Czy można mieć miliony na lokatach bankowych i zostać zarejestrowanym bezrobotnym z prawem do zasiłku oraz bezpłatnej opieki zdrowotnej? Można. A czy można wyprzedawać resztki posiadanych akcji lub wynajmować własne mieszkanie, by przeżyć i spłacić raty kredytu hipotecznego, ale nie mieć prawa do statusu bezrobotnego i pomocy finansowej państwa? Można. Dlaczego? Bo tak stanowi ustawa o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy.
W art. 2 jest definicja bezrobotnego. Bezrobotny to wyłącznie osoba, która "nie uzyskuje miesięcznie przychodu w wysokości przekraczającej połowę minimalnego wynagrodzenia za pracę". - Właśnie ów przychód warunkuje przyznanie prawa do zasiłku- mówi pan Piotr z Warszawy. - Nie mam pracy. Sprzedaję na giełdzie akcje. Nieważne czy z zyskiem, czy ze stratą - wszak przychodem są pieniądze uzyskane ze sprzedaży. Wynajmuję mieszkanie, nieważne, że nie starcza na ratę kredytu i że dla celów podatkowych ponoszę stratę na wynajmie, bo uzyskane pieniądze nie pokrywają kosztów amortyzacji, jednak dla pośredniaka liczy się przychód, czyli czynsz otrzymywany od najemców.
W ustawie jest też jeden wyjątek dotyczący przychodów: "z wyłączeniem przychodów uzyskanych z tytułu odsetek lub innych przychodów od środków pieniężnych zgromadzonych na rachunkach bankowych". To właśnie ten zapis powoduje, że milioner mający pieniądze na lokatach bankowych może otrzymywać zasiłek. - Czyli jeśli Kowalski ma 3 tys. zł zaoszczędzone w formie akcji i sprzedaje je za 700 zł miesięcznie, żeby mieć co jeść, nie zarejestrują go jako bezrobotnego. Nie dadzą zasiłku. Chyba że nałga w oświadczeniu podpisywanym przy okazji rejestracji, czym narazi się na odpowiedzialność karną. Ale za to Malinowski mający milion złotych na lokacie rentierskiej, która przynosi mu 5 tys. zł miesięcznie odsetek, zostanie zarejestrowany jako bezrobotny z prawem do zasiłku - denerwuje się bezrobotny. A gdyby mój rozmówca chciał skorzystać z pomocy państwa w spłacie kredytu hipotecznego, to też nie może.
Natomiast 50-letnia pani Elżbieta z podwarszawskiego Piaseczna nie będzie miała problemów z rejestracją i skorzystaniem z wszelkich uprawnień. W lutym straciła pracę. Miała pensję ok. 13 tys. zł. Jej mąż jest prezesem dużej spółki. Zarabia drugie tyle. Mają na lokacie ok. 250 tys. zł. Choć ona nie pracuje, są w stanie spłacać kredyt za dom. Jednak myślą, by skorzystać z wszelkiej pomocy państwa. - Już się zarejestrowałam jako bezrobotna. Mam prawo do zasiłku, bezpłatne ubezpieczenie. Nawet pomyślałam sobie, że skorzystam z jakichś szkoleń. A może wezmę pieniądze na rozkręcenie własnej firmy? Na razie zbyt intensywnie nie szukam pracy. Mogę sobie na to pozwolić. Nie bardzo wierzę, ze urząd szybko znajdzie coś dla mnie- dodaje.
Zupełnie inaczej wyglądają rozwiązania prawne w Wielkiej Brytanii. Tam sytuacja finansowa bezrobotnego może mieć wpływ na to, czy otrzyma prawo do zasiłku, czy nie. Chodzi właśnie o oszczędności osoby, która straciła pracę. Anglicy mogą korzystać z dwóch rodzajów zasiłku dla bezrobotnych: opartego na składkach wpłacanych na ubezpieczenie społeczne(Contribution-based Jobseeker's Allowance) i opartego na dochodzie (Income-based Jobseeker's Allowance). Jeżeli osoba, która straciła pracę, nie płaciła składek, to może skorzystać z tego drugiego zasiłku. Jest jednak "ale". Nie może mieć na swoim koncie oszczędności większych niż 16 tys. funtów (około 94 tys. zł). I tak majętny Anglik bezrobotnym nie zostanie.