Będą podwyżki dla lekarzy? Spór trwa

Matylda Małecka
2010-08-18, ostatnia aktualizacja 2010-08-18 11:09

Na przełomie lipca i sierpnia Naczelna Rada Lekarska wystosowała apel do przewodniczącego związku zawodowego lekarzy z prośbą o działania na rzecz ustawowego uregulowania podwyżek oraz płacy minimalnej. Lekarze żądają gwarancji płacy podstawowej rzędu trzech średnich krajowych.

Szpital
Fot. Paweł Małecki / AG
Szpital

Psychotesty - sprawdź, czy łatwo poddajesz się stresowi



Impulsem do działania dla lekarzy stało się porozumienie zawarte w lipcu tego roku pomiędzy Ministerstwem Zdrowia a Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Pielęgniarek i Położnych. - Ustalono, że dyrektorzy zakładów opieki zdrowotnej mają obowiązek przeznaczania na płace nie mniej niż 40 proc. kwoty o jaką wzrastają kontrakty z NFZ, z czego 75 proc. na podwyżki dla pielęgniarek i położnych - mówi Piotr Olechno, rzecznik prasowy ministerstwa. - Oczywiście w sytuacji, kiedy kontrakty te faktycznie wzrosną.

W apelu lekarze domagają się podpisania analogicznego porozumienia z minister Ewą Kopacz. Dotychczas przeznaczenie i rozdzielanie pieniędzy z nadwyżek leżało w gestii dyrektora szpitala. Teraz trzy czwarte z 40 proc. nadwyżki będzie musiał przeznaczyć na podwyżki dla pielęgniarek, co lekarze uważają za krzywdzące. - W obecnej, mocno chaotycznej sytuacji, mogłoby dojść do tego, że pielęgniarka będzie zarabiała więcej od lekarza z drugim stopniem specjalizacji, pracującego w tym samym szpitalu - obawia się Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. - W porównaniu ze standardami w Unii Europejskiej polscy lekarze zarabiają bardzo kiepsko. Nic dziwnego, że masowo wyjeżdżają na Zachód. Tam nie brakuje pieniędzy ani na wynagrodzenia dla personelu, ani na sprzęt - dodaje Mieczysław Szatanek, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

W chwili obecnej zarobki lekarzy są bardzo zróżnicowane, nawet w szpitalach o podobnym statusie ekonomicznym. Póki co, oddziały państwowej służby zdrowia funkcjonują częściowo jako przedsiębiorstwa, częściowo jako instytucje administracji publicznej. Wiele zależy od zasobności kieszeni jednostki samorządowej i jej hojności we wspomaganiu szpitala. - Może się zdarzyć, że zarobki będą wyższe w szpitalu, który kiepsko radzi sobie finansowo, ale otrzymuje spore dotacje od gminy - wyjaśnia Krzysztof Bukiel, przewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Osobnym problemem jest konieczność zawierania kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia, często niekorzystnych dla szpitali. - Nie może być tak, że organ państwowy dyktuje ceny jakie chce - mówi Bukiel.

Zasady finansowania przez NFZ poszczególnych ośrodków również nie są do końca jasne. Latem tego roku stworzono nowy algorytm, według którego pieniądze rozdziela się ze składek zdrowotnych, a głównym kryterium jest liczba mieszkańców w województwie. - Na skutek tych zmian stracą pracownicy służby zdrowia na Mazowszu i Śląsku, ponieważ tutaj potrzeba więcej pieniędzy na operacje i utrzymanie szpitala - twierdzi Hamankiewicz. - Ten podział nie jest sprawiedliwy.

Potrzebę uregulowania zarobków środowisko lekarskie zgłaszało już od dawna. Teraz wysuwa twarde żądania gwarancji wynagrodzenia podstawowego w wysokości dwóch średnich krajowych dla lekarza bez specjalizacji oraz trzech średnich krajowych dla lekarza specjalisty. Nie wiadomo jednak skąd miałyby pochodzić środki finansowe na ten cel.

W polskiej rzeczywistości lekarze muszą szukać dodatkowych źródeł zarobkowania, pracują więc często na drugim etacie, prowadzą praktykę prywatną lub wystawiają opinie. W efekcie zazwyczaj są przepracowani i przemęczeni, co przekłada się na jakość ich pracy. Ale finansowo radzą sobie całkiem nieźle. Świadczy o tym raport opublikowany przez Ministerstwo Zdrowia przedstawiający średnie wynagrodzenie lekarzy z tytułu umów o pracę, a więc pochodzące wyłącznie z pierwszego miejsca pracy (stan na marzec 2010). Okazuje się, że do pensji podstawowej dochodzą jeszcze dodatki i dyżury. Średnie wynagrodzenie lekarza bez specjalizacji wynosi 5 115 zł brutto, lekarza z drugim stopniem specjalizacji - 7 145 zł, a ordynatora - nawet 10 137 zł. Zestawienie średnich wynagrodzeń z tytułu "całościowych" umów cywilnoprawnych lekarzy pracujących w szpitalach daje kwoty o dwa, trzy tysiące wyższe. Jeżeli weźmiemy pod uwagę działalność dodatkową, okaże się, że zarobki te odpowiednio wzrastają. O co w takim razie chodzi lekarzom?

Naczelna Izba Lekarska, żądając ustawowej regulacji wynagrodzeń, postuluje gwarancję zarobków w wysokości dwóch średnich krajowych dla lekarza bez specjalizacji i trzech średnich krajowych dla lekarza ze specjalizacją. Nie konkretyzuje jednak, w jaki sposób zamierza tę regulację uzyskać ani jakich działań oczekuje od przewodniczącego OZZL. - Zadaniem związku zawodowego jest dbanie o nasze interesy - mówi Maciej Hamankiewicz. Przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel zwraca uwagę na potrzebę reformy systemu. Jeśli nie sprywatyzujemy, choć częściowo, służby zdrowia, środowisko lekarskie będzie oczekiwać gwarancji określonych zarobków od Ministerstwa Zdrowia, co de facto zwiększy koszty ponoszone przez podatnika. - Tego typu apele nie mają żadnej mocy sprawczej, to tylko markowanie właściwych działań - konkluduje Bukiel.



  • 157 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

  • Będą podwyżki dla lekarzy? Spór trwa steamtrain 18.08.10, 14:59

    Dajcie im wiecej. Im ciagle malo. Nienazarta kasta.Najlepiej niech donald zdrowotny podniesie bo przeciez oni "musza" inni nie musza oni musza.»

  • Będą podwyżki dla lekarzy? Spór trwa ulanzalasem 18.08.10, 20:41

    Ceny niedługo jak w UK...płace nadal Polskie dla 90% społeczeństwa...a ludziezajmują się krzyżem...Niby wyborcy PO tacy ynteligentni, ale zamiastbojkotować krzyż powinni rozliczać na każdym »

  • Będą podwyżki dla lekarzy? Spór trwa miroslawszprenglewski 18.08.10, 20:55

    Jestem pielęgniarką od 29 lat, 11 lat temu wyjechałam do niemiec i tu pracujęw swoim zawodzie.Dopiero tutaj zobaczyłam jakie są relacje między lekarzami ipielęgniarkami, to jeden team, mówią»