Nowa grypa a opłatek

Justyna Suchecka, Poznań
2009-12-07, ostatnia aktualizacja 2009-12-07 12:53

Uczniowie poznańskiego liceum nie podzielą się opłatkiem na klasowej wigilii, bo boją się grypy. Czy zagrożone są spotkania opłatkowe w firmach?

Wigilia
Fot. Tomasz Waszczuk / AG Fot. Tomasz Waszczuk / AG
Wigilia
ZOBACZ TAKŻE

Wygarnij szefowi - wygraj 1000 euro lub kurs nurkowania



- Rozmawiałam z uczniami i ich rodzicami. Wspólnie ustaliliśmy, że w tym roku na klasowej wigilii zaśpiewamy razem kolędy, ale nie połamiemy się opłatkiem - mówi Aleksandra Pepińska, wychowawczyni kl. 1b w poznańskim XXV Liceum Ogólnokształcącym.

Obawy wychowawczyni klasy wynikają z doświadczeń: - W zeszłym roku jedna z moich uczennic przyszła przeziębiona na studniówkę, a po półtora tygodnia prawie wszyscy byli chorzy. Wtedy jeszcze nikt nie słyszał o świńskiej grypie, a kłopot był ogromny - tłumaczy. I dodaje: - Kuratorium wysłało nam zalecenia, jak należy zachowywać się wobec zagrożenia grypą. Tłumaczymy więc uczniom, że nie powinni jeść tej samej bułki, a nawet okazywać sobie zbyt wiele czułości. To tylko kolejny krok w trosce o ich zdrowie.

Kuratorium zaznacza, że listę zaleceń stworzył Główny Inspektorat Sanitarny, a oni przekazali ją do szkół. - Są tam głównie sugestie dotyczące tego, co robić z kaszlącymi i kichającymi uczniami. O jedzeniu, piciu, a tym bardziej opłatku nic w nich nie było. To decyzja uczniów i nauczycieli, a więc należy ją uznać i zaakceptować - podkreśla Dorota Śliwińska, rzecznik wielkopolskiego kuratorium oświaty.

Grypy nie boi się Fundacja Pomocy Wzajemnej "Barka", która co roku organizuje wigilie dla bezdomnych i samotnych. - Myślę, że ludzie przesadzają z ostrożnością - ocenia jedna z pracownic. Spotkania opłatkowe organizuje też m.in. Caritas. - Nie odwołujemy takich wydarzeń ze względu na grypę - zaznacza Monika Rurasz z Caritasu archidiecezji poznańskiej. - Od dłuższego czasu edukujemy pracowników - zapewnia Paweł Kwiatkowski, rzecznik Kompanii Piwowarskiej. - Wiedzą, jak reagować na niepokojące objawy. Ufamy sobie. Umyjemy ręce i nie będziemy na siebie kasłać - zaznacza.

Marta Stefańska z MAN Polska: - Nie dajmy się zwariować. Spotkanie opłatkowe zaplanowaliśmy z dużym wyprzedzeniem i na pewno się odbędzie. A jeśli ktoś jest chory, powinien zostać w domu.

Czy dzielenie się opłatkiem może stanowić jakieś zagrożenie? - Najważniejsze jest przestrzeganie zasad higieny i nie chodzi tylko o profilaktykę wobec grypy, ale o to, że na dłoniach przenosimy różne drobnoustroje. Jeśli chcemy się łamać opłatkiem, to wcześniej trzeba umyć ręce - radzi Ewelina Suska, rzecznik wielkopolskiego sanepidu.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów