Według doniesień serwisu rynekzdrowia.pl pozycja lekarzy bardzo spada w rankingach szanowanych zawodów a wyzwiska i bijatyki są codziennością w szpitalnych izbach przyjęć. Z bezpośrednią przemocą fizyczną, taką jak atak czy uderzenie, do czynienia miała co czwarta pielęgniarka, co dziesiąta położna, zetknął się też z nią co ósmy lekarz. Taki obraz polskiej służby zdrowia przyniosły badania przeprowadzone przez dr Krystynę Kowalczuk z Zakładu Pielęgniarstwa Ogólnego na Wydziale Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Dziwne? Niekoniecznie. Socjologowie tłumaczą: wzrasta poziom agresji w społeczeństwie. Na niechęć do pracowników służby zdrowia wpływają też zmiany systemu opieki zdrowotnej, które uderzają w pacjentów. Dla niezadowolonego pacjenta lekarz czy pielęgniarka są przedstawicielami służby zdrowia - jedynymi, z którymi ma bezpośredni kontakt. Często dosadnie i bezmyślnie dają więc wyraz swojemu niezadowoleniu.
Alkohol i głupotaPacjenci szpitalnych izb przyjęć trafiają tam często pod wpływem alkoholu. Upojenie alkoholowe jest przyczyną wielu wypadków, obrażeń i... przyczyną ludzkiej głupoty. Profesor Jacek Klawe, który jest kierownikiem Katedry i Zakładu Higieny i Epidemiologii Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Bydgoszczy, przyznaje, że agresywni pacjenci zdarzali się zawsze. Postępuje natomiast brak szacunku do personelu medycznego. Pijani pacjenci nawet po wytrzeźwieniu nie widzą w swoim zachowaniu niczego złego czy dziwnego. W prasie pojawia się coraz więcej informacji o wybrykach pacjentów, którzy demolują szpitalne sale, biją personel, używają przemocy, a w środowisku medycznym problem jest coraz bardziej dostrzegalny. Powstają szczegółowe badania i raporty próbujące wyjaśnić zjawisko.
Tajne zapiski pokładowe : Niech mnie jasna cholera! To my z Cookiem zapieprzamy jak głupi, ryzykujemy naszą kontrabandę, przymilamy się do porąbańców z portu i znęcamy nad załogą tylko po to, żeby dowiedzieć się, że kadra bryluje na imprezie?
Z badania CBOS-u, które przeprowadzone zostało w 2006 roku wynika, że 6% ankietowanych uznaje wyzwiska i pobicie lekarza za odpowiednią formę zadośćuczynienia za błąd w sztuce medycznej. Według doktora Krzysztofa Łęckiego z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przyczyną utraty szacunku w oczach pacjentach są liczne doniesienia medialne o korupcji i błędach lekarskich. To z nimi przeciętny Polak kojarzy służbę zdrowia oraz pracę lekarzy.
Kto ochroni lekarzaCo mogłoby powstrzymać agresję pacjentów? Według niektórych - status funkcjonariusza publicznego, jaki mogliby uzyskać lekarze i wiążąca się z nim prawna ochrona. - Nie ma jednak ostatecznego stanowiska środowiska lekarskiego w tej sprawie, bo też nie ma powszechnego przekonania, że byłoby to dobre rozwiązanie - podkreśla rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej, Tomasz Korkosz. Na razie w sukurs personelowi medycznemu przychodzą firmy ochroniarskie oraz monitoring. Lekarze nie bardzo wierzą, że nadanie im statusu funkcjonariusza publicznego mogłoby zmienić sytuację. Większość tych, którzy z patologią mają do czynienia na co dzień, zastanawia się raczej nad zmianą pracy.