Od Matki Polki do żywicielki rodziny

Iza Zasłona
15.05.2008 , aktualizacja: 13.11.2007 10:15
A A A
Już co czwarta Polka zarabia więcej niż jej partner, a co dwudziesty mężczyzna zajmuje się wychowaniem dzieci - niby to niewiele, ale w czasach naszych dziadków właściwie nie do pomyślenia. Dziś, nawet w poczciwych serialach, kobiety zostawiają dzieci z mężami, a same od rana do wieczora zarządzają swoimi firmami
Wszyscy pamiętają pewnie model rodziny z serialu "Klan", czyli Rysio utrzymujący całą gromadkę i Grażynka jako szczęśliwa kura domowa. To już przeszłość - w niedzielę (w celu gromadzenia materiałów, oczywiście) obejrzałam dwa seriale: "Kiepskich" oraz "I kto tu rządzi". W pierwszym z nich Halinka wypominała Ferdynandowi, że wypił już niemało alkoholu za jej ciężko zarobione pieniądze. To pani Kiepska jest bardziej zaradna, rozsądna, mówi całkiem do rzeczy. Ferdynand zaś jest wiecznym bezrobotnym pałętającym się po domu w zeszmaconym piżamo-dresie. W drugim z nich Bogusław Linda gra pana zatrudnionego jako gosposia domowa. Znakomicie gotuje - potrafi przyrządzić rosół z domowym makaronem, mus czekoladowy, a nawet zrobić konfitury. Jego chlebodawczyni - w tej roli Małgorzata Foremniak - doskonale radzi sobie w pracy, jest dyrektorką dużej agencji reklamowej, za to antytalentem kulinarnym.

Poza tym fanki i fani (to również niedzielny serial!) "Gotowych na wszystko" mogli obserwować, jak jedna z bohaterek zostawia gromadkę dzieci pod opieką męża, aby od rana do wieczora zarabiać na liczną rodzinę w agencji reklamowej, gdzie odnosiła spore sukcesy. Nie ma co jednak rozwodzić się nad serialami. Życie pisze czasem ciekawsze (no i bardziej życiowe!) scenariusze.

Trzy historyjki o warszawskich parach

Opowieść pierwsza

Gdy Tadeusz poznał Martę, przekroczył już pięćdziesiątkę. Narzeczeństwo upłynęło im w sielankowej atmosferze: Tadeusza stać było na weekendy w romantycznych zakątkach Polski i za granicą, markowe ubrania, niezły samochód i prezenty dla ukochanej. Gdy okazało się, że Marta jest w ciąży, wzięli ślub, a Tadeusz nie posiadał się ze szczęścia. Niestety, jeszcze przed narodzinami synka stracił pracę. Oczywiście, zaczął szukać nowej... Jednak nie spodziewał się, że jest to proces tak żmudny. Trochę w tym jego winy - przyzwyczajony do wysokich zarobków, oferty pracy za 2 tys. zł na rękę uważał za osobistą zniewagę. W końcu wspólnie zdecydowali, że Marta jak najszybciej wróci do pracy, a Tadek zostanie w domu z synkiem, dopóki malec nie pójdzie do przedszkola. Na szczęście bohater tej historii uwielbiał małe dzieci, świetnie się nimi zajmował i był ulubieńcem wszystkich poniżej piątego roku życia. Radził sobie nad podziw dobrze, nauczył się nawet gotować i obsługiwać pralkę... Pozornie był w miarę szczęśliwy, czuł się bardziej potrzebny niż wtedy, gdy bez skutku wertował gazety w poszukiwaniu zadowalającej go oferty pracy. Zaszła w nim wielka zmiana - bo długo budował poczucie własnej wartości na tym, co ma w portfelu i co za to może kupić. Oczywiście, pensja Marty nie starcza już na weekendowe wypady ani na kosztowne hobby Tadka - zmianę auta na jeszcze lepsze co półtora roku. Samochód ciągle mają ten sam. Marta dojeżdża nim do pracy. Żyją dość skromnie, ale nie głodują.

Opowieść druga

Alina i Robert, małżeństwo z około piętnastoletnim stażem. Alina skończyła studia podyplomowe, a Robert wieczorowe technikum. Są bardzo szczęśliwą parą. Ona zarabia o kilkaset złotych więcej od niego, ale to temat - zwłaszcza dla niej - trochę wstydliwy. Gdy Robert wraca z pracy, ogląda telewizję albo na zmęczony drzemie na kanapie. Alina ucisza wtedy nastoletniego syna: - Ciszej, wyłącz to, nie widzisz, że tatuś wrócił zmęczony z pracy i chce odpocząć? Ona sama nie potrzebuje odpoczynku - gdy wróci z pracy, pędzi po drobne zakupy, wyprawia syna na angielski, potem pomaga mu w lekcjach, coś tam upierze. Oprócz tego udziela się społecznie. Kiedyś poprosiła mnie, abym zerknęła na wypracowanie, które napisała za swojego syna gimnazjalistę. Miał w nim przedstawić historię swojej rodziny. Pierwsze zdanie brzmiało: "Pochodzę z rodziny inteligenckiej: mama jest farmaceutką, a tata cenionym fachowcem".

Opowieść trzecia

Marysia wolałaby wskoczyć do kadzi z wrzącym olejem niż pójść na zakupy do supermarketu. Dlatego tym zawsze zajmował się jej partner Tomek. Gdy pewnego razu wrócił z supermarketu z naręczem środków czystości, nie mogła się nadziwić, że czym innym szoruje się wannę a czym innym kafelki, inny płyn służy do polerowania mebli, a jeszcze inny do czyszczenia podłogi. Sama świetnie sobie radziła i z podłogą i z wanną i z umywalką mając do dyspozycji jedynie płyn do mycia naczyń. To jednak nie Tomek, a Marysia płaci za mieszkanie, prąd i telefon. I zakupy w supermarkecie.

Antykobieta?

Jedni się cieszą z porzucania stereotypowego podziału domowych ról, inni z kolei współczują kobietom, które zajmowanie się domem pozostawiają mężczyznom i są pewni, że gdyby tylko miałyby taką możliwość, powróciły tam, gdzie ich miejsce i gdzie mogą być naprawdę szczęśliwe - do kuchni i dziecięcej kołyski.

Kobiety, które utrzymują rodziny, czasem zadają sobie pytanie: czy nadal zarabiać na dom, by dziecko miało dobry start w dorosłe życie a ona i mąż żyli dostatnio, tak, jak się przyzwyczaili? A może odejść z pracy? Wtedy będzie miała w końcu mnóstwo czasu dla dziecka... Ale wtedy będą musieli liczyć się z każdym groszem.

Ta swoista rewolucja obyczajowa na razie ma miejsce głównie w dużych miastach, ale możemy się z nią zetknąć i na prowincji - tam bardziej pod presją ekonomii niż mody (gdy zamykane są duże zakłady przemysłowe, wielu mężczyzn traci pracę i musi wracać do domu). Kobietom wolno już robić karierę, oszczędza się im kąśliwych uwag, pod warunkiem wszak, że są kobiece w stereotypowym tego słowa znaczeniu (nie tak jak Marysia, dla której wyzwaniem jest ugotowanie zupy z mrożonki).

Czy niezależna finansowo, wykształcona partnerka to problem, wyzwanie czy normalka? Wśród pań z wykształceniem średnim ok. 20 proc. zarabia więcej niż panowie, wśród kobiet, które skończyły studia wyższą pensję ma ponad 30 proc., wśród pań z wykształceniem podyplomowym czy doktoratem - ponad 40 proc.!

Trochę badań i analiz

Tradycjonalistom trudno się pogodzić z tą zamianą ról i ucieczką kobiet od stereotypów: z tym, że kobiety trzy razy częściej niż 30 lat temu studiują ekonomię i cztery razy częściej wybierają kierunki techniczne "zarezerwowane"dla mężczyzn. A jednak... kariera kobiety rzadko jest przyczyną rozwodu czy separacji. Prof. Elżbieta Holewińska-Łapińska z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wśród około 300 spraw o separację znalazła tylko trzy, w których powodem kryzysu w związku był fakt, że kobieta nie interesuje się domem ani dziećmi i również trzy sprawy, w których punktem zapalnym były finanse.

Jak wynika z badań Pentora dla Dove, kobiety w swoich partnerach najbardziej cenią czułość i wsparcie. Tylko dla 8 proc. kobiet ważne było, jak dużo kasy przynosi mężczyzna do domu. Natomiast mężczyźni szukali partnerki, z którą nie będą się nudzić, nie zaś gospodarnej, oszczędnej, znakomitej kucharki i sprzątaczki nie do pokonania.

Współcześni mężczyźni sukces zawodowy osiągają większym kosztem niż kilkadziesiąt lat temu. Studia nie gwarantują już dobrej pracy. Badania Bogusławy Budrowskiej, Danuty Duch i Anny Titkow wykazały, że mężczyźni bywają tym faktem zaniepokojeni. Młodzi pracownicy z chorobliwą wręcz determinacją walczą o pozycję w pracy, starają się o zadania przekraczające ich kompetencje i doświadczenie zawodowe.

A czy nie rozsądniej byłoby przystosować się do nowej rzeczywistości? Dzisiejszy 30-latkowie nie uważają, że dobry ojciec to wiecznie zapracowany pan i władca rodziny. Dla nich dobry ojciec to czuły ojciec - nieważne, ile zarabia.

Z badań prof. Stanisławy Golimowskiej z PAN wynika, że mężczyźni prą do rodzicielstwa silniej niż kobiety. Chcą mieć dzieci i zajmować się nimi. Coraz mniej jest "honorowych" facetów, którzy woleliby wyrwać sobie ząb obcęgami niż przewinąć własne dziecko.

PYTANIE Kto w Waszym związku zarabia więcej?

 ona
 on
Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX