Enterprise umożliwia odbywanie wirtualnych spotkań w sieci firmowej, w odróżnieniu od standardowej wersji Second Life, gdzie awatary użytkowników kontaktują się w sieci publicznej - informuje CNN. Dodatkowe zabezpieczenia w Enterprise mają spopularyzować wirtualną formę spotkań w tych firmach, które szukają finansowych oszczędności. Jednocześnie twórcy rozwiązania przekonują, że zawiera ono więcej opcji niż standardowa wideokonferencja.
Psychotesty - czy potrafisz zarządzać czasem?
Według danych firmy Linden Lab - twórcy Second Life, aplikacja jest obecnie używana przez 1400 organizacji. Wśród nich są wielkie przedsiębiorstwa, ośrodki akademickie, agencje rządowe, a nawet amerykańskie wojsko. Rashik Parmar z IBM przyznał w CNN, że pracownicy techniczni jego firmy często spotykają się w Second Life, gdzie dyskutują na temat nowych rozwiązań i pomysłów. - Nie tylko oszczędzamy czas, który normalnie przeznaczono by na podróż. To środowisko pracy jest również bardzo inspirujące - twierdzi Parmar.
Firmy, które organizują dużo spotkań w wirtualnej rzeczywistości powinny jednak uważać. - To co funkcjonuje w kontakcie "twarzą w twarz", nie musi funkcjonować w kontakcie wirtualnym - ostrzega profesor Surinder Kahai z nowojorskiego Binghamton University School of Management i dodaje, że pomimo pozornej bliskości, awatary pracowników nadal dzielą kulturowe różnice.
Brak prawdziwego kontaktu może również prowadzić do poczucia izolacji . Profesor dodaje jednak, że paradoksalnie, to właśnie aplikacje podobne do Second Life mogą zapewnić pewne "poczucie przynależności". - Można się pokręcić, przypadkowo kogoś spotkać i odbyć z nim luźną rozmowę - podsumowuje Kahai w CNN. Enterprise jest obecnie w fazie testowej, w której uczestniczy 14 firm - wśród nich również IBM.