Według raportu 53 proc. słuchaczy kształciło się w 20 zawodach, w których jest najwięcej bezrobotnych. Wśród tych zawodów są m.in.: ekonomista, kucharz,
handlowiec, technik mechanik,
pracownik biurowy oraz technik
informatyk. W szkołach dla dorosłych uczy się około 19 tys. ludzi. Skutkiem tego jest konieczność przekwalifikowania zawodowego bezpośrednio po ukończeniu szkoły lub podejmowania pracy w innym zawodzie bez posiadania kwalifikacji. W ocenie NIK brak zharmonizowania kształcenia z potrzebami rynku pracy świadczy o systemowej niegospodarności w kształceniu zawodowym dorosłych. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli efektywność kształcenia jest niska: wiele szkół nie dysponuje odpowiednimi pracowniami specjalistycznymi do nauki zawodu, nie ma wystarczającej ilości praktyk, czy godzin zajęć, a grupy słuchaczy są zbyt liczne.
Ponadto znaczna część absolwentów szkół zawodowych trafia na rynek pracy bez uzyskania dyplomu potwierdzającego kwalifikacje zawodowe (w roku szkolnym 2007/08 dyplomu zawodowego nie uzyskało 55 proc. absolwentów kontrolowanych szkół dla dorosłych). W dwóch ostatnich rocznikach egzaminy zawodowe zdało jedynie 56 proc. przystępujących do egzaminu, zaś 18 proc. słuchaczy w ogóle do nich nie podeszło. Izba ocenia, że ogranicza to ich możliwości na rynku pracy i świadczy o niskiej jakości kształcenia.
Ponadto - jak podkreśla NIK w raporcie - publiczne służby zatrudnienia nie mają kompetencji ani możliwości wdrażania instrumentów, dostosowujących strukturę kształcenia szkolnego do potrzeb rynku pracy. Służby te jedynie opiniują wnioski dyrektorów szkół w sprawie wprowadzenia nowych zawodów do kształcenia i publikują na stronach internetowych wyniki monitoringu zawodów deficytowych i nadwyżkowych. Kontrolę przeprowadzono od sierpnia do grudnia 2008 roku w Ministerstwie Edukacji Narodowej (MEN), oraz 40 publicznych placówkach kształcenia ustawicznego i praktycznego (39 prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego i jednej prowadzonej przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi).