Ogólnopolskie Badanie Wynagrodzeń 2009 - ile zarabiają Polacy? Porównaj swoje wynagrodzenie
Gdy przez polskie firmy przetaczają się kolejne fale zwolnień grupowych, zagraniczne media donoszą o spektakularnych i oryginalnych powodach redukcji zatrudnienia. Seksowny radny
zwolniony za quiz na Facebooku , księgowa
zwolniona za stosowanie Caps Locka w korespodencji służbowej, czy pielęgniarka
szykanowana za krzyżyk na szyi to tylko wybrane przypadki absurdalnych powodów zwolnień.
Amerykańskie media ujawniły ostatnio kompromitujące fakty z życia pewnej agencji rządowej, z których wynika, że pracownicy całe dnie spędzali na surfowaniu po internetowych stronach porno oraz na czatach ze striptizerkami. Rekordzistą okazał się
dyrektor, który tego typu przyjemnościom oddawał się przez... cały rok. Czy coś im za to grozi? Sprawa jest wyjaśniania.
W polskim ministerstwie podobna sytuacja nie mogłaby mieć miejsca, gdyż dostęp do witryn zawierających nieprzyzwoite treści jest zablokowany. Ochrona przed tego typu incydentami możliwa jest zarówno dzięki filtrowi systemu bezpieczeństwa identyfikującemu niepożądane treści, jak również dzięki regularnie aktualizowanym czarnym listom stron. Jak ustalił serwis Newsweek.pl na pierwszym miejscu takiej listy w resorcie sportu widnieją serwisy erotyczne (redtube.com, porntube.com i dziewczyny.iig.pl) oraz gejowski portal randkowy www.fellow.pl.
Wioletta Paprocka, rzecznik MSWiA w wywiadzie dla Newsweeka zapewniła, że osoby, które mimo wszystko omijają blokady i odwiedzają strony z czarnej listy w godzinach pracy są karane. Rzecznik MF Magdalena Kobos przyznaje, że w ostatnich dwóch latach ministerialny komputer został wykorzystany przez kilku pracowników do przeglądania stron pornograficznych i erotycznych. W tym przypadku interweniował przełożony.
Z ustaleń Newsweeka wynika, że jedynie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie blokuje pracownikom stron.