Wprowadzenie zmian do ustawy było konieczne, ponieważ większość organów administracji publicznej wolała płacić "kary", niż zatrudniać osoby niepełnosprawne. Nowe przepisy zakładają, że jeśli wśród pięciu najlepszych kandydatów znajdzie się osoba niepełnosprawna, będzie miała pierwszeństwo w zatrudnieniu, ale tylko w przypadku, kiedy wskaźnik pracujących osób niepełnosprawnych w urzędzie będzie poniżej wymaganych ustawą 6%. Jeżeli osoby niepełnosprawne będą chciały skorzystać z przysługujących im przywilejów, będą musiały już na etapie składania CV przedstawić komplet dokumentów potwierdzających ich niepełnosprawność. Korzystanie z preferencji nie będzie jednak obowiązkowe. Niepełnosprawni kandydaci będą mogli brać udział w konkursach na tych samych zasadach co osoby pełnosprawne. Wybór należy do nich.
Przewodniczący komisji, poseł PO Sławomir Piechota, widzi w poprawce szansę na odebranie urzędom alibi w kwestii niezatrudniania osób niepełnosprawnych. - Rozważamy różne sposoby na zwiększenie liczby zatrudnienia wśród niepełnosprawnych. Czy pomysł zadziała, pokaże praktyka. Chcemy, żeby niepełnosprawni nie bali się brania udziału w konkursach i nie czuli już na starcie, że są na przegranej pozycji. Trzeba im mówić o tym, że praca na nich czeka i mają realne szanse ją dostać.- mówi Piechota.
Preferencyjne traktowanie niepełnosprawnych kandydatów wzbudza jednak mieszane reakcje.- Jestem przeciwnikiem wprowadzenia takich rozwiązań na stałe.- podkreśla Piotr Pawłowski, Prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.- Rynek sam powinien się bronić. Miałoby to sens jako czasowa opcja, powiedzmy na okres dwóch lat. Pracodawcy mogliby w praktyce przekonać się ile w rzeczywistości wart jest niepełnosprawny pracownik. W innym wypadku, taka sytuacja na pewno nie będzie sprzyjała integracji, ponieważ osoby pełnosprawne będą mogły czuć się poszkodowane - przestrzega.
Czy faktycznie poprawka nadając przywileje jednym, dyskryminuje drugich? - Nie, ponieważ poprawka nie łamie prawa, a jedynie je reguluje - tłumaczy poseł Piechota - Osoby niepełnosprawne mają przywilej pierwszeństwa w zatrudnieniu tylko w przypadku, kiedy ich procent wśród pracowników w danej instytucji nie przekracza ustawowych 6%. Poprawka została dokładnie zbadana pod względem niekonstytucyjności i naniesiono w niej odpowiednie zmiany. W obecnej formie nikomu krzywdy nie robi. - podkreśla.
Piotr Pawłowski zwraca również uwagę na pozostałe przepisy, które zamieniły przywileje w ograniczenia. - Osoby niepełnosprawne, zgodnie z polskim prawem mogą pracować 7 godzin dziennie. W przypadku stanowisk, gdzie niezbędne jest wypracowanie 8 godzin staje się to problemem. Na przykład słynne "okienka". W takiej sytuacji trzeba zatrudnić dodatkową osobę do odpracowania brakującej godziny. A przecież nie każdy niepełnosprawny nie jest zdolny do pracy w pełnym wymiarze godzin. Chcielibyśmy, żeby do sprawy zaczęto podchodzić indywidualnie. - tłumaczy.
Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, dotyczącego zatrudnia osób niepełnosprawnych, od 2005 r. do pierwszego kwartału 2009, na 46 przebadanych urzędów zaledwie cztery osiągnęły wymagany próg 6%. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, którego wiceministrem jest Jarosław Duda - pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych, samo nie sprostało kryteriom ustawy. Procent niepełnosprawnych pracowników wyniósł 3,7% (24 osoby do czerwca 2009 r.). W innych resortach jest jeszcze gorzej, Ministerstwo Gospodarki zatrudniało trzy osoby niepełnosprawne, a Ministerstwo Kultury tylko dwie.
W przypadku nie spełniania kryteriów ujętych w ustawie (jeżeli procent zatrudnionych wynosi mniej niż 6%), urzędy muszą dokonywać wpłat na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Rekordzistami jest Poczta Polska i ZUS, które przeznaczają na te cele nawet kilkanaście milionów rocznie.
Dlaczego ministerstwa nie przestrzegają ustawy o pracy niepełnosprawnych? Powodów może być kilka, po pierwsze niekonsekwentne przepisy. Ustawa o rehabilitacji określa tylko zakres procentowy zatrudnienia i opłaty przewidziane za niedotrzymanie wymogów. Tym samym pracodawca nie jest zobowiązany do zatrudnienia, tylko do poniesienia "kary" finansowej.
Kolejna kwestia dotyczy zachęcania osób niepełnosprawnych do brania udziału w konkursach, na podstawie których można się ubiegać o pracę. Kancelaria Premiera wydała zalecenia, żeby w ogłoszeniach motywować ich do aplikowania, ale ostateczna decyzja, czy taka informacja rzeczywiście się znajdzie, pozostała w kwestii generalnego dyrektora każdego urzędu. Na 46 sprawdzonych instytucji, tylko 16 zachęcało niepełnosprawnych do podjęcia pracy.
Trzeci powód to niedostosowanie powierzchni budynków do potrzeb osób niepełnosprawnych - głównie tych poruszających się na wózkach. Jak wykazała kontrola NIK, w ponad połowie ze 118 instytucji występują utrudnienia architektoniczne.
Zmieniony projekt ustawy trafi wkrótce do Marszałka Sejmu, istnieje szansa, że przepisy wejdą w życie jeszcze w tym roku.