W Niemczech dyskryminacja w dostępie do polskich pracowników

PAP
2010-01-21, ostatnia aktualizacja 2010-01-22 16:18

Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że Niemcy złamały unijne prawo, ograniczając jedynie do swoich firm możliwość zawierania umów z polskimi przedsiębiorstwami na wykonywanie prac na swoim terytorium.


Fot. SXC/creationc
Na wniosek Komisji Europejskiej, która pozwała Niemcy do Trybunału, sędziowie uznali, że takie ograniczenie jest dyskryminujące i nie może być uzasadnione na wspólnym unijnym rynku. Chodzi o umowę niemiecko-polską z 1990 roku. Stanowi ona, że polskim pracownikom, którzy na podstawie umowy o dzieło między polskim pracodawcą i przedsiębiorstwem "drugiej strony" zostaną oddelegowani do pracy na podstawie umowy o dzieło, będzie udzielane zezwolenie na pracę niezależnie od stanu i rozwoju sytuacji na rynku pracy. Problem w tym, że za "drugą stronę" niemieckie władze uznawały tylko Niemcy, co uniemożliwiało innym niż niemieckim firmom zawieranie kontraktów z Polakami. Sąd uznał, że w UE taka sytuacja nie może mieć miejsca.

"Ustanawia to dyskryminację bezpośrednią pozostającą w sprzeczności z traktatem WE w odniesieniu do podmiotów świadczących usługi z siedzibami w państwach członkowskich innych niż Niemcy pragnących zawrzeć umowę o dzieło z przedsiębiorstwem polskim w celu świadczenia usług w Niemczech" - głosi wyrok.

Pozew KE przeciwko Niemcom, wspierany przez Polskę, miał jeszcze jeden aspekt. Jedna z wytycznych przyjęta przez federalną agencję pracy dotycząca zatrudnienia pracowników z nowych państw członkowskich zakazuje umów o dzieło z cudzoziemcami, jeżeli praca ma być wykonywana w rejonie, gdzie średnia stopa bezrobocia w ostatnich sześciu miesiącach była wyższa przynajmniej o 30 proc. niż stopa bezrobocia w całych Niemczech. Wykaz jest aktualizowany co kwartał. Tymczasem zgodnie z polskim traktatem akcesyjnym Niemcy nie mogą wprowadzać bardziej restrykcyjnych warunków dotyczących czasowego przepływu pracowników w kontekście transgranicznego świadczenia usług między Niemcami a Polską od tych, które obowiązywały przed wejściem Polski do UE.

KE twierdziła, że Niemcy naruszyły tę tzw. klauzulę standstill z uwagi na rozszerzenie ograniczeń regionalnych w zakresie dostępu do rynku pracy. Sąd nie podzielił jednak tego wniosku, uznając, że Niemcy miały prawo dodawać nowe rejony do wykazu miejsc, gdzie umowy o dzieło zgodnie z umową niemiecko-polską są zakazane.

"Uaktualniany co kwartał wykaz rejonów, których dotyczy zakaz, ma w tym kontekście charakter czysto deklaratywny, podczas gdy ani sytuacja prawna nie uległa pogorszeniu, ani też niemiecka praktyka administracyjna nie uległa zmianie na niekorzyść" - głosi wyrok.

Uważasz, że powinniśmy o czymś napisać? Chciałbyś podzielić się ciekawą historią? Napisz do redakcji GazetaPraca.pl na adres gazeta.praca@gazeta.pl w tytule maila wpisując "Kontakt".



Źródło: PAP
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

  • Re: W Niemczech dyskryminacja w dostępie do polsk ipta 24.01.10, 17:42

    Najpierw niech Niemcy zapłacą Polakom odszkodowania za wszystkie lata wstecz iza to że wozili Polaków niemieckimi kolejami.A dopiero po uregulowaniu tychzaległości niech się Polacy »