Biznes pod psem

Joanna Jałowiec
10.08.2009 , aktualizacja: 20.08.2009 09:13
A A A
Psy, jak ludzie, mają swoje upodobania i kaprysy. Zawodowy znawca psów potrafi bezbłędnie wczuwać się w nastroje pupila

Psy, jak ludzie, mają swoje upodobania i kaprysy. Zawodowy znawca psów potrafi bezbłędnie wczuwać się w nastroje pupila (Fot. Arkadiusz Ścichocki / Agencja Gazeta)

Najpierw maseczka na zniszczoną sierść w salonie "Psi Urok", potem nowa sukienka prosto z "DogFashion.pl". Jeśli wakacje, to tylko w "Szariktonie". Na dobre samopoczucie psów i ich właścicieli pracuje cała armia ludzi.
"Elegancka sukienka wykonana jest z cieniutkiej bawełny w kolorze białym, z dwoma falbankami w kolorze różowym, wykończona czarną lamówką. W pasie widnieje ozdobna tasiemka w tej samej tonacji, wykończona kokardką" - ten opis, wbrew pozorom nie pochodzi z aukcji internetowej dla kobiet, tylko ze sklepu internetowego z ubraniami dla psów. Oprócz sukienek można w nim zamówić psie szlafroki, dresy, płaszczyki zimowe i letnie, t-shirty i koszule, a nawet komplety kąpielowe. Do tego wysadzane kryształkami obroże, breloczki w kształcie kości i kokardki. Czy to psie szaleństwo? Raczej rozwijający się psi biznes. Jak wygląda dzień pracy w tej branży?

Jak rozmawiać trzeba z psem

Joanna Schönborn z krakowskiego hotelu dla psów "Szarikton" zaczyna dzień wczesnym rankiem. Sprząta boksy zajmowane przez czworonożnych gości, wypuszcza każdego z nich na dwudziestominutowy spacer po jednym z trzech wybiegów, serwuje psie śniadanie. O 16.00 przychodzi druga zmiana, która powtarza cykl. Największą atrakcją dla psów jest zabawa z opiekunami. - Uwielbiam psy z wzajemnością. Z pracy wracam cała ubłocona, bo angażuję się w zabawy. Psy chodzą po mnie, depczą, liżą - opowiada Schönborn. Obowiązkiem pracownika hotelu jest również dbanie o dobre samopoczucie gości oddzielonych od właścicieli. - Dla mnie psy są jak małe dzieci, kiedy skomlą, "płaczą", trzeba przyjść, pogłaskać za uchem, wyjść, pobawić się z nimi, żeby czuły się jak w domu. To jedyna metoda, nie znam innej. Oczywiście są też psy, które panicznie się boją i przez parę dni nic nie da się z tym zrobić - dodaje opiekunka.

Hotelowi goście mają swoje zwyczaje i nawyki. Ile psów, tyle zachowań i osobowości. Jest rottweiler, który uwielbia nurkować w pięciolitrowym wiadrze wody - wkłada do środka głowę i puszcza bąbelki. Inny psiak notorycznie zakopuje zabawki. Wychodzi na wybieg, robi półmetrową dziurę, do której zanosi wszystko co ma i zakopuje nosem. - Mamy psa, który ma swój kocyk, merda ogonem na jego widok, nie rozstaje się z nim przez cały dzień - opowiada Joanna Schönborn. Zaskoczenie? - Potrafią uciec przez 2,5 metrowe ogrodzenie. Mamy amstafa, który właśnie tamtędy ucieka i nikt jeszcze nie widział, jak to robi - mówi opiekunka psów. Zdarza się, że podopieczni mają specyficzne wymagania kulinarne. - Jeden z psów jada kotlety wyłącznie z jednej kantyny. Jego pan przywozi zawsze całe wiadro zamrożonego mięsa. Inne potrafią nie jeść kilka dni, żeby wymóc podanie tego, co lubią - dodaje Schönborn.

Zasady, których przestrzega w pracy? - Nigdy nie uderzyłabym psa i nie tylko dlatego, że nie jest mój. Agresja wobec psa do niczego nie prowadzi. Staram się być dla nich miła, a one to doceniają. Trzeba kochać psy, to mój jedyny klucz do tej pracy.

Ni pies, ni wydra

Magdalena Derlukiewicz z Krakowa od dwóch lat prowadzi sklep internetowy YorkAvenue.pl. Jest dystrybutorem kilku firm, sprowadza towar z USA i projektuje swoje wzory. Ubrania dla psów kupują u niej głównie właściciele yorkshire terierów, chihuahua i shih tzu. - Ubranie powinno być wygodne. Pies musi bez problemu skakać, biegać czy siedzieć. Bazuję na jednym kroju, zmieniam materiały i dodatki: guziki, kokardy, falbanki. Jestem w stanie na oko powiedzieć, co będzie dla pieska wygodne, a co nie. Ubranko musi być mięciutkie. Wiele psich ciuszków, na przykład z Chin, nie ma wycięcia pod tylnymi nogami. Jeśli ubierze się je samcowi, będzie załatwiał swoje potrzeby do środka - opowiada Derlukiewicz.

Psia moda zmienia się podobnie, jak nasza. W jednym sezonie sprzedają się ciemne stroje stylizowane na uniform FBI, w kolejnym modne są cekiny. Magda Derlukiewicz zawsze stara się mieć w kolekcji coś oryginalnego. Zaczyna od wyboru materiału, szyje jeden egzemplarz, robi zdjęcie i umieszcza je na stronie sklepu. Jeden wzór bywa powielany 500 razy, ale są rzeczy mniej popularne np. marynarskie t-shirty i apaszki, które dostępne są w mniejszych ilościach. Wszystkie nowe rzeczy jako pierwsza przymierza Suzi - 4,5 letnia suczka rasy york. - Pracuje jako pełnoetatowa modelka. Wczoraj przymierzyła 20 ubranek, co kosztowało mnie pół laski kiełbasy - uśmiecha się właścicielka sklepu.

Kto zarabia najwięcej? - Wypełnij ankietę!



Czy przebieranie psów w sukienki, szlafroczki i kurteczki to nie przesada? - Uważam że psu musi być ciepło i wygodnie, a to, czy ubranie jest różowe, czy przypomina strój policjanta, to już kwestia gustu - uważa Magda Derlukiewicz. Argumentuje, że yorki i parę innych ras nie posiadają podszerstka zapewniającego ciepło. - Mojemu psu jest wiecznie zimno, już we wrześniu nie chce wyjść na zewnątrz i cały się trzęsie. Chińskie grzywacze muszą być ubrane również latem, by nie poparzyło ich słońce. Jestem natomiast przeciwna ubieraniu psów w muszki, krawaty, kapelusze. Podobnie, jak ubieraniu sukienki w środku lata - dodaje Derlukiewicz. Gadżety dla psów w Polsce to jeszcze nic w porównaniu z psim biznesem w USA. - Tam produkuje się siedziska podwieszane do stołów, żeby pies mógł jeść razem z właścicielami. Popularne są też schody z gąbki, ułatwiające wdrapanie się małych piesków do łóżka, dopasowane do kolorystyki i pościeli - opowiada właścicielka YorkAvenue.pl. - Kto wie, może ta moda przyjdzie również do nas?

Na psa urok

Renata Troszczyńska, dyplomowany groomer, podobnie jak fryzjerzy z renomowanych salonów dla ludzi, kilka razy w roku jeździ na szkolenia dotyczące pielęgnacji. - W tym zawodzie trzeba jeździć na kursy, doszkalać się, być cały czas na bieżąco. Zmienia się moda, styl, technika strzyżenia, pojawiają się nowe linie kosmetyków - wylicza właścicielka salonu "Psi Urok" w Rybniku. Czym zajmuje się groomer? Jeśli do salonu przychodzi pies rasy długowłosej - rozczesywaniem sierści, kąpaniem, suszeniem i strzyżeniem. Jeśli terier - w większości przypadków - trymowaniem. Na bardzo zniszczony włos groomer nakłada maseczkę. Na życzenie właściciela zrobi balejaż i obetnie pazurki, dobierze odpowiednie kosmetyki do określonego rodzaju sierści, rozczesze skołtunioną, zrobi masaż relaksujący, a na koniec może nawet uperfumować psa.

Z klientem na czterech łapach przed przystąpieniem do zabiegów trzeba się zaprzyjaźnić. I zdobyć jego zaufanie, tym bardziej, jeśli ma odwiedzać salon systematycznie. - Umawiając na wizytę zawsze pytam, czy pies będzie u mnie po raz pierwszy. Szczeniaczkom trzeba dać sprzęty do powąchania. Kiedy widzę, że pies jest zainteresowany, włączam maszynkę i jeśli stoi grzecznie, od razu przechodzę do zabiegu - opowiada groomerka. Psy rzadko dają się udobruchać smakołykami. - W stresie najczęściej odmawiają jedzenia. Lepiej wpływać na nie zachowaniem, sprawdza się np. spokojny, miły głos - mówi pani Renata. Zdarza się też, że niektóre psy przychodzą na zabiegi pielęgnacyjne z przyjemnością. - Nadstawiają szyję do czesania albo same podnoszą łapki. Najbardziej zaskoczył mnie jednak pies, który w trakcie zabiegu... zasnął na stojąco - uśmiecha się groomerka.

Maria Modrzejewska, groomer i psia stylistka z warszawskiego "Spa dla kota i psa" zajmuje się m.in. dobieraniem fryzury do sylwetki. - Jeśli nasz pupilek ma np. długie, chude nogi, zostawiamy mu dłuższą fryzurkę, by zamaskować kończyny, a jeśli jest gruby, strzyżemy go w ten sposób, by uzyskać efekt wyszczuplenia. Zasady pracy groomera? - Nie podajemy środków uspokajających, nie stosujemy przemocy - mówi Maria Modrzejewska. - Psy, które gryzą, strzyżone są w kagańcu. Jestem natomiast absolutnie przeciwna farbowaniu czworonogów. Uważam, że to robienie z psa wariata. Na dodatek taki zabieg zupełnie tym zwierzętom nie służy, bo niszczy sierść. To jedynie gest zaspokajania próżności właściciela. Dla mnie dobro psa jest najważniejsze, nawet nie uroda, bo nie zawsze idzie to w parze. Jeśli właściciel nie ma czasu pielęgnować swojego podopiecznego, to lepiej jego psa ostrzyc na krótko.

Psiakość, mamy problem!

Obgryzanie kanapy ze skóry pod nieobecność właściciela, szczekanie i wycie wniebogłosy, siusianie na dywan, agresja, paniczny lęk przed spacerem i smyczą - działka psiego psychologa to, wbrew pozorom, nie wydumane problemy rodem z Hollywood, lecz konkretne przypadki zakłócające harmonię między człowiekiem i jego najbardziej oddanym przyjacielem.

W gabinecie Magdy Pawlak, zoopsychologa z dyplomem Europejskiego Studium Psychologii Zwierząt próżno jednak szukać kozetki dla zestresowanego pacjenta. - Wizyty odbywają się w domu, ponieważ psa najlepiej obserwować w jego codziennym otoczeniu - mówi Magda Pawlak. - To pozwala poznać warunki, w jakich mieszka: gdzie leży jego posłanie, jakie ma przywileje, gdzie spędza czas w ciągu dnia, gdzie stoją jego miski, czym się bawi. Można też obserwować zachowanie wobec "gościa", względem domowników oraz ich reakcje na jego działania - dodaje.

Przeciętnie proces uzdrawiania psa trwa od kilku tygodni do kilku miesięcy. Wizyty u pacjentów wyglądają podobnie. - Najpierw przeprowadzam dokładny wywiad z domownikami na temat przeszłości psa, jego doświadczeń i problemów z jego zachowaniem. Przeważnie wystarcza jedno spotkanie, w trakcie którego ustalany jest program terapii. Możemy też od razu przeprowadzić ćwiczenia, które będą niezbędne w trakcie leczenia. To pozwala uniknąć błędów w ich wykonaniu - podkreśla zoopsycholog.

Czy trudno jest rozpoznać psie problemy? Magda Pawlak uważa, że w zawodzie zoopsychologa oprócz sporego zasobu wiedzy, potrzebne jest też doświadczenie i empatia. - Za każdym razem staram się wejść w skórę psa i spróbować spojrzeć na świat jego oczami, jego nerwami, jego bagażem doświadczeń - zdradza. Znajomość metod leczenia psich dusz to nie wszystko - Trzeba mieć dobry kontakt zarówno ze zwierzętami, jak i z ludźmi. Terapia musi być dostosowana do problemów konkretnego psa, ale i konkretnych osób, które mają realizować leczenie - podkreśla zoopsycholog.

W pracy trzyma się zasady poufności wszystkich informacji dotyczących problemów z psem. - Staram się znaleźć rozwiązanie problemu, dlatego tak ważne jest zaufanie i otwartość. Tylko wtedy właściciele psów są naprawdę szczerzy i nie zatają przede mną nawet wstydliwych faktów - podkreśla.

Jak pies z człowiekiem

Po czym rozpoznać, że klienci na czterech łapach są zadowoleni z tego, co ich spotyka ze strony psich fryzjerów, stylistów czy psychologów? Dla zoopsychologa Magdy Pawlak każdy rozwiązany problem to szczęśliwy pies w szczęśliwej rodzinie. - Często słyszę, że jestem ostatnią deską ratunku, że jeśli nie pomogę, to pies zostanie oddany do schroniska. To bardzo smutne. Chociaż rozumiem zniechęcenie właścicieli, najczęściej okazuje się, że problem, który ich męczył latami, można zlikwidować w prosty sposób w ciągu kilku tygodni - podsumowuje. - Świadomość uszczęśliwiania innych przynosi ogromną satysfakcję - dodaje. Pani Renata, psia fryzjerka w prosty sposób rozpoznaje zadowolenie swoich klientów. - Psu jest wszystko jedno, jak wygląda, ale kiedy widzę, że wychodzi merdając ogonem, co oznacza, że pobyt u mnie nie był traumą, czuję ogromną satysfakcję - mówi. - Jeśli nie ucieka ode mnie, lgnie na kolana, to tak jakby mówił mi na ucho: "nie było tak źle, możesz być moim kumplem".

Joanna Schönborn z hotelu "Szarikton" o swojej pracy mówi, że to jedno z najlepszych zajęć, na jakie do tej pory trafiła. W kontakcie z psami najbardziej ceni to, że łatwiej można się z nimi porozumieć niż z ludźmi. - Nie kłamią, nie oszukują. Pies albo kocha swego pana nad życie albo go gryzie, nie ma stanów pośrednich. Po czym rozpoznaję, że mój "klient" jest zadowolony z pobytu w hotelu? - Czasem właściciel przychodzi po psa, a on... idzie za mną - uśmiecha się.



Zobacz także