Coraz gorsze warunki pracy w hipermarketach. Będą protesty.

Matylda Małecka
2010-08-31, ostatnia aktualizacja 2010-08-31 15:12

Pracownicy marketów planują kolejne protesty na wrzesień. Sekcja Krajowa Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność" zgłasza też potrzebę zwiększenia kontroli Państwowej Inspekcji Pracy w dużych sieciach handlowych.


Sytuacja pracowników super,- i hipermarketów jest coraz gorsza. Pracodawcy oszczędzają na kosztach osobowych. - Mamy najwięcej w Unii Europejskiej umów na czas określony. - mówi Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ "Solidarność". - Ale pracodawcy znaleźli jeszcze tańsze rozwiązanie. W miejsce zwalnianych osób przyjmują pracowników leasingowych z agencji pracy tymczasowej lub bezpośrednio od producentów. Oni zgadzają się pracować nawet za 5 zł za godzinę.

Zarobki pracowników dużych sieci handlowych są niskie, wahają się od 800 do 1200 zł netto. Żądania podwyżek wysuwane przez związkowców nie spotykają się ze zrozumieniem ze strony pracodawców. Proponują im jedynie 1,5-3 %, co de facto równa się stopie inflacji. Do tego dochodzi bardzo długi czas pracy (10-12 godzin dziennie), brak wolnych niedziel i nadgodziny. Najgorsza jest sytuacja samotnych matek. W przypadku nagłej choroby dziecka zgłaszają w pracy nieusprawiedliwiona nieobecność. Boją się prosić o urlop na żądanie. Kolejnym problemem jest brak swobody zrzeszania się w związkach zawodowych, co także teoretycznie gwarantuje kodeks pracy. W praktyce pracownicy są za takie działania często szykanowani. Ewidentnie potrzeba zmian.

W celu polepszenia warunków pracy w polskich supermarketach związkowcy zorganizowali w czerwcu tego roku akcję "Uśmiechnięta kasjerka" (www.usmiechnietakasjerka.pl). Chodziło o pokazanie klientom absurdalnych wymagań pracodawców, z którymi borykają się kasjerki. - Niektórzy kierownicy przeglądają nagrania i sprawdzają, czy kasjerki sa uśmiechnięte, mówią "Dzień Dobry" lub "Zapraszamy ponownie". A one są wciąż poganiane przez przełożonych i nie maja czasu nawet na pójście do toalety. - opowiada Alfred Bujara.

Z uwagi na taki stan rzeczy pracownicy domagają się od związkowców radykalnych nacisków. Dlatego "Solidarność" planuje na koniec września duże protesty. Na pewno wezmą w nich udział pracownicy Reala, Makro, Biedronki i Carrefoura. Możliwe, że przyłączy się również Jysk, Praktiker i Kaufland. Drugiego września Rada, w skład której wchodzą przewodniczący związków zawodowych w dużych sieciach handlowych, podejmie decyzję, co do terminu i ostatecznego kształtu protestów. Wtedy poinformujemy o ich szczegółowym przebiegu. - Musimy wyraźnie naświetlić tę patologię. - zapowiada Bujara.

Pracodawcy wykorzystują kryzys i bezrobocie na swoją korzyść. Skutecznie ignorują też apele związków zawodowych. Sekcja Krajowa Pracowników Handlu "Solidarności" proponowała Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji przyjęcie statusu związku pracowników. Umożliwiłoby to partnerską wymianę zdań. Postulat nie doczekał się odpowiedzi.

Jedyną instytucją, która może zaradzić tej sytuacji jest Państwowa Inspekcja Pracy. - Ostatnio zrezygnowali, niestety, z cyklicznych kontroli. - utyskuje Bujara. Rzecznik Prasowy Głównego Inspektora Pracy Danuta Rutkowska odpowiada - Warunki pracy w dużych sieciach handlowych monitorujemy stosownie do potrzeb. W tej chwili nie ma konieczności przeprowadzania zmasowanych kontroli, które na polecenie prokuratury wykonywaliśmy swego czasu w oddziałach Biedronki. Statystyki pokazują, że jest lepiej. Reagujemy jednakże na każdą wpływającą do nas skargę.

  • 110 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów