Pokusa jest spora, ale sporo jest też wątpliwości. Nie ja jedna zastanawiam się: Jak znaleźć niszę na rynku? Który pomysł na własny biznes zostanie zaakceptowany przez komisję przyznającą dotacje? I przede wszystkim, jak wypełnić poprawnie wniosek, by ją otrzymać? Teorię i dobre rady można znaleźć na stronach internetowych każdego urzędu pracy. Są tam nawet uwagi, jakie błędy najczęściej popełniają wnioskodawcy. Gorzej z praktyką. Bezrobotni składający aplikacje narzekają, że są one bardzo skomplikowane, że sito weryfikacyjne jest tak ustawione, by jak największa ich liczba przepadła. - Masa wniosków odpada na etapie ocena formalnej. Istnieje chyba tylko po to, by znaleźć jak najwięcej uchybień i móc wyrzucać je do kosza - uważa 52-letnia Marta. Dwa lata temu wróciła z USA, gdzie pracowała w banku. Dziś jest bezrobotna. - Nikt, nawet urzędniczka przyjmująca wniosek, nie zwrócił mi uwagi, że jakaś rubryczka została pusta - Marta pokazuje miejsce, o które chodzi. - Wystarczyło, że brakowało krzyżyka przy pozycji "własne środki finansowe" . A w innym miejscu "zera".
Aplikacja Marty nie przeszła do drugiej tury czyli weryfikacji merytorycznej. - Wiele osób po pierwszym podejściu się zniechęca - dodaje. Nie wie, czy będzie się jeszcze ubiegała się o pieniądze.
Nie tylko ci, których wnioski przepadły, mówią, że ich wypełnienie to wcale niełatwa sprawa. - Ile razy składała pani aplikację? - pytamy Klarę Kreutz, właścicielkę
studia fotograficznego.
- Tylko raz. Starałam się o dotację półtora roku temu. Wtedy było to 12 tys. zł. Starczyło na zakup profesjonalnego aparatu fotograficznego i obiektywów. Byłam w dobrej sytuacji, bo miałam już wyposażone studio fotograficzne.
- Tylko raz?
- Tak, ale brałam udział w kursie przedsiębiorczości organizowanym przez urząd. To jedna ze ścieżek zdobywania dotacji. Fundacja Nadzieja, która nas szkoliła, naprawdę pomagała. Weryfikowali błędy, zwracali uwagę na to, co jest ważne, i uczyli wypełnić ten dokument. Po prostu można było się z nim oswoić. Z tego, co wiem, ponad 80 proc. uczestników tego kursu dostało pieniądze.
- Oryginalność pomysłu daje gwarancję sukcesu. Pani zajmuje się portretowaniem zwierząt.
- I tak, i nie. Jeśli pomysł jest oryginalny to można założyć, że nie będzie konkurencji na rynku, czyli łatwiej wystartować. Ale także można się zastanawiać, czy ma on w ogóle szanse powodzenia.
- A skąd ten pomysł?
- Wcześniej moi znajomi otrzymali dotację. Pomyślałam: i ja spróbuję. Wtedy nie było jeszcze takiej usługi na rynku. A do tego skończyłam fotografię na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu i jestem na punkcie zwierzaków zwariowana.
- Jak prosperuje firma?
- Rozwijam działalność. Przez pierwszy rok nie pracowałam na maksa. Musiałam skończyć studia, ale przetrwałam na rynku przez ten wymagany w umowie z UP rok i nie musiałam zwracać pieniędzy.
- Kto zamawia portrety swoich zwierzaków?
- Głównie zakochani właściciele psów i kotów. Teraz niedawno robiłam wspólne zdjęcie aż 8 yorkom. To był psi zjazd rodzinny. To dopiero wyzwanie.
- Co można poradzić tym, którzy teraz zdecydowali się złożyć wniosek o pieniądze na rozpoczęcie działalności gospodarczej?
Klara Kreutz wymienia: * warto pójść na kurs przedsiębiorczości; * trzeba udokumentować doświadczenie w tym, co się będzie robiło; * nie należy ukrywać tego, że się posiada wkład własny. Nieważne, czy to pieniądze, czy lokal. Dotacja nie jest dla biednych, ale dla tych, którzy dają nadzieję, że pomysł wypali; * pomysł trzeba opisać przekonująco - musi być widać, że nas pasjonuje.
Dodaje, że najważniejsze to się nie poddawać: - Mimo trudności. Wiem od mojego chłopaka, który także złożył aplikację, że teraz jest jeszcze trudniej przejść weryfikację, potrzebni są jak w banku poręczyciele. A sam wniosek jest bardziej skomplikowany. I na dodatek jest chyba źle sformatowany. Nie można go skopiować. A jak się go zgra, to przy wypełnianiu w niektóre miejsca nie daje się wpisać niczego, rubryczki się rozjeżdżają.
Gdzie znajdziesz pracę w czasach kryzysu?