A jednak był mobbing

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska
2010-05-05, ostatnia aktualizacja 2010-05-05 11:30

W Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych występują zachowania mobbingowe - uznała Okręgowa Inspekcja Pracy w Katowicach. Pismo w tej sprawie otrzymali właśnie członkowie związku zawodowego "Solidarność".

Ofiary mobbingu w Polsce rzadko zgłaszają ten problem
Ofiary mobbingu w Polsce rzadko zgłaszają ten problem

Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Pisaliśmy niedawno w "Gazecie", że szef spółki wymuszał na podwładnych zgodę na odejście z firmy w ramach "programu monitorowanych zwolnień". Do końca marca ze Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych miało zostać zwolnionych 250 osób, czyli 10 proc. załogi. Ci, którzy nie chcieli odejść, byli straszeni, że jak sami nie odejdą to, i tak zostaną zwolnieni później, ale bez prawa do przewidzianej w programie zachęty finansowej - 15 tys. zł plus równowartość sześciu pensji. - Nasza kontrola dotyczyła nie tylko mobbingu w spółce - mówi Renata Pięta, zastępca katowickiego okręgowego inspektora pracy ds. prawno-organizacyjnych. - W tej sprawie przeprowadziliśmy ankietę wśród pracowników. Odpowiedziało na nią około 30 pracowników, w większości osoby pracujące w biurze. Jej wyniki stały się podstawą do stwierdzenia, że w spółce miały miejsce "zachowania mobbingowe". Jakie konsekwencje może ponieść w tej sytuacji pracodawca? Na razie jeszcze nie wiadomo. "Odnośnie podnoszonej kwestii inspektor pracy skieruje do pracodawcy odpowiednie środki prawne" - napisano w piśmie do związku zawodowego. Jakie - tego też nie wiadomo. - Procedura jest taka, że inspektor nie podejmuje od razu decyzji o zastosowaniu środków prawnych. Najpierw pracodawcy musi być przedstawiony protokół pokontrolny - tłumaczy Michał Olesiak, rzecznik prasowy śląskiej inspekcji.

Do tej pory pracownicy Śląskiego Zakładu Przewozów Regionalnych ze strachem wspominają okres zwolnień monitorowanych. - Na pierwszych zebraniach usłyszeliśmy, że jesteśmy za starzy, zasiedziali i nic nie umiemy - mówi jeden ze zwalnianych z zakładu pracowników. Nasz rozmówca jest po pięćdziesiątce. - 8 marca na cotygodniowym spotkaniu (brali w nim udział: naczelnicy działów, rzecznik prasowy i asystentka dyrektora) dyrektor Przemysław Gardoń powiedział wprost, że wskazani pracownicy mają odejść "na zachętę", a jeśli nie, to i tak w kwietniu ich zwolni, bez pieniędzy. Zapewniał, że na miejsce każdego z nas ma dwójkę chętnych młodych. Naciskał głównie na starszych pracowników - dodaje.

Związkowcy z "Solidarności" mają kilka oświadczeń pracowników, że takie praktyki miały miejsce. Podczas pierwszej rozmowy z "Gazetą" dyrektor ŚZPR zapewniał, że nikogo nie zmuszał do odejścia ani nie wywierał presji na starszych pracowników. A kryterium zwolnień były wykształcenie i kompetencje, a nie wiek. - Mam dużo zastrzeżeń do sposobu przeprowadzenie badania ankietowego i do samych wniosków. Jakie? Osoby odpowiadające na ankietę były wskazywane przez zastępcę przewodniczącego związku zawodowego "Solidarność", który publicznie ogłosił, jakich wyników oczekuje. To po pierwsze. Drugie - wyniki wyglądają tak, jakby najpierw sformułowany został zgodnie z oczekiwaniami przewodniczącego zakładowej "Solidarności" wniosek, a potem na siłę próbowano go podeprzeć niejednoznacznymi wynikami wywiadów - mówi po kontroli dyrektor Przemysław Gardoń.

OIP nie tylko uznała, że w firmie są "zachowania mobbingowe", ale też że nie wprowadzono, zgodnie z przepisami, żadnych procedur, które mogą im przeciwdziałać. - Nie było odpowiedniej komórki pomagającej osobom, które czuły i czują się mobbingowane - podkreśla Renata Pięta. Z tym punktem protokołu zgadza się dyrektor Gardoń: - Zamierzam zastosować zalecenia przedstawione w opisie do ankiety, choć wnioskuję o jej ponowne przeprowadzenie wśród losowo wybranej grupy pracowników. Pracujemy nad wprowadzeniem takich regulacji, m.in. planujemy powołać komisję, która zajmie się rozpatrywaniem skarg pracowników o mobbing. - Cieszymy się, że inspekcja pracy podzieliła naszą opinię. Dla nas od początku to były zachowania mobbingowe - mówi Mariusz Samek, przewodniczący zakładowej "Solidarności". - Zwolnienia się skończyły i na razie jest spokój, ale nie wiemy jak długo. Nadal jesteśmy pełni obaw o to, jak dalej będzie działał dyrektor.

Przewozy Regionalne (centrala i 15 spółek-córek) wyszły z Grupy PKP w 2008 r. i stały się spółkami samorządów wojewódzkich. Według wyliczeń PKP SA Przewozy Regionalne były im winne ok. 56 mln zł za korzystanie z torów. Jak twierdzą szefowie Przewozów, restrukturyzacja i zwolnienia były konieczne.

Co to jest mobbing?

Zgodnie z art. 943 § 2 kodeksu pracy mobbing oznacza "działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu pracownika, wywołujące u niego zaniżoną ocenę przydatności zawodowej, powodujące lub mające na celu poniżenie lub ośmieszenie pracownika, izolowanie go lub wyeliminowanie z zespołu współpracowników".

Co gwarantuje kodeks pracy?

Kodeks pracy (art. 943):

§ 3. Pracownik, u którego mobbing wywołał rozstrój zdrowia, może dochodzić od pracodawcy odpowiedniej sumy tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

§ 4. Pracownik, który wskutek mobbingu rozwiązał umowę o pracę, ma prawo dochodzić od pracodawcy odszkodowania w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę, ustalane na podstawie odrębnych przepisów.

§ 5. Oświadczenie pracownika o rozwiązaniu umowy o pracę powinno nastąpić na piśmie z podaniem przyczyny, o której mowa w § 2, uzasadniającej rozwiązanie umowy.

Na ofierze mobbingu spoczywa obowiązek udowodnienia przed sądem, że była nękany.

Uważasz, że powinniśmy o czymś napisać? Chciałbyś podzielić się ciekawą historią? Napisz do redakcji GazetaPraca.pl na adres gazeta.praca@gazeta.pl w tytule maila wpisując "Kontakt".



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy