Według Pulsu Biznesu w tym roku pracownikom nie pomogła nawet wiosna, która zazwyczaj przynosi poprawę sytuacji na rynku pracy. Prace sezonowe trwają, jednak miejsc zatrudnienia nie przybywa. Dane GUSu wskazują, że w kwietniu w sektorze przedsiębiorstw zlikwidowano 16,5 tys. posad. Od początku roku firmy zwolniły 65,4 tys. pracowników. W ubiegłym roku zatrudnienie w pierwszych czterech miesiącach 2008 roku wzrosło o 41 tysięcy. Według Adama Czerniaka, ekonomisty Invest Banku, zatrudnienie spada, ponieważ szybko pogarsza się sytuacja firm, zwłaszcza tych zaangażowanych w gałęzie przemysłu, które najsilniej doświadczają spadków produkcji. Z powodu kryzysu pracę straciło ponad 10 proc. zatrudnionych w firmach związanych z produkcją samochodów czy odzieży, przemysł metalurgiczny zmniejszył zatrudnienie o ponad 5 proc. Analitycy są przekonani, że bezrobocie do końca roku jeszcze mocno wzrośnie. - Maj będzie spokojny, czynnik sezonowy powinien równoważyć się ze spadkiem popytu na pracę. Jednak kolejne miesiące, a zwłaszcza końcówka roku, przyniosą poważny spadek zatrudnienia. Wzrost stopy bezrobocia o kilka punktów procentowych jest nieunikniony - ostrzega w rozmowie z Pulsem Biznesu Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku.
Jednak osoby, które nie strącą pracy, nadal mogą liczyć na podwyżkę. Pensje nie rosną już tak szybko jak w ubiegłym roku, ale w kwietniu przeciętny pracownik przedsiębiorstwa zarobił według GUSu 3 295zł. To o 4,8 proc. więcej niż przed rokiem, o 0,8 pkt proc. powyżej inflacji. Ekonomiści prognozowali wzrost o 4,5 proc.
