Janek, informatyk: Ukraińcy? Na budowie - OK. W mojej pracy? Nie, dziękuję
"Czerwony punkt jest przede wszystkim miejscem spotkań i miejscem kontaktu dla pracowników z przełożonym. W tak oznaczonych miejscach odbywają się codzienne briefingi dla zespołów. Kierownicy spotykają się ze swoim zespołem o określonej godzinie i omawiają podział obowiązków i zadań na najbliższy dzień. W tym samym miejscu dokonywane jest także przekazanie zmiany. Jest miejscem kontaktowym, w którym pracownicy mogą spotkać kierownika i zgłosić bieżące sprawy dot. funkcjonowania sklepu" - podaje w oficjalnym oświadczeniu Maria Cieślikowska, Dyrektor ds. PR i Komunikacji Zewnętrznej Carrefour Polska.
Jednak nie wszystkim pracownikom ten pomysł przypadł do gustu. W grudniu 2009 roku w wybranych hipermarketach na terenie całego kraju wystartował pilotażowy program. Na początku tego tygodnia zawitał do mniejszych supermarketów. Tutaj pracownicy nie wytrzymali. - To, że musimy sterczeć na tej kropce na oczach klientów, jest upokarzające.- podaje w rozmowie z dziennikarką Dziennika Wschodniego jedna z pracownic sklepu Carrefour. - Ostatnio czekałam "na kropce" prawie pięć minut. Kierownik nie przyszedł, bo przecież też ma swoje obowiązki. Wróciłam do pracy.
Do tej pory kwestia skorzystania z toalety nie wymagała oficjalnej zgody i pracownicy mogli się do niej udać w każdej chwili. Tę wersję przedstawia również Maria Cieślikowska: - Chcielibyśmy podkreślić, że każdy pracownik w naszej firmie może bez problemów wyjść na przerwę. Wówczas czas jego nieobecności jest rejestrowany. Natomiast przerwy związane z wyjściem do toalety nie są wliczane do czasu wolnego i są rejestrowane jako czas pracy. Nie ma wytycznych, aby wyjścia tego typu zgłaszać w miejscu oznaczonym czerwoną kropką - tłumaczy.
Na jakiej zatem podstawie pracownicy lubelskich sklepów francuskiej marki przyznali, że wbrew zapewnieniom pani rzecznik swoje na czerwonej kropce odstać muszą i bez zgody kierownika nigdzie nie wyjdą?
Powstaniu "miejsca spotkań" przyświeca dodatkowa idea. - Celem wprowadzenia powyższych zmian jest zapewnienie większej a zarazem stałej liczby pracowników na terenie sklepu, którzy pozostają do dyspozycji klientów. Dzięki takiej organizacji Carrefour dokłada starań, aby klienci mogli łatwiej uzyskać ewentualną pomoc od pracowników poszczególnych działów - wyjaśnia pani rzecznik. Innymi słowy, oznacza to kontrole przyjść i wyjść pracowników poza obszary, do których są przypisani. Trudno nie ulec zatem wrażeniu, że kwestie wyjść do toalety czy na drugie śniadanie również wymagają zgody przełożonego.
Nawet jeżeli idea kropki sprawdza się w przypadku porannych spotkań z pracownikami, w przypadku pojawienia się klientów wypada nieco gorzej. Carrefour przekonuje, że jego intencje od samego początku były dobre. - Zaprezentowana w Dzienniku Wschodnim sytuacja wydaje się być nadinterpretacją założeń nowej formuły organizacji pracy, co jest aktualnie wyjaśniane. Aby uniknąć nieporozumień, zostanie przeprowadzone ponowne szkolenie celem dokładnego wyjaśnienia nowej organizacji pracy - tłumaczy Maria Cieślikowska. Miejmy nadzieję, że sprawa szybko znajdzie swój finał i pracownicy przestaną być zawstydzani na oczach klientów.