Czeka nas długa recesja

ak
26.03.2009 , aktualizacja: 27.03.2009 17:18
A A A
25 marca na konferencji ?Zarządzanie talentami w dobie kryzysu? organizowanej przez Talet Club, profesor Witold Orłowski przestrzegał przed uznawaniem kryzysu za czas wyjątkowy i ostrzegał, że najgorsze dopiero przed nami, a recesja potrwać może nawet 2 dekady.
- Wszystko wskazuje na to, że nie da się przeczekać pół roku i wszystko wróci do normy - przekonywał. Według profesora kryzys może potrwać nawet dwie dekady i powinniśmy się na to przygotować. Wzrost gospodarczy i optymizm inwestorów nie mogły trwać wiecznie. Warunki na rynku finansowym zmieniają się stale, tylko ludzie zdają się o tym nie pamiętać. Obecny kryzys nie jest niczym wyjątkowym na tle innych kryzysów ekonomicznych, które Europa już przechodziła. Profesor Orłowski radzi nie czekać na lepsze czasy, ale dostosować się do warunków, które są "ciężkie, ale ciekawe".

Dla wielu firm ciężkie czasy mogą być szansą na ugruntowanie swojej pozycji na rynku, lub na wypracowanie strategii, która nie tylko pozwoli przetrwać na trudnym rynku, ale pomnażać przychody, kiedy sytuacja się polepszy. - Okres recesji jest dobry, bo każe szukać oszczędności - uważa Orłowski. Dobre gospodarowanie budżetem to podstawa sprawnego zarządzania firmą. Profesor przestrzega jednak przed szukaniem łatwych rozwiązań i oszczędzaniem na redukcji etatów. Według niego żadnej firmy nie stać na utratę specjalistów i pracowników, którzy potrzebni są pracodawcy w dłuższej perspektywie. Łatwiej zwolnić kogoś, niż odmówić sobie służbowego wyjazdu czy samochodu, ale konsekwencje takich decyzji mogą mieć niebagatelny wpływ na dalsze losy firmy. - Nie ma lepszego momentu na wiązanie ludzi z firmą niż trudne czasy - przekonywał Orłowski, według którego wykwalifikowani i zaangażowani pracownicy są największym kapitałem.

Gdzie znajdziesz pracę w czasach kryzysu?



Szanse dla Polski

Sytuacja Polski będzie w dobie recesji lepsza niż większości krajów europejskich. "Lepsza", nie oznacza jednak - "dobra". Według szacunkowych danych wzrost gospodarczy w Niemczech pod koniec 2009 roku ma wynieść -3 do -5%. Na tym tle przewidywany dla Polski wzrost na poziomie 0 - 1% a nawet powyżej 1% jest na pewno korzystniejszy. Szansą dla Polski może okazać się konieczność przenoszenia produkcji z krajów starej Unii tam, gdzie koszty pracy są niższe. - Przetrwa nie firma, która najmocniej obetnie koszty, ale ta, która zachowa nienaruszone fundamenty swojej konkurencyjności - podsumowuje Orłowski.

Witold M. Orłowski jest profesorem zwyczajnym nauk ekonomicznych, ekspertem w dziedzinie polityki gospodarczej, dyrektorem Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, głównym doradcą ekonomicznym firmy PricewaterhouseCoopers i członkiem Komitetu Nauk Ekonomicznych PAN.



Zobacz także