Psychotesty - sprawdź, czy jesteś pracoholikiem
Obecnie przez podnoszenie kwalifikacji zawodowych rozumie się zdobywanie lub uzupełnianie wiedzy i umiejętności przez pracownika, z inicjatywy pracodawcy albo za jego zgodą. Jakie są tego konsekwencje? Pracodawca musi zapłacić wynagrodzenie za czas spędzony przez uczącego się np. na uczelni, o ile obowiązkowe zajęcia pokrywają się z godzinami pracy. Wynagrodzenie należy się też za dojazd na uczelnię w godzinach pracy. Na tym nie koniec. Pracownik ma prawo do płatnego urlopu szkoleniowego. Zazwyczaj wynosi on 6 dni. Tak jest przy egzaminie potwierdzającym kwalifikacje zawodowe. Ale na ostatnim roku studiów płatny
urlop to już 21 dni. Kogo obowiązują zmiany? Przepisy wprost mówią, że do rozliczeń pracodawców z osobami, które rozpoczęły naukę przed 16 lipca 2010 r., nie stosuje się nowych zasad.
Pensja za SokratesaPracodawcy pytają o nową definicję "podnoszenia kwalifikacji". Jest tak ogólna, że obejmuje każdy rodzaj wiedzy zdobywanej przez pracownika w czasie godzin pracy. Jakie obowiązki ma firma, gdy np. pracownik spedycji uzyskał zgodę szefa na
studia na filozofii? Nie mają one nic wspólnego z obowiązkami pracownika. Nigdy wiedza o Sokratesie nie zostanie przez pracodawcę wykorzystana. Czy zgoda firmy na te studia oznacza, że pracownik, spędzając na uczelni np. 70 dni w roku, otrzyma wynagrodzenie za 70 dni? Pytane o to Ministerstwo Pracy stwierdza: "nowe przepisy kodeksu pracy dotyczą przede wszystkim podnoszenia kwalifikacji zawodowych w ramach pracy aktualnie wykonywanej przez pracownika, ale również będą mogły mieć zastosowanie w przypadku, gdy planowany jest awans pracownika lub też pracodawca zamierza zaproponować mu inne warunki pracy, np. pracę na innym stanowisku, ze względu na zmianę profilu działalności firmy". Niemniej nowe przepisy zniechęcają do zatrudniania osób uczących się na studiach dziennych. Za każdą godzinę na zajęciach i dojazd na uczelnię w czasie godzin pracy trzeba płacić wynagrodzenie. Dla pracodawcy mniej kosztowne są studia zaoczne, bo nauka nie odbywa się w godzinach pracy.
Za jaki egzamin urlop szkoleniowy?Pracodawcy mają też problemy z oceną, kiedy należy się pracownikowi płatny urlop szkoleniowy. Podnoszenie kwalifikacji to nie tylko studia. To także np. kurs obsługi wózka widłowego albo prawa jazdy,
szkolenia, seminaria, studia podyplomowe. Pracodawcy pytają więc, przy którym z egzaminów kończących naukę kodeks nakazuje im przyznać urlop szkoleniowy pracownikowi i co to jest egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe. W kodeksie pracy nie ma definicji tego egzaminu. Ministerstwo Pracy uważa, że to egzaminy, o których mowa w ustawie o oświacie i rozporządzeniach MEN. Generalnie urlop szkoleniowy ma przysługiwać, jeżeli przepisy wiążą z ukończeniem danej formy kształcenia obowiązek potwierdzenia uzyskania kwalifikacji zawodowych egzaminem. Jaki jest tego efekt? Jeżeli pracownik odbył krótkie przeszkolenie zakończone obowiązkowym egzaminem, to zgodnie ze stanowiskiem MP ma prawo do 6 dni płatnego urlopu. O ile egzamin wynika z przepisów. Natomiast urlop szkoleniowy nie przysługuje za egzaminy sesyjne na studiach.
Dodatkowym problemem dla pracodawców i pracowników jest to, że
kodeks pracy zakazuje im według własnego uznania regulować zasady płacenia za podnoszenie kwalifikacji. Tzn. mogą je ustalać dowolnie, byle nie na warunkach gorszych niż te zawarte w kodeksie. Pracownik nie może więc zrezygnować z wynagrodzenia za czas spędzony na uczelni ani z płatnego urlopu szkoleniowego. Zostały one objęte ochroną przez kodeks pracy.
Pracownik może łatwo wygrać w sądzieZgoda na podnoszenie kwalifikacji nie musi być udzielona pisemnie. Może taką zgodę potwierdzić świadek albo nagranie rozmowy między pracodawcą a pracownikiem. Nawet zachowanie pracodawcy może zostać uznane za wyrażenie pracownikowi zgody na studia w tzw. sposób dorozumiany. Wystarczy, że pracodawca zwolni pracownika raz, drugi na zajęcia, choć nie zaakceptował jego studiów. Dla uniknięcia sporów pracodawcy powinni więc gromadzić dokumentację dowodzącą, że odmówili udzielenia zgody na studia, jeżeli nie chcą ich finansować.
Ale nawet dokumentacja potwierdzająca nieudzielenie zgody na podnoszenie kwalifikacji może okazać się niewystarczająca. Załóżmy, że pracownik przez kilka lat będzie łączył studia z pracą bez formalnej zgody pracodawcy. Może nawet po ich zakończeniu uznać, że potrafi udowodnić przed sądem, że jednak miał zgodę szefa na studia. I próbować uzyskać np. zaległe wynagrodzenie za 300 dni wykorzystanych na naukę w czasie całych studiów.
"Nie", choć "tak" dla edukacjiWarunkiem stosowania nowych przepisów jest "tak" pracodawcy dla podnoszenia kwalifikacji przez pracownika. Czy pracodawcy będą mówili "nie"? Nowe przepisy o podnoszeniu kwalifikacji zostaną wtedy wyłączone. Pracodawca podpisze z pracownikiem porozumienie i na czas zajęć na uczelni przyzna mu bezpłatny urlop. Wydaje się to proste. Zwłaszcza że jeden z nowych przepisów kodeksu pracy przewiduje możliwość podpisania takiego porozumienia dla innych form zdobywania wiedzy niż podnoszenie kwalifikacji. Sądy jednak mogą uznać w przyszłości, że jest to obchodzenie przepisów kodeksu pracy.