Ubezpieczenie na siłę

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2009-03-16, ostatnia aktualizacja 2009-03-16 15:03

Przychodzi baba do pośredniaka odc. 17. Tym razem 50-letnia dziennikarka "Gazety" próbuje odpowiedzieć na pytanie czytelniczki cyklu: Czy po zamianie przepisów wszyscy bezrobotni, którzy są klientami pośredniaków, mają prawo do ubezpieczenia zdrowotnego, czyli do bezpłatnej opieki zdrowotnej?


Fot. Agnieszka Wocal / AG
Nowelizacja ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych miała spowodować, że od 1 stycznia wszyscy bezrobotni, którzy trafią do pośredniaka, będą ubezpieczeni, do Narodowego Funduszu Zdrowia wpłynie więcej pieniędzy, a przy okazji uprości się pracę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Byłoby tak, gdyby nie zapomniano o sporej grupie bezrobotnych, którzy pracują na umowy o dzieło i muszą w trakcie ich realizacji się wyrejestrowywać. Nie mają wtedy statusu bezrobotnego. A po 30 dniach od wyrejestrowana się kończy się im prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Dotychczas mieli trzy możliwości ubezpieczenia zdrowotnego: pracujący małżonek lub rodzic mógł ich dopisać do własnego ubezpieczenia; mógł ich ubezpieczyć urząd pracy albo mogli sami opłacać składkę. - Teraz będę miała kłopot, mój mąż i jego zakład pracy, nie mówiąc o ZUS, do którego spłynie kupa papierów - komentuje Anna, przez 15 lat pracowała jako pielęgniarka, od roku jest bezrobotna. - Przynajmniej raz na dwa, trzy miesiące wyrejestrowuję się z urzędu pracy, bo podpisuję umowę o dzieło. Bezrobotny musi to robić, bo zgodnie z prawem może stracić status bezrobotnego nawet na 90 dni, prawo do zasiłku i jeszcze ponieść kary finansowe. - Formalnie, gdy się wyrejestrowuję, przestaję być bezrobotną, więc nie będę ubezpieczana przez urząd pracy. Kto to ma zrobić? - zastanawia się Anna.

Nowelizacja ustawy mówi, że od 1 stycznia obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają wszystkie osoby bezrobotne zarejestrowane w urzędach pracy. Większość pośredniaków zamieściła na swoich stronach internetowych informację: "Osoby bezrobotne dotychczas zgłoszone do ubezpieczenia zdrowotnego jako członek rodziny powinny zrezygnować z takiego ubezpieczenia, ponieważ zostaną zgłoszone do ubezpieczenia zdrowotnego przez urząd". Pani Anna ma się czym przejmować. Zgodnie z opinią przesłaną nam przez biuro prasowe Narodowego Funduszu Zdrowia: "Osoby, które straciły status osoby bezrobotnej, tracą status osoby ubezpieczonej, jednakże zgodnie z art. 67 ust. 4 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych prawo do świadczeń opieki zdrowotnej ustaje po upływie 30 dni od dnia wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego". - I wydawałoby się, że wszystko jest w porządku, ale jest ten miesięczny bufor. Moje umowy zawierane są czasami nawet 50 dni. To oznacza, że po upływie miesiąca przez kilka lub kilkanaście dni nie jestem ubezpieczona. Przecież od umów o dzieło nie odprowadza się składek.

W takiej sytuacji NFZ radzi, by ubezpieczyć się samemu, dobrowolnie lub ponownie starać się o ubezpieczenie jako członek rodziny osoby, za którą odprowadzane są składki. - Już teraz, kiedy mój mąż rezygnował z ubezpieczania mnie, kadrowa martwiła się, że będzie mnie wpisywała i wypisywała, gdy ja znów będę miała dodatkową pracę - dodaje Marianna, która coraz podpisuje kolejne umowy o dzieło i biega do pośredniaka wyrejestrowywać się. - Byłoby mi wygodniej być ubezpieczoną jako członek rodziny. Mężowi odciągano by taką samą jak teraz składkę, bo liczba osób dopisanych do ubezpieczenia nie ma znaczenia. - Dla mnie to było najlepsze rozwiązanie. Nie opłaca mi się ubezpieczać samej - tłumaczy Anna. - Minimalna składka wynosi prawie 300 złotych miesięcznie. Dla bezrobotnej to dużo. A nie można ubezpieczyć się na te kilka brakujących dni. Mało tego, trzeba podpisywać umowę z NFZ na takie ubezpieczenie. Potem zgłosić to do ZUS-u. I jeszcze za każdym razem, gdy podpiszę umowę lub ją skończę, załatwiać formalności.

Teraz załatwianie formalności zrzucono na pracodawców, ZUS i... na bezrobotnych. - Od 1 stycznia muszę bardzo skrupulatnie pilnować, kiedy kończy mi się ubezpieczenie. Bo jak nie daj Boże w takim momencie rozchoruję się lub złamię nogę, to dopiero będę miała problem - martwi się Anna. - I nie ja jedna. Osób, które są bezrobotne i próbują wrócić na rynek pracy, podpisując umowy o dzieło, jest coraz więcej. - Szkoda, że pozbawiono mnie prawa do wyboru, w jaki sposób chcę się ubezpieczyć. Ktoś postanowił uszczęśliwić nas na siłę - podsumowuje Marianna.

Gdzie znajdziesz pracę w czasach kryzysu



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów