Blogoopera brazylijska - powiedz pracy ahoj!
Co Pani rozumie przez słowo "sukces"?Najbliższe mojemu sercu jest zdefiniowanie sukcesu, jako dążenia do tego, by osiągnąć więcej niż sami oczekiwaliśmy, przekraczać własne granice, słabości, podejmować nowe wyzwania, te wielkie i małe. Niezmiernie ważne jest, abyśmy widzieli sens naszych działań i wysiłku, sens mierzenia się z kolejnymi wyzwaniami, a przede wszystkim rozumieli, dlaczego chcemy to osiągnąć. Na drodze do sukcesu często pojawiają się porażki, które mogą nas wiele nauczyć. Sukces to umiejętność i radość dzielenia się naszymi osiągnięciami z innymi.
Czy może Pani nazwać siebie Kobietą Sukcesu?W naszym społeczeństwie niezbyt dobrze jest mówić o sobie , jako o kimś, kto odniósł sukces. My Polacy, a szczególnie kobiety, mamy skłonność do deprecjonowania swoich osiągnięć. Muszę przyznać, że przez wiele lat broniłam się, jeżeli ktoś mówił do mnie, jesteś kobietą sukcesu. Uważam, że to, co robię, jest zupełnie normalne i oczywiste, że mam rodzinę, pracuję, rozwijam się zawodowo, realizuję swoje pasje. Jednak, w nawiązaniu do powyższej definicji myślę, że mogę o sobie powiedzieć, iż jestem Kobietą Sukcesu.
Od czego zaczęło się spotkanie z finansami?Jako nastolatka nie zakładałam, że moja przyszłość będzie związana ze światem finansów. Miałam łatwość obcowania z pieniędzmi, ale marzenia miałam zupełnie inne, chciałam zostać lekarzem. Zawsze interesowały mnie przedmioty ścisłe - biologia, matematyka. Oczywiście życie pisze rożne scenariusze a marzenia się zmieniają i nie zdecydowałam się na
studia medyczne. Wykonywałam wiele zawodów, byłam przedszkolanką, kosmetyczką Poszukując swojego miejsca, zmieniałam pracę i zdobywałam jakże cenne doświadczenie. Blisko piętnaście lat temu rozpoczęłam pracę w FSL Sp. z o. o. - jest to agent transferowy świadczący usługi dla Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych Pioneer. Zaczęłam od stanowiska operatora wprowadzania danych. W tym czasie skończyłam studia ekonomiczne i zdecydowałam, że moja kariera zawodowa będzie związana z pełnym zagadek rynkiem kapitałowym, a konkretnie z funduszami inwestycyjnymi (wówczas powierniczymi).
Miałam szczęście, że zaczynałam w czasach, gdy rynek kapitałowy dopiero rozwijał się, a ja wraz z nim. Początek lat 90. przyniósł wielką hossę na giełdzie, wszyscy byli zafascynowani funduszami powierniczymi, dziennie przeprowadzało się dziesiątki tysięcy transakcji. Wraz z nabyciami pojawiły się też pierwsze umorzenia jednostek uczestnictwa. Niewiele osób chciało się nimi zajmować, ponieważ to wymagało zagłębienia się w kwestie prawne, zdobycia wiedzy, spotkań z prawnikami, a poza tym wzrost aktywów jest zawsze bardziej ekscytujący niż spadek. Uznałam ten temat za pasjonujący i postanowiłam się nim zająć. Wkrótce zapanowała bessa na rynku akcji i klienci coraz częściej realizowali umorzenia, a ja wówczas awansowałam na kierownika nowo utworzonej sekcji.
Lata 90. to był bardzo ciekawy okres dla wszystkich, którzy chcieli coś robić i byli otwarci na nowe rozwiązania. Dynamicznie rozwijał się rynek kapitałowy, zaczęły powstawać nowe Towarzystwa Funduszy Powierniczych (TFP) a wraz z nimi nowe podmioty świadczące usługi agenta transferowego. Kiedy otrzymałam możliwość przejścia do OFI, nie zawahałam się skorzystać z okazji i podjęłam nowe wyzwanie. Nie ukrywam, byłam pełna obaw, nigdy wcześniej nie uczestniczyłam w procesie tworzenia firmy niemal od podstaw, dostosowania systemu komputerowego do polskiego rynku. To było bardzo ekscytujące doświadczenie.
Praca w agencie transferowym pozwoliła mi poznać fundusze od strony obsługi operacyjnej, niestety nie miałam wiedzy, jak kształtuje się proces tworzenia, zarządzania funduszami powierniczymi. Wiedziałam, że jeśli będę zmieniać pracę, to tylko na TFP. Dlatego kolejnym miejscem, w którym znalazłam się był dzisiejszy Skarbiec. Miałam przyjemność uczestniczyć w procesie tworzenia TFP SKARBIEC, gdzie zajmowałam się organizacją i administrowaniem funduszami. W 1998 roku pojawiła się kolejna możliwość uczestnictwa w nowym projekcie tworzenia ABB TFP (dzisiaj SEB TFI) oraz rozszerzenia mojego zakresu odpowiedzialności i awansu. Sprawdziłam się w tworzeniu spółki, zarządzaniu departamentem, ale czy sprostam tak ważkiemu zadaniu, jakim jest bycie prezesem i zarządzanie instytucją finansową? Dzisiaj z perspektywy dziesięciu lat pracy w SEB, mogę powiedzieć, że metoda małych kroków, jest najbardziej skuteczna przy planowaniu - nie tylko kariery.
A czy nie jest tak, żeby osiągnąć sukces trzeba na początek mieć pieniądze na inwestowanie w siebie?Nie zgadzam się z taką opinia, moim zdaniem, aby osiągnąć sukces wystarczy znaleźć motywację, by dążyć do sukcesu. Myślę, ze każdy człowiek jest zmotywowany do osiągnięcia sukcesu tylko może jedni bardziej inni mniej. Co więcej często deprecjonujemy nasze osiągnięcia. Przecież sukces można osiągnąć w wielu dziedzinach, obszarach. Sukcesem jest zdobycie Mount Everest, ale również sukcesem jest udział w szkolnych zawodach sportowych czy awans. My Polacy często nie dostrzegamy naszych sukcesów.
Jakie studia Pani ukończyła?Skończyłam studia ekonomiczne ze specjalizacją
ubezpieczenia oraz marketing i zarządzanie. Oczywiście studia dały mi bardzo dobre podstawy do poruszania się w świecie finansów, ale najwięcej nauczyłam się pracując i zbierając doświadczenie zawodowe. Miałam, to szczęście, że prawie od początku uczestniczyłam w rozwoju rynku kapitałowego w Polsce a szczególnie bliska mi jest branża funduszy inwestycyjnych, z którą związana jestem od 15 lat.
Jak wiedzę fachową wykorzystuje Pani w życiu prywatnym?Wiedza wynikająca z wykonywania takiego, a nie innego zawodu daje mi większą łatwość w rozumieniu zdarzeń gospodarczych, terminologii finansowo-prawnej czy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. W życiu prywatnym, przede wszystkim systematycznie inwestuje w fundusze inwestycyjne i buduje swój kapitał emerytalny. Przekonuje zarówno rodzinę, jak i znajomych, że warto zadbać o swoja przyszłość finansową i niekoniecznie trzeba mieć duże pieniądze. Najważniejsze, by zacząć oszczędzać odpowiednio wcześnie a kluczem do sukcesu jest systematyczność.
Zobacz - jak założyć własną firmę
Kto w Pani gospodarstwie zajmuje się finansami?Tak się składa, że ja. Przyznam, że nie wiem, czy wynika to z faktu, że w moim rodzinnym domu mama zajmowała się finansami, czy z faktu, że robię to zawodowo. Uważam, że każdy ma swoją rolę do spełnienia w rodzinie i powinien robić to, na czym się zna najlepiej.
To, że ja zajmuję się finansami nie zwalnia pozostałych członków rodziny z aktywnego uczestnictwa w procesie zarządzania naszym budżetem domowym.