Assessment Center - Jak rekrutuje się w Twojej firmie?
ZUS pomoże pośredniakom, które nie otrzymały z urzędów wojewódzkich wystarczającej ilości pieniędzy na zapłacenie składek za zarejestrowanych bezrobotnych. Może się wydawać, że urzędy pracy odetchnęły z ulgą. Ale nie do końca.
Przez ostatnie dwa miesiące wiele pośredniaków wpłacało do kas ZUS tylko część należności. Dlaczego? Bo wymyślono bardzo skomplikowany system przekazywania państwowej dotacji na ubezpieczenie zdrowotne bezrobotnych. Pieniądze idą z budżetu państwa poprzez resort finansów do wojewodów. Potem do starostów i dopiero dostają je urzędy pracy. Jednak nie są to środki, których nie można wydać na inne cele. Wpływają w tzw. kwotach ogólnych i zawsze, gdy wojewodzie na coś brakuje, może dokonać przesunięcia.
W lipcu i sierpniu były województwa, w których do pośredniaków trafiło jedynie od 30 do 85 proc. potrzebnej kwoty. Tak się działo na Mazowszu, na Dolnym Śląsku i Mazurach. Całe szczęście, że sytuacja nie ograniczała dostępu bezrobotnych do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Jednak urzędom pracy groziła płaceniem karnych odsetek lub blokowaniem kont przez ZUS. - Teraz urzędy pracy będą mogły skorzystać z pomocy publicznej. Do naszych oddziałów wysłaliśmy pismo z nową procedurą odraczania lub spłacania na raty zaległych należności - mówi Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
UP będą się mogły starać o odroczenie spłaty do 31 marca 2010 roku. W praktyce oznacza to, że od momentu złożenia wniosku do decyzji ZUS nie będzie naliczał odsetek. - I dalej, jeżeli podmiot, w tym przypadku urząd pracy, otrzyma pozytywną decyzję o płaceniu ratami lub odroczeniu, to odsetek nie zapłaci i nikt mu nie będzie blokował kont. Pośredniaki muszą jednak wystąpić z wnioskiem - wyjaśnia rzecznik. - Tylko nie o to nam chodzi. Cały czas walczymy o to, by zwolniono nas z obowiązku przekazywania składek do ZUS - komentuje Lech Antkowiak, wicedyrektor stołecznego urzędu pracy. - Na początku roku po nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych staliśmy się płatnikiem, co oznacza, że dołożono nam roboty i problemów. Po pół roku od wprowadzenia nowych przepisów okazało się, że pieniędzy brakuje, i zostaliśmy zagrożeni naliczaniem karnych odsetek i blokowaniem kont. Obecne rozwiązanie jest całkowicie doraźne - dodaje Antkowiak. - Na pewno nie urząd pracy, ale inna instytucja powinna się zajmować ubezpieczeniem bezrobotnych bez prawa do zasiłku.
A może wystarczyłoby wrócić do wcześniej obowiązującego rozwiązania: pieniądze z budżetu bezpośrednio przekazywane są do ZUS i dalej do Narodowego Funduszu Zdrowia. Zdaniem dyrektorów UP nowelizacja ustawy spowodowała jeszcze jedno negatywne zjawisko - zwiększenie liczby osób rejestrujących się w pośredniakach tylko z powodu prawa do
ubezpieczenia. - W urzędzie jest coraz więcej osób, zauważyłam to pierwszy raz w marcu i teraz w sierpniu - mówi Elżbieta, szukająca pracy higienistka z Warszawy. - Więcej jest młodzieży. Pewnie tych, co pokończyli szkoły. Nawet córka mojej sąsiadki otwarcie mówi, że dopóki nie dostanie etatu, zarejestruje się, bo potrzebuje ubezpieczenia zdrowotnego. - To, co się dzieje, to fikcja. W Warszawie to nawet co druga osoba po prostu chce mieć ubezpieczenie i wcale nie chce się aktywizować zawodowo. Wprowadzając ich nazwiska do naszych baz danych, musimy uruchomić cała procedurę: proponować im pracę,
szkolenia, staże, wzywać na wizyty w urzędzie. Tylko po co? Oni sami mówią, że im to niepotrzebne. Robimy to kosztem tych, którzy rzeczywiście zatrudnienia szukają - denerwuje się Antkowiak.
Wiele razy obiecywano urzędom pracy odciążenie, by mogły się zajmować dobrze aktywizacją bezrobotnych. Zmieniona ustawa o promocji zatrudnienia wymaga od UP spełniania określonych, wyśrubowanych standardów obsługi klientów. - Jak mamy to robić? Mamy tworzyć Centra Aktywizacji, zajmować się stale rosnącą liczbą bezrobotnych, mając te same środki na działalność, tę samą liczbę urzędników i coraz to nowe, dorzucane obowiązki? - pyta
dyrektor Antkowiak. Pismo ZUS nie zmienia sytuacji. Jedynie odracza ostateczną decyzję do marca 2010. A i tak w przyszłorocznym budżecie trzeba będzie znaleźć pieniądze na opłacenie bieżących składek oraz na spłatę tegorocznych zaległości.