Sąd wstrzymuje gilotynę w szkole

Aneta Żukowska
2010-08-16, ostatnia aktualizacja 2010-08-16 11:14

Nina, nauczycielka, o której zwolnieniu z pracy pisaliśmy przed dwoma tygodniami, może wrócić do szkoły w Kleczy Dolnej - uznał sąd. Podkreślił też, że dyrektorka szkoły nie wskazała obiektywnych kryteriów, którymi kierowała się przy zwolnieniu nauczycielki.

Nina podczas rozprawy apelacyjnej w krakowskim sądzie 29 lipca br.
Fot. Krzysztof Karolczyk
Nina podczas rozprawy apelacyjnej w krakowskim sądzie 29 lipca br.
Historię Niny i Anny, dwóch nauczycielek ze szkoły w Kleczy Dolnej pod Wadowicami, opisywaliśmy już na łamach "Gazety Praca". Obie straciły zatrudnienie w 2009 r. i od tego czasu walczą o swoje prawa w sądach. Nie zgadzają się z decyzją dyrektorki szkoły. Przekonują, że to nie one powinny być pierwsze wytypowane do zwolnienia: mają staż pracy dłuższy od pozostałych nauczycieli, ich osiągnięcia są porównywalne albo większe, a w ich obronie stanęli rodzice uczniów. Nauczycielki przegrały w Sądzie Pracy w Wadowicach, ale złożyły apelację do sądu drugiej instancji w Krakowie. W przypadku Anny sąd utrzymał wadowicki wyrok.

Ale w przypadku Niny zmienił go w ostatni czwartek. Nina zatem może wrócić do pracy w szkole w Kleczy Dolnej. Sędzia w uzasadnieniu wyroku zaznaczyła, że nie znalazła obiektywnych kryteriów, którymi miałaby się kierować dyrektorka szkoły przy zwolnieniu polonistki. Wybór osoby do zwolnienia był dokonywany spośród trzech nauczycieli, których osiągnięcia i zaangażowanie są podobne i nie sposób ich porównać. Sędzia wskazała także, że dla Niny nauczanie w szkole w Kleczy Dolnej jest jedynym źródłem utrzymania.

Nina po usłyszeniu wyroku: - Ta wiadomość mnie zaskoczyła. Nie wierzyłam, że sprawiedliwość jest jeszcze możliwa. Jak mnie teraz potraktują w szkole, to się dopiero okaże. Jednak najważniejsze, że będę miała środki do życia, ubezpieczenie, i że będą się z mojego powrotu cieszyć dzieci.

Dyrektorka szkoły nie chciała skomentować dla nas wyroku sądu. Jej adwokat zapowiada, że będą się odwoływać. Anna natomiast na wieść o sukcesie Niny, chce walczyć dalej: - Zamierzam napisać do Rzecznika Praw Obywatelskich, do prokuratury, Ministerstwa Sprawiedliwości i do Urzędu Gminy w Wadowicach. Moja historia w świetle tego wyroku jest skandaliczna, zostałam potraktowana jak śmieć i nie zamierzam tego tak zostawić. Przecież moja sprawa jest analogiczna do Niny.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

  • Sąd wstrzymuje gilotynę w szkole tygry-s241 03.10.10, 14:14

    Prawda dyrektorka szkoły nie wskazała nie wskazała obiektywnych kryteriów i ich nie wskaże , ponieważ takowych nie ma. Wszystkie fakty dotyczące zwolnienia skrzętnie wygina tak aby mijając »

  • Sąd wstrzymuje gilotynę w szkole wezyronly 26.12.11, 11:38

    Po roku dyrektorka zwolnila Nine po raz drugi... Kobieta wyjechala z Polski, nic dziwnego. A Anna - śmieje z głupiej pani dyrektor... Bo Anna pracuje teraz jako tłumacz, nie musi użerac z »