Chcesz na praktykę? Płacz i płać!

Anna Jurek, Radom
2010-07-19, ostatnia aktualizacja 2010-07-19 09:14

Studenci kierunków medycznych, którzy chcą mieć praktyki w radomskich szpitalach, muszą za to zapłacić. - Bo zużywają rękawiczki, sprzęt jednorazowy - tłumaczą dyrekcje. Ministerstwa Zdrowia oraz Nauki i Szkolnictwa Wyższego kategorycznie twierdzą, że to bezprawne.


100 zł za przygotowanie i przeprowadzenie kształcenia to oficjalny cennik ze strony internetowej podległego marszałkowi Mazowsza Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. Taka sama stawka obowiązuje w gminnym Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

Decyzją szpitali o pobieraniu opłat oburzony jest student III roku Wydziału Lekarskiego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Napisał do nas w tej sprawie e-mail.

"Rozumiem trudną sytuację finansową szpitali, ale pobieranie opłat od studentów, którzy jeszcze w ramach praktyk wykonują pracę na rzecz szpitala, wydaje mi się paradoksalne. (...) Praktyki są obowiązkowe, więc jest to swoiste wymuszenie przez szpitale (...)" - twierdzi.

Dlaczego student musi za praktyki zapłacić? - My nie wiemy, czy za praktykę płaci student, ponieważ umowę zawieramy z uczelnią. Odpłatność jest jednym z warunków tej umowy, ponieważ szpital ponosi koszty takiej praktyki - informuje Bożenna Pacholczak z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu. - Student ma zapewnionego opiekuna praktyk i jest to jeden z naszych pracowników. To on uczy młodego człowieka. Praktykant ponadto zużywa sprzęt medyczny, który nie zawsze służy pacjentowi - dodaje. Podobnie konieczność płacenia za praktykę studencką tłumaczy Tadeusz Kalbarczyk, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym.

- Opłata ma pokryć koszty kształcenia. Studenci do prostych zabiegów medycznych muszą mieć choćby rękawiczki czy strzykawki, ale korzystają też z innych sprzętów - wyjaśnia.

Czy możliwe jest, żeby podczas kilkutygodniowej praktyki student zużył rękawiczki i sprzęt o wartości blisko 100 zł? - Zużyje nawet więcej. Wydaje nam się, że to kwota symboliczna - twierdzi Kalbarczyk.

Studenci, którzy mają praktyki w szpitalu w Iłży też płacą. Dlaczego? Tłumaczenia podobne. - To są koszty, studenci zużywają choćby materiały jednorazowego użytku. Muszą mieć opiekuna praktyk - mówi Zbigniew Deja, dyrektor szpitala. Dokładnej kwoty, jaką student musi zapłacić, dyrektor nie podaje. - Wszystko zależy od tego, ile trwa praktyka - wyjaśnia. W Pionkach, też niedaleko Radomia, już płacić nie trzeba. - Nie mamy zbyt wielu praktykantów i przyjmowanie studentów na oddziały w ramach praktyk nie jest dla nas problemem. Pionki są małe. Zgłaszają się głównie mieszkańcy naszego miasta, nie chcemy im stwarzać żadnych przeszkód - tłumaczy Aleksander Gawlik, dyrektor szpitala w Pionkach.

Procedura przyjęcia na praktyki jest prosta. Student zgłasza się do ordynatora oddziału, na którym chce odbyć praktykę. Jeśli ordynator się zgodzi, potrzebna jest zgoda dyrektora. Następnie student przynosi podanie oraz umowę z uczelni. - Kiedy załatwiałem praktyki w szpitalu wojewódzkim w Radomiu, jedna z pań zaproponowała mi, żebym znalazł może jakąś placówkę w okolicach Radomia, to nie będę musiał płacić - mówi jeden ze studentów.

A np. w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie studenci uczelni państwowych mają praktyki za darmo.

- Współpracujemy z różnymi uczelniami i żadnych opłat za praktyki nie pobieramy - podkreśla zastępca dyrektora Bożena Mróz.

A opłaty za zużyte rękawiczki? - dopytujemy.

- Rękawiczki? Bez przesady, to już jest wliczane w koszty szpitala. Studenci wykonują zabiegi pod nadzorem naszych doświadczonych pracowników. Jeśli student zużyje strzykawkę, to koszty są takie same, jak gdyby zużył ją lekarz lub pielęgniarka - wyjaśnia Mróz. Praktykanci muszą mieć tylko własną odzież ochronną.

Opłat za praktyki studentów nie pobiera również Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie. - Bo liczymy na współpracę z Uniwersytetem Medycznym - uzasadnia zastępca dyrektora Małgorzata Piasecka-Twaróg.

Piotr Olechno, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia: "(...) żaden przepis dotyczący szkolnictwa wyższego nie daje podstawy prawnej do pobierania opłat za praktyki zawodowe studentów".

Podobnie wyjaśnia Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Uczelnie publiczne otrzymują pieniądze na działalność dydaktyczną z budżetu państwa i to one powinny pokrywać koszty związane z odbywaniem praktyk - mówi Bartosz Loba, rzecznik MNiSW.

Warszawski Uniwersytet Medyczny żadnych opłat ze szpitalami radomskimi nie ustalał. - Jeśli szpital pobiera jakąkolwiek opłatę, jest to w opinii naszej uczelni bezprawne - mówi Marta Wojtach, rzeczniczka WUM. - Podobny sygnał o pobieraniu opłat za praktyki otrzymaliśmy z jednego ze szpitali w Olsztynie. Za godzinę student miał zapłacić 3 zł. Uczelnia z tym szpitalem porozumienia nie podpisze.

Co zatem ze studentami, którzy już pieniądze wpłacili? - Za pobranie pieniędzy odpowiada w tej chwili szpital. Jeśli szpital taką opłatę pobiera, nie będziemy tam kierować studentów na praktyki - mówi Wojtach.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Chcesz na praktykę? Płacz i płać! be0wulf 19.07.10, 10:13

    I słusznie. Już w Średniowieczu, tak ostatnio modnym i chętnie naśladowanym, szczególnie przez opozycję PiS-owską, okresie za naukę zawodu trzeba było płacić. Praktykant, jeżeli ma nie tylko»