Posłowie w końcu wzięli się za naszą poprawkę

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2010-03-22, ostatnia aktualizacja 2010-03-22 16:06

Po prawie półtora roku w sejmowej zamrażarce, komisja polityki społecznej i rodziny zajęła się zaproponowaną przez "Gazetę Praca" poprawką do ustawy o promocji zatrudnienia.


Fot. SXC/creationc
Poprawkę podczas naszego cyklu "Przychodzi baba do pośredniaka" pomogła nam napisać Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister pracy w rządzie PiS. Chodzi w niej o to, by osoby, które straciły etat, a potem wiele lat pracowały w oparciu o umowę o dzieło, miały możliwość otrzymania zasiłku dla bezrobotnych. Tak pracujące osoby - najczęściej zmuszane przez pracodawców do takiej formy zatrudnienia - nie oszukują, chcą pracować, ale nie mogą np. skorzystać ze szkoleń czy po prostu ubezpieczenia, gdy muszą iść do lekarza.

Komisja polityki społecznej zdecydowała, że teraz poprawką zajmie się stała podkomisja do spraw rynku pracy. - To dobra i zła wiadomość. Zła, bo nie wiadomo, czy i kiedy ten zapis znajdzie się w ustawie o promocji zatrudnienia, a na dodatek przeciw niemu byli niektórzy posłowie i przedstawiciele ministerstwa pracy. Dobra, bo po pierwszym głosowaniu nowelizacja nie przepadła - mówi Kluzik-Rostkowska.

Jak chcemy wprowadzić zmianę w ustawie? Wystarczy dopisać do art. 71c ustawy, że pracownik, który wykonywał zlecenie na podstawie umowy o dzieło, ma prawo do świadczenia. Dlaczego tak? Bo zlecenie jest tą formą zatrudnienia, która obecnie daje prawo do zasiłku. Umowa o dzieło - nie. Przepisy ustawy o promocji zatrudnienia mówią: zasiłek przysługuje bezrobotnemu, jeśli przepracował łącznie 365 dni w ciągu półtora roku przed rejestracją w urzędzie pracy. I - co ważne - na etacie lub takiej umowie, od której pracodawca odprowadzał składki na fundusz pracy i ubezpieczenie społeczne. Od umów o dzieło pracodawca składek odprowadzać nie może. Pracownik też nie, bo prawo takiej możliwości nie przewiduje. - Problem w tym, że choćby ktoś tak jak my teraz przepracował nawet kilka lat, w urzędzie pracy usłyszy, że zasiłek mu się nie należy - komentują bezrobotni. - A co najgorsze, większość tych, co pracują na umowy o dzieło, wcale nie wykonują wolnych zawodów. Po prostu są zmuszani do tego przez pracodawców, którzy oszczędzają na kosztach zatrudnienia pracownika - nie płacą na ZUS i Fundusz Pracy - dodaje Anna, graficzka z agencji reklamowej.

Jednym z argumentów przeciwników poprawki było to, że od umów o dzieło nie płaci się składek na Fundusz Pracy, a z niego idą pieniądze na zasiłki. - Ale przecież fundusz ma charakter solidarnościowy, czyli ci, co pracują, płacą, by pomóc bezrobotnym. Często sami też sięgają po te pieniądze - zauważa bezrobotna pani Anna. - Wcześniej płaciłam, bo pracowałam na etacie. - Skandalem jest to, że najaktywniejsi na rynku pracy są tak traktowani. Ich przecież można nazwać pionierami elastycznych form zatrudnienia - tłumaczy Kluzik-Rostkowska.

Nasza poprawka wywołała dyskusję w komisji na temat narzędzi, jakie są potrzebne, by wspierać bezrobotnych. - Trzeba zmieniać nasz rynek pracy, wprowadzać nowe instrumenty działania, elastyczne formy zatrudniania, np. telepracę, czy promować pracę tymczasową. Wszyscy się z tym zgadzają, oprócz związków zawodowych. I dlatego mamy prehistoryczne instrumenty wpływu na poziom bezrobocia, w większości skuteczne w odniesieniu do tych, którzy stracili pracę na etacie. Trzeba je koniecznie zacząć zmieniać - dodaje była minister pracy. Jak ocenia Mateusz Walewski z rządowego zespołu ekspertów, blisko półtora miliona Polaków pracuje na umowach cywilnoprawnych - umowach zlecenia i umowach o dzieło.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos