawić sytuację klubów pracy. To miejsca działające przy urzędach pracy lub przy organizacjach pozarządowych, w których organizuje się szkolenia z umiejętności przydatnych w poszukiwaniu i podejmowaniu pracy. Wszystkie niepubliczne kluby pracy trzeba było de facto zlikwidować po poprzedniej, błędnej nowelizacji. A nowa ustawa całkowicie je pomija. To wielka szkoda, bo kluby prowadzone przez organizacje pozarządowe współpracujące z lokalnymi urzędami pracy miały bardzo dobre wyniki. Ludzie często mają dużo większe zaufanie do czegoś, co nie jest urzędem państwowym.
Co jeszcze należałoby poprawić?
- Nie naprawiono wadliwego instrumentu, jakim jest tzw. staż, oraz powtórzono wszystkie jego słabości przy tworzeniu nowego - tzw. przygotowania zawodowego. W zamyśle miał to być system wspomagający aktywizację zawodową młodzieży (staże) i innych osób (przygotowanie zawodowe), ze szczególnym uwzględnieniem osób w wieku 50 plus. Jednak już doświadczenia ostatnich czterech lat w zakresie realizacji staży wskazują, że takie podejście zupełnie się nie sprawdza. Dziś działa to tak, że pozyskawszy prawo do prowadzenia stażu, pracodawca uzyskuje pełne finansowanie kosztów zatrudnienia skierowanego pracownika na np. trzy miesiące. Te koszty są pokrywane z Funduszu Pracy, czyli składek wszystkich pracodawców. W zamyśle pracodawca po "sprawdzeniu" pracownika miał przynajmniej niektórym oferować stałe zatrudnienie. Jednak w praktyce niepokojąco często po przysłowiowych trzech miesiącach poszukują następnego stażysty. Pracodawca nie ma wobec takiego pracownika żadnych zobowiązań, nie musi go niczego nauczyć, nie daje mu żadnej gwarancji zatrudnienia. Ten system nie jest żadnym przygotowaniem zawodowym, tylko obsługą wybranych pracodawców za publiczne pieniądze.
W listopadzie stopa bezrobocia wyniosła 9 proc. (1,4 mln osób). Jak szacuje Ministerstwo Pracy, w grudniu wzrośnie do 9,6 proc. Eksperci straszą, że w tym roku będzie jeszcze gorzej. Nowa ustawa ma szansę coś tu zmienić?
- Przy takiej nowelizacji ustawy z jednej strony nie oferuje się osobom bezrobotnym żadnego bardziej skutecznego wsparcia, a z drugiej - stwarza się mnóstwo pretekstów dla tzw. czyszczenia rejestrów, czyli karnego usuwania z nich poszczególnych osób zdaniem pracowników urzędów pracy "nie dość aktywnie poszukujących pracy". Moim zdaniem tzw. bezrobocie rejestrowe będzie nadal spadało. Jednak nie dlatego, że sytuacja na rynku pracy będzie się poprawiała, lecz dlatego, że po prostu pousuwamy sobie bezrobotnych z i tak bardzo niedokładnego radaru, jakim jest obecnie rejestr. W sposób prawny rozwiążemy problem bezrobocia, wmawiając ludziom pozostającym bez pracy, że nie są już bezrobotnymi, bo zdaniem urzędnika nie dość się starają. Polski rynek pracy potrzebuje więcej pracowników, a nie mniej bezrobotnych. Dlatego musimy się zastanawiać, jak nowe - rzeczywiście coraz bardziej bierne - osoby włączać w działania aktywizacyjne, a nie jak się ich pozbywać.
* Dr Joanna Tyrowicz - ekonomistka z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW
Źródło: Gazeta Wyborcza