Żłobki, nianie i kluby

Katarzyna Pawłowska-Salińska
13.04.2010 , aktualizacja: 15.07.2010 13:24
A A A Drukuj
Magda Myszak z roczną Zuzią we Włoszczowie, gdzie nie ma żadnego żłobka. Niedługo wraca do pracy, małą zajmie się babcia, która jest na emeryturze

Magda Myszak z roczną Zuzią we Włoszczowie, gdzie nie ma żadnego żłobka. Niedługo wraca do pracy, małą zajmie się babcia, która jest na emeryturze (Fot. archiwum prywatne)

Oczekiwana od wielu lat ustawa "żłobkowa", określająca możliwości opieki nad dziećmi do lat trzech w końcu może zmienić życie milionów rodziców. Pod koniec marca rząd zatwierdził założenia do projektu. Ustawa - jak zapowiada minister pracy Jolanta Fedak - będzie gotowa w czerwcu.

Szukasz pracy jako niania? - załóż profil!



Dziś Polki uzależniają decyzję o urodzeniu dziecka od łatwości pogodzenia życia rodzinnego z zawodowym. Z różnych badań podawanych przez resort pracy wynika, że aż 62 proc. kobiet jako przyczynę rezygnacji bądź odkładania decyzji o dziecku wskazuje lęk przed utratą pracy. A przecież im dłużej się przebywa poza pracą, tym trudniej o powrót.

W tej chwili w ponad 130 powiatach żłobka nie ma w ogóle. A w Polsce rodzi się ok. 300 tys. dzieci rocznie. Miejsc w żłobkach wystarcza tylko dla 2 proc. maluchów do trzeciego roku życia. To najmniej w Unii Europejskiej.

W Europejskiej Strategii Zatrudnienia zapisano, że do 2010 r. aż 33 proc. dzieci powinno mieć szansę na instytucjonalną opiekę poza domem. Teraz nasz rząd musi się z tego wywiązać. Jak chce to zrobić?

ŻŁOBKI

Tak jest teraz: W tej chwili żłobki są w gestii Ministerstwa Zdrowia i zalicza się je do tzw. ZOZ-ów (Zakładów Opieki Zdrowotnej). Żeby założyć żłobek, trzeba spełnić bardzo wygórowane normy. Oto przykładowe wymagania: osobna sala do zabawy, osobna do leżakowania; trzeba przewidzieć min. 3 m kw. powierzchni na jedno dziecko, przy sali dla niemowląt powinna być możliwość leżakowania na werandzie lub tarasie. Opieka nad dziećmi ma być głównie pielęgniarska, potrzebne są specjalne pomieszczenia na brudne pieluchy, inne na brudną bieliznę, każde z osobnym dojściem.

Tak będzie po zmianach: Żłobki nie będą zakładami opieki zdrowotnej. Znajdą w nich opiekę dzieci od 20. tygodnia życia do trzech lat. Żłobki będą prowadzone przez gminy (jako gminne jednostki budżetowe), osoby fizyczne, prawne, jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej, w tym organizacje pozarządowe. Opieka ma trwać 10 godz. dziennie, z możliwością wydłużenia czasu za dodatkową opłatą.

Wymogi będą nieco złagodzone: lokal, w którym tworzony i prowadzony będzie żłobek, musi posiadać co najmniej dwa pomieszczenia: jedno przystosowane do zabaw i spożywania posiłków, drugie przystosowane do odpoczynku dzieci w ciągu dnia. Muszą być wydzielone miejsca przystosowane do przewijania dzieci. Toalety powinny być wyposażone w odpowiednią do liczby dzieci liczbę umywalek. Powierzchnia przypadająca na każde kolejne dziecko ma wynosić co najmniej 2 m kw., jeżeli czas pobytu dziecka nie przekracza 5 godz. dziennie, a co najmniej 2,5 m kw., jeżeli czas pobytu dziecka przekracza 5 godz. dziennie lub jest zapewniane leżakowanie.

ŻŁOBKI PRYWATNE

Tak jest teraz: Tak naprawdę to nie są żłobki. Pod nazwą "Klub Malucha", "Akademia Kubusia Puchatka" itp. kryje się zwykła działalność gospodarcza, dla której nie ma żadnych standardów. Inaczej mówiąc, takie placówki nie są przez nikogo nadzorowane - wszystko opiera się tylko na zasadzie zaufania rodziców do opiekunek. Warunki też bywają różne - pomieszczenia nie są przystosowane do potrzeb małych dzieci albo nie są odpowiednio zabezpieczone - i tak przecież nikt tego nie sprawdzi. A płacić trzeba za to słono - w Warszawie nawet 1,7 tys. zł miesięcznie.

Tak będzie po zmianach: Istniejące "żłobki" prywatne będą musiały spełnić dodatkowe wymagania określone w ustawie, aby uzyskać wpis do rejestru i w dalszym ciągu prowadzić działalność. Jeśli tego nie zrobią, będą mogły prowadzić dotychczasową formę działalności najwyżej przez trzy lata od dnia wejścia w życie ustawy.

ŻŁOBKI PRZYZAKŁADOWE

Tak jest teraz: Już od początku 2009 r. przedszkola i żłobki przyzakładowe mogą być finansowane z zakładowych funduszy świadczeń socjalnych. Z tego funduszu też można finansować opiekę nad dziećmi pracowników w wybranych przez nich przedszkolach i żłobkach. Ale na terenie zakładów i firm na razie nikt żłobków nie zakłada. Ten przepis będzie miał sens tylko wtedy, gdy pracodawcy nie skrępują przepisy. Jeśli chcemy mieć w miejscu pracy opiekę dla dzieci na kilka godzin, to nie potrzeba do tego oddzielnej kuchni czy pomieszczenia do leżakowania. Dziś to wszystko musi być, żeby założyć żłobek.

Tak będzie po zmianach: Jeśli firma urządzi żłobek dla dzieci pracowników, wydatki będzie można odliczyć od podstawy opodatkowania. W ustawie będzie określony maksymalny koszt jednego miejsca w żłobku przyzakładowym, aby firmy nie windowały kosztów dla korzyści podatkowych. Odpadają też krępujące przepisy i wymogi określane przez Ministerstwo Zdrowia - żłobki przestaną być ZOZ-ami.

Nieodpłatne korzystanie przez pracownika z utworzonego przez pracodawcę ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, żłobka lub klubu dziecięcego będzie zwolnione z podatku. A gdy pracodawca utworzy żłobek lub klub dziecięcy, za który rodzice będą płacić (częściowo lub całkowicie), będzie można im zwrócić ten wydatek (zwłaszcza rodzicom o niskich dochodach) - ze środków zakładowego funduszu świadczeń socjalnych. Dotyczyłoby to również pracowników małych firm (zatrudniających do 20 pracowników), dla których z racji zatrudniania małej liczby pracowników nieracjonalne jest tworzenie własnego żłobka lub klubu dziecięcego. Będzie też możliwość prowadzenia żłobków i klubów dziecięcych obok szkół wyższych, domów studenckich i stołówek studenckich. Działalność ta, podobnie jak prowadzenie stołówek i domów studenckich, będzie zwolniona z podatku. Prócz tego studenci będą mogli otrzymać stypendium na pokrycie opłaty za pobyt dziecka w żłobku lub klubie dziecięcym.

NIANIA

Tak jest teraz: Dziś, żeby zatrudnić nianię legalnie, trzeba spełnić mnóstwo biurokratycznych wymogów. Nikomu się to nie opłaca - i nianie lądują w szarej strefie.

Tak będzie po zmianach: Minister Fedak chce wyciągnąć nianie z szarej strefy, dlatego budżet państwa opłaci składki do umowy, którą niania podpisze z rodzicami. Warunek - państwo pokryje koszty związane z minimalnym wynagrodzeniem (1317 zł brutto), jeżeli rodzice zechcą zapłacić niani więcej, będą musieli do składek dopłacać. Nowy system ma zaoszczędzić rodzicom również część formalności związanych z zatrudnieniem niani. Umowę z nianią będzie mogła podpisać jedna lub kilka rodzin. Umowa będzie podpisywana na czas nie dłuższy niż do ukończenia przez dziecko trzeciego (w wyjątkowych przypadkach czwartego) roku życia. W przypadku utraty pracy przez rodzica składki opłacane będą przez okres trzech miesięcy po utracie pracy.

NOWOŚĆ!!! W ustawie znajdą się też przepisy o nowych formach opieki nad dziećmi.

KLUBY DZIECIĘCE

W klubie dziecięcym będą przebywać dzieci w wieku od roku do trzech lat. Czas opieki nie będzie przekraczać 25 godz. tygodniowo i 5 godz. dziennie. Poza wykwalifikowaną opiekunką pracować mają wolontariusze po szkoleniach (np. rodzice). Na podobnych zasadach działają w Polsce tzw. małe przedszkola. To bardzo dobre rozwiązanie - szczególnie na wsi. Oprócz opiekunów opiekę nad dziećmi mogą sprawować przeszkoleni wolontariusze (40 godzin szkolenia zakończonego egzaminem przed rozpoczęciem pracy i kolejne 40 godzin już w trakcie sprawowania opieki).

Lokal, w którym tworzony i prowadzony będzie klub dziecięcy, musi posiadać co najmniej jedno pomieszczenie. Posiłek dla dzieci może być dostarczany przez firmę cateringową lub organizowany przez rodziców we własnym zakresie - ma to na celu obniżenie kosztów uruchomienia takiej placówki, a także obniżenie wymagań technicznych. Nie będzie konieczne zapewnienie dodatkowego pomieszczenia do wypoczynku dzieci, natomiast niezbędne jest wydzielenie miejsca na odpoczynek.

DZIENNY OPIEKUN

Opiekun dzienny będzie sprawować opiekę nad dziećmi od 20. tygodnia do trzech lat w swoim prywatnym domu lub mieszkaniu. To okazja dla rodziców, których nie stać na zatrudnienie niani na wyłączność. Będą się mogli skrzyknąć w kilka rodzin i zlecić opiekę nad dzieckiem np. sąsiadce. Warunek: będzie się zajmowała maksymalnie pięciorgiem dzieci, w tym najwyżej dwójką własnych. Takiego "opiekuna dziennego" zatrudni gmina na umowę-zlecenie, zapłacą za jego pracę rodzice, ale państwo poniesie koszty ubezpieczenia emerytalnego i zdrowotnego.

Kandydaci na te funkcje będą wyłaniani przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta w drodze konkursu. Niestety, w ustawie nie ma żadnych ułatwień dla rodziców, którzy będą woleli po prostu zostać z dzieckiem w domu, np. na wychowawczym. To tylko założenia do ustawy - zapisy mogą się jeszcze zmienić.



Zobacz także
  • Żłobki, nianie i kluby an99na 17.04.10, 13:52

    Dobrze, że wreszcie dostrzeżono, że istnieje ktoś taki jak niania zatrudniona na czarno. Zobaczymy jaki kształt przybiorą ostatecznie te dobre chęci. Państwo musi pamiętać, że to co rodzice »

  • Żłobki, nianie i kluby drniehabil 19.04.10, 14:13

    Zlobki byly w PRLu. PRL byl zly. Czemu wiec?»

Wakacyjne zastępstwa w opiece

Wakacyjne zastępstwa w opiece

Praca na zastępstwo w charakterze opiekuna/opiekunki osoby starszej w Niemczech jest szansą na lepszą przyszłość

Wydarzenia rynku pracy