Renta nie dla każdej wdowy

Michał Świech, GazetaPraca.pl
14.02.2011 , aktualizacja: 14.02.2011 12:25
A A A Drukuj
Janinie Podstawie renta po mężu górniku się nie należy, bo do wieku, który by do tego uprawniał, zabrakło jej dziewięciu miesięcy

Janinie Podstawie renta po mężu górniku się nie należy, bo do wieku, który by do tego uprawniał, zabrakło jej dziewięciu miesięcy (GRZEGORZ CELEJEWSKI)

Jeśli wypadek, w którym zginął pracownik, nie przebił się do mediów lub nie zdarzył się w jednej z kilku wybranych branż, wdowa może liczyć jedynie na miłosierdzie ZUS. A z tym bywa różnie...
Precyzyjnej liczby wdów, których mężowie zginęli w pracy i które nie mają prawa do renty rodzinnej, nie zna nikt. Nawet ZUS, który renty przyznaje, nie prowadzi statystyk na temat złożonych i odrzuconych wniosków. Urzędnicy wiedzą jedynie, że w 2009 roku przyznali 577 świadczeń rodzinnych należących się osobom, których najbliżsi ponieśli śmierć na skutek wypadku w pracy. Dane za 2010 rok nie zostały jeszcze zebrane.

Wdowy próbują liczyć się same, zwłaszcza te, których mężowie pracowali w górnictwie lub służbach mundurowych. Im jest łatwiej niż np. wdowom po pracownikach budowlanki - w ich branżach działają prężnie związki zawodowe. Wdowy po górnikach wspiera NSZZ "Solidarność '80". Jego przewodniczący Bogusław Ziętek uważa, że renty po prostu im się należą, a państwo nie chce ich przyznać.

Rentę od ZUS mogą otrzymać wdowy, które w chwili śmierci męża skończyły 50 lat, były niezdolne do pracy lub wychowują dziecko. Prawo do renty mają także te wdowy, które pięćdziesiątkę przekroczą w czasie pięciu lat od śmierci męża lub od osiągnięcia pełnoletności przez dzieci. Większość z nich te wymagania spełnia, są jednak takie, które do otrzymania renty nie kwalifikują się. Wdowy po górnikach organizują się i buntują dlatego, że przed 1999 rokiem były wyłączone z zasad ogólnych. Wówczas każda z nich bez względu na wiek mogła otrzymać rentę. Obecnie na blisko tysiąc wdów górniczych wymogów ZUS nie spełnia około 60 kobiet na Śląsku i sto kobiet w całej Polsce. Korzystając ze wsparcia NSZZ "Solidarność '80", wdowy domagają się przywrócenia prawa do renty rodzinnej bez względu na wiek. - Co za różnica, czy ktoś ma czterdzieści, czy pięćdziesiąt lat? - mówi Ewa Nowak, szefowa Stowarzyszenia Wdów Górniczych. - W przypadku wypadków grupowych wdowy mają zapewnione pieniądze, pomoc, często pracę. Te, których mężowie zginęli po cichu, zostawione są same sobie. Mój mąż pracował w kopalni ponad 20 lat. Płacił składki, ciężko pracował. Chodzi nam tylko o przywrócenie prawa do rent, które się nam należą.

Wdowa to wdowa...

Janina Podstawa jest jedną z założycielek Stowarzyszenia Wdów Górniczych. Właśnie kończy 51 lat. Przepisy o wdowich rentach nie obejmują jej. Jej mąż zginął w kopalni w 2003 roku. Pani Janina miała wtedy 44 lata, 45 kończyła za dziewięć miesięcy. Gdyby miała skończone 45 lat, zgodnie z prawem dostałaby rentę.

- ZUS od razu poinformował mnie, że renta mi nie przysługuje i że powinnam poszukać sobie pracy - mówi. Tak zrobiła. Zarabia 1,1 tys. zł, akurat tyle, żeby pokryć wszystkie opłaty. - W takiej sytuacji jak ja jest jeszcze kilkadziesiąt innych kobiet - mówi. Jej zdaniem renty na specjalnych warunkach należą się wdowom po górnikach nie dlatego, że ich praca różniła się od pracy innych, ale ze względu na umowę, którą jej mąż i jego koledzy zawarli z kopalnią, rozpoczynając pracę. - Kiedy mąż szedł do pracy, obowiązywała stara ustawa. Wiedział, że w razie wypadku będę zabezpieczona - mówi Podstawa.

Nie tylko wdowy po górnikach walczą o swoje prawa. Organizują się też wdowy po policjantach, którzy zginęli na służbie. Od momentu powstania policji w 1990 roku było ich ponad 120. ZUS traktuje je tak samo jak wszystkich ubiegających się o renty rodzinne. Muszą przejść przez sito kwalifikacyjne. Podobnie jest z wdowami po strażnikach miejskich, strażakach, ratownikach ratownictwa górskiego czy pracownikach BOR-u. One również chciałyby otrzymywać renty niezależnie od wieku. Z mocy prawa, a nie z litości. Ich argumentacja jest prosta: wdowa to wdowa, niezależnie od tego, jaki zawód wykonywał mąż.

Zdaniem Janiny Podstawy ani wiek, ani zawód męża nie powinny mieć znaczenia. - Określanie wieku 44 czy 45 lat jest niepotrzebne - mówi. - Każda wdowa powinna mieć zapewnione utrzymanie, niezależnie od tego, czy chodzi o budowlańca, kierowcę czy górnika - dodaje.

Latem 2010 roku zapowiedziano powstanie stowarzyszenia zrzeszającego żony funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, którzy zginęli, pełniąc obowiązki służbowe. Impulsem była informacja o tym, że wdowa po jednym z nich, ofierze katastrofy smoleńskiej, nie otrzymała renty z ZUS.

Jedyną grupą zawodową, którą obowiązują szczególne zasady, są żołnierze. Wdowy po tych, którzy zginęli na misjach zagranicznych, mają prawo do dożywotniej renty, bez względu na swój wiek i stan zdrowia. Takie prawo przywrócono im w 2004 roku. Od początku polskiej misji w Afganistanie życie straciło 23 żołnierzy. W Iraku zginęło ich 26.

Kiedy wdowy próbują zdziałać coś na własną rękę, politycy i organizacje pracodawców toczą swoją walkę. O ile posłowie PO uznają pomysł rent dla wszystkich wdów za niekonstytucyjny, o tyle posłowie PiS proponują rozwiązanie odwrotne - chcą objąć prawem do świadczeń wszystkie wdowy. Gdy premier przyznaje 42 wdowom renty specjalne (Janina Podstawa nie znalazła się w tej grupie, po raz kolejny nie spełniła warunków ustawy), Konfederacja Pracodawców Prywatnych "Lewiatan" proponuje całkowitą likwidację rent wdowich. Zdaniem przedstawicieli pracodawców koszty są za duże, a wdowy powinny pracować. Dodatkowy problem stanowi to, że ani górnicy, ani mundurowi, ani strażacy nie są grupami, w których wypadki śmiertelne zdarzają się najczęściej.

Najwięcej ginie budowlańców

Co roku na budowach traci życie ponad sto osób. Co więcej, udział budowlańców w statystykach tych, którzy zginęli w pracy, wciąż rośnie. Na śmierć narażeni są także kierowcy. Dane PIP pokazują, że co czwarty wypadek śmiertelny miał miejsce na drodze lub na torach. W sumie na skutek utraty kontroli nad maszyną zginęło w 2009 roku aż 137 osób.

Wdowy po pracownikach branży budowlanej, kierowcach czy pracownikach zakładów przemysłowych nie organizują się. Ich siła przebicia jest więc niewielka. Z opracowania ZUS dotyczącego rent przyznanych w 2009 roku wynika, że najwięcej otrzymało ich rodziny pracowników, którzy ponieśli śmierć, pracując w przetwórstwie przemysłowym (108) i budownictwie (104). 60 rodzin otrzymało renty po nieżyjących kierowcach, a 39 - po górnikach.

O ile w kwestii rent przyznawanych przez ZUS występuje tylko jeden wyjątek, o tyle sprawa odszkodowań, które może otrzymać wdowa lub wdowiec, okazuje się bardziej skomplikowana. Jeśli zmarły pracował w górnictwie, płacić będzie kopalnia. Członkom rodziny przysługuje odprawa pośmiertna w wysokości 15-krotności miesięcznego wynagrodzenia. W przypadku rodzin policjantów, którzy zginęli na służbie, ustawa gwarantuje wypłatę jednorazowego odszkodowania: 55,8 tys. zł dla żony lub męża, tyle samo dla dziecka, które w efekcie wypadku zostanie bez obojga rodziców i po prawie 28 tys. zł dla każdego innego uprawnionego, np. rodziców i rodzeństwa. Rodziny poległych funkcjonariuszy wspierane są przez Fundację Pomocy Wdowom i Sierotom po Poległych Policjantach. Jeśli są w trudnej sytuacji, otrzymują zapomogi, stypendia na kształcenie, a także dofinansowanie kosztów leczenia.

Żadnych ustawowych odszkodowań nie dostają strażnicy miejscy. O ewentualne pieniądze mogą występować jedynie do firm, w których mają wykupione ubezpieczenia. Podobnie jest w przypadku ratowników górskich. Jeśli któryś z nich zginie podczas akcji, jego rodzina może liczyć jedynie na standardowe rozwiązania.

Według organizacji pracodawców wdowie renty kosztują 4 mld zł rocznie. Średnia renta to niecałe 1,3 tys. zł. Wdowy po górnikach przedstawiają wyliczenia, według których objęcie ich świadczeniami spowoduje wzrost wydatków o 1 mln zł.



Każdego tygodnia ginie 8 pracujących Polaków - wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy. Od stycznia do października 2010 roku śmierć w wyniku wypadku przy pracy poniosły 494 osoby. I chociaż współczynnik śmiertelnych wypadków na tysiąc zatrudnionych systematycznie spada (w 2000 r. sięgał 0,052, w 2005 r. - 0,044, a w 2009 r. - 0,034), to w ciągu ostatniej dekady zginęło w pracy niemal 5 tys. osób. To tak, jakby w mieście wielkości Rawy Mazowieckiej zniknęło większość pracujących.





Zobacz także
  • Re: Renta nie dla każdej wdowy real-janosik1 26.02.11, 10:45

    Wszystko powinno byc proste a tu znowu burdel.Dla mnie wdowa to kobieta nie na nowo zamezna. Ale spotykalem sie w Polsce, ze i rozwodki po smierci meza zmieniali dowod osobisty i zostawaly »

  • zakłamany naród lempickabis 26.02.11, 17:48

    krzyczycie dlaczego wdowom należą się renty, a no dlatego, że ich mezowie odprowadzali składki do ZUS'u a umierająć wcześniej nie skorzystają z tych składek, czyli nie otrzymają emerytury. »

  • Renta nie dla każdej wdowy tad-tad 26.02.11, 17:55

    Nie każdy może latać z Prezydentem , szczęscie jest potrzebne nawet w chwili zgonu,Brak jest w Polsce zasad a i zwykłej przyzwoitości .Człowiek dbający o rodzinę ,powinien starać się dostać »

Wakacyjne zastępstwa w opiece

Wakacyjne zastępstwa w opiece

Praca na zastępstwo w charakterze opiekuna/opiekunki osoby starszej w Niemczech jest szansą na lepszą przyszłość

Wydarzenia rynku pracy