Wygarnij szefowi - wygraj 1000 euro lub kurs nurkowania
Jeśli ojcowie go nie wezmą, przepadnie. Matki nie będą mogły go wziąć zamiast nich. Z pomysłem wystąpiła Komisja Europejska. Nie ukrywa, że robi to nie tylko dla dobra ojców i dzieci, lecz także matek. - Pełną równość na rynku pracy między kobietami a mężczyznami da się osiągnąć tylko wtedy, jeśli ojcowie wezmą większą odpowiedzialność za sprawy rodziny np. opiekę nad dziećmi - tłumaczył unijny komisarz ds. zatrudnienia, spraw społecznych i równych szans Vladimir Spidla.
Bardziej równy podział domowych obowiązków promują też Szwedzi, którzy w tym półroczu przewodniczą UE. Szwedzki minister spraw wewnętrznych Tobias Billström robił podczas poniedziałkowych obrad furorę w Brukseli, bo przyjechał na nie ze swoją 8-miesięczną córeczką i żoną. Jak tłumaczył, to jego sposób by spędzać więcej czasu z rodziną. Nie wiadomo jednak, jak skuteczna okaże się ta zachęta.
Zachęcić tatę Wbrew początkowym założeniom Komisji
urlop ma bowiem być bezpłatny. Tylko na taki zgodziły się stolice Dwudziestki Siódemki, obawiając się zbyt dużych kosztów dla swoich budżetów. Dla niektórych krajów np. Polski to stosunkowo niewielka zmiana. U nas dzięki niedawnym zmianom prawnym, do których przekonywała i wywalczyła m.in. "Gazeta" ojcowie będą mogli liczyć na płatny urlop po urodzeniu dziecka. Od 2010 r. będzie to tydzień, a od 2012 r. dwa tygodnie. Na skutek przepisów europejskich dostaną do tego jeszcze cztery tygodnie urlopu bezpłatnego.
Te cztery tygodnie tylko dla taty, zależnie od rozwiązania, na które zdecyduje się polski rząd, zostaną wygospodarowane z trzech lat urlopu wychowawczego przysługujących dziś dowolnemu z rodziców lub dołożone do tych trzech lat.
O wiele większą zmiany mogą nastąpić w tych krajach, gdzie rodzicom przysługuje mniej urlopu rodzicielskiego i wychowawczego (np. w Wielkiej Brytanii w sumie rok, z czego tylko sześć tygodni jest pełnopłatne).
Doświadczenia poszczególnych krajów UE pokazują, że do pozostania z dzieckiem w domu skutecznie zachęcają ojców tylko urlopy, które są jednocześnie płatne i zarezerwowane wyłącznie dla nich. W Niemczech w 2007 r. wprowadzono dwumiesięczne urlopy ojcowskie (po 12 miesiącach przysługujących matkom). Ojcowie dostają w tym czasie 67 proc. pensji. Liczba tatusiów, którzy decydują się na takie rozwiązanie skoczyła w ciągu trzech lat z 3,3 do 17,6 proc.
Niektórzy w Unii chcieliby jeszcze radykalniejszych zmian. W Parlamencie Europejskim trwają prace nad innym projektem, który czyniłby dwa tygodnie urlopu dla ojców nie tylko płatnymi, ale i obowiązkowymi. (To na dodatek do urlopów macierzyńskich, które niektórzy eurodeputowani próbują przedłużyć z obecnych minimum 14 do 20 tygodni.) Te dalej idące projekty mają jednak małe szanse na przyjęcie.
Na projekt zakładający czterotygodniowe bezpłatne urlopy tylko dla ojców zgodzili się natomiast w zeszłym tygodniu ministrowie krajów UE. Prace legislacyjne potrwają jeszcze zapewne kilka miesięcy, a potem kraje będą miały dwa lata na wdrożenie przepisów. Pierwszy tata pójdzie więc na taki urlop zapewne w 2012 roku.
Jak jest teraz w Polsce? Ojcowie mają coraz lepiej! Od 1 stycznia 2010 roku czeka ich wielka zmiana - tatusiowie zatrudnieni na umowę o pracę będą mogli skorzystać z płatnego urlopu zarezerwowanego tylko dla nich. Gwarantuje im to
kodeks pracy. Na razie to tylko tydzień, ale od 2012 r. tacierzyński będzie trwał dwa tygodnie. Jeśli tata nie zdecyduje się na urlop, wolne dni przepadną. Ojciec będzie mógł wziąć tacierzyński do ukończenia przez dziecko 12. miesiąca życia. Urlop dostanie, jeśli złoży pisemny wniosek nie później niż 7 dni przed rozpoczęciem urlopu. Pracodawca nie może w tym wypadku odmówić. Czyli wszyscy tatusiowie, których dzieci do 1 stycznia 2010 nie ukończą roku, mogą pójść na tacierzyński.
Poza tym od 1 stycznia 2010 roku oboje rodzice mogą wziąć tzw. urlop dodatkowy na dziecko. Będą to dwa tygodnie w wypadku jednego dziecka lub trzy, gdy dzieci jest więcej. Tata może więc posiedzieć z dzieckiem albo trzy tygodnie (dwa dodatkowego macierzyńskiego zamiast mamy i tydzień tacierzyńskiego) albo nawet dziewięć tygodni (jeśli matka zrezygnuje z części obowiązkowej macierzyńskiego po 14 tygodniach, ojciec zyska 6 tygodni).
A od 2012, kiedy tacierzyński będzie trwał co najmniej dwa tygodnie a dodatkowy - cztery tygodnie przy jednym dziecku, tata będzie mógł być sam na sam z bobasem aż półtora miesiąca plus ewentualnie 6 tygodni za mamę, czyli w sumie dwanaście tygodni płatnego urlopu. W 2014 urlop dodatkowy wydłuży się o następne dwa tygodnie, czyli na tatę czekają dwa miesiące lub nawet 14 tygodni wolnego (przy jednym dziecku). A przy bliźniakach jeszcze więcej!
Czy w takiej sytuacji polscy ojcowie skuszą się na bezpłatne cztery tygodnie proponowane przez Brukselę? Sami zainteresowani są raczej sceptyczni. - Płatny urlop na dziecko? Bardzo chętnie - mówi Piotr Wilecki z podwarszawskich Ząbek, ojciec dwumiesięcznego Romka. - Na pewno wiele się nauczę, chociaż to nie jest zbyt dużo czasu. Ale na miesięczny pobyt w domu za darmo na pewno bym się nie zdecydował. Na urlop wychowawczy zresztą też nie, podobnie jak moja żona. Tu nawet nie chodzi tylko o zarobki, chociaż to też ważne. Po prostu żadne z nas nie wytrzyma tyle czasu w domu.
Podobnego zdania jest Rafał z Mińska Mazowieckiego, tata Ninki (cztery tygodnie). - Tydzień z dzieckiem w ramach tacierzyńskiego to super pomysł! - cieszy się. - Zwłaszcza, że nie jest to urlop kosztem macierzyńskiego i że jest pełnopłatny. Bo na cztery tygodnie unijnego, bezpłatnego urlopu na pewno bym nie poszedł. Przy małym dziecku wydatki są tak wielkie, że nie mógłbym sobie na taki luksus pozwolić.