Psychotesty - czy potrafisz zarządzać czasem?
W Bydgoszczy tak jest pierwszy raz w historii. - Od zawsze kobiety stanowiły większość naszych klientów. Teraz mimo wzrostu bezrobocia są w mniejszości - nawet Tomasza Zawiszewskiego, zastępcę kierownika pośredniaka, statystki zaskoczyły. W połowie czerwca w bydgoskim urzędzie pracy było 12,8 tys. bezrobotnych, w tym 6,3 tys kobiet. Liczba bezrobotnych kobiet zaczęła powoli spadać już w zeszłym roku. - Kryzysowym, najgorszym od lat dla bydgoskiego rynku pracy. I w tak trudnych warunkach to kobiety częściej niż mężczyźni zdobywały zatrudnienie - mówi Barbara Grabowska, szefowa PUP. - Pomimo ograniczeń: bo to najczęściej one samotnie wychowują dzieci, bardzo często na ich barkach spoczywa opieka nad starszymi i schorowanymi członkami rodziny.
Podobnie jest w Poznaniu. Wśród 11 tys. bezrobotnych jest 5,3 tys. pań. - Wcześniej kobiety stanowiły nawet 60 proc. poznańskich bezrobotnych, w ostatnich miesiącach - mniej niż połowę - mówi Zygmunt Jeżewski,
dyrektor poznańskiego PUP. - To jeszcze nie rewolucja na rynku pracy, ale jaskółki lepszych czasów dla pań.
Do podobnych wniosków dochodzi Andrzej Kozak, p.o. zastępcy dyrektora PUP w Lublinie. Tam kobiety od kilku miesięcy są w mniejszości, obecnie stanowią 46 proc. bezrobotnych. - Jeszcze w ubiegłym roku urzędnicy szczególnie dbali o panie, które na rynku pracy miały kłopoty, rozpisywali preferencyjne dla kobiet projekty. To one w pierwszej kolejności dostawały się na
szkolenia biznesowe czy dla zakładających firmy. Teraz struktura rynku się zmieniła i już trudniej będzie takie działanie uzasadnić - mówi Kozak.
To nie koniec zmian. Statystyki wykazują, że dużo więcej pań niż panów korzysta z pomocy urzędu. W Bydgoszczy 70 proc. staży zawodowych w ostatnich miesiącach podjęły kobiety. Spośród osób w trudnej życiowej sytuacji, które są pod opieką MOPS, także kobiety łatwiej dawały się namówić do prac interwencyjnych. Zakładają też coraz więcej firm.
Z czego wynikają zmiany? - W minionym roku w ramach zwolnień grupowych to mężczyźni częściej tracili etaty - mówi Jeżewski. - A sektor usług i handlu wciąż dynamicznie się rozwija. Tam najłatwiej znaleźć pracę kobietom.
Grabowska: - Panie są coraz lepiej wykształcone i szalenie ambitne. Są coraz bardziej przedsiębiorcze, mają więcej samozaparcia. Faceci czekają na gwiazdkę z nieba, pracę, która spełni wszystkie oczekiwania, łącznie z finansowymi od razu. Kobiety traktują nawet mało płatny staż jako pierwszy krok.
Tak jak Joanna Kot, 24-latka, która zdecydowała się na staż w straży miejskiej. Wcześniej przez dwa lata była bezrobotna. - Mój błąd polegał na tym, że uznawałam siebie za słabą kobietkę, która niewiele może - mówi. - Burzliwie skończyłam sześcioletni związek, byłam podłamana. I wmawiałam sobie, że bez oparcia w męskim ramieniu niczemu nie podołam. Takiego myślenia nauczyłam się w domu. Tu zawsze rządził tata. Mama przez jakiś czas pracowała zawodowo, ale zawsze było wiadomo, że to nie praca, ale gotowanie obiadów jest jej ważniejszym zadaniem. Już wiem, że sama takiego domu nie stworzę. Poczułam, ile szczęścia daje niezależność.
Asia wystąpiła w krótkim filmie przygotowanym przez bydgoski pośredniak dla organizacji kobiecych. - Bo nasze dane pokazują, że sytuacja kobiet powoli się zmienia - wbrew temu, co się mówi - twierdzi Zawiszewski. Anna Mackiewicz, wiceprzewodnicząca Rady Krajowej Demokratycznej Unii Kobiet: - Wciąż prawdą jest, że ubóstwo i wykluczenie społeczne dotyczą bardziej kobiet niż mężczyzn. Ale powoli układ sił zaczyna się zmieniać. Dlaczego? Kobiety coraz rzadziej słyszą, że są gorszą, słabszą płcią, a ich miejsce jest przy garnkach. Nawet seriale zaczęły inaczej je pokazywać. Już nie tylko jako wyfiołkowane lalki albo bizneswomen o nadnaturalnych zdolnościach, ale jako normalne, pracujące kobiety. Mamy więcej wiary w siebie, ale też większą determinację.
Jeżewski z poznańskiego pośredniaka: - Kobiety są silniejsze psychicznie. Mężczyźni szybciej gubią się na bezrobociu. Kobiety nawet jak nie mogą znaleźć pracy, nie są bezczynne. Zawsze mają dużo roboty w domu. To pomaga później odnaleźć się na rynku.
- Kobiety emancypują się i ten proces przyspieszył w ostatnich miesiącach - uważa Grzegorz Kaczmarek, socjolog z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego. - Widać to na rynku pracy, bo tam kobiety szybciej się usamodzielniają niż w domach. Dlaczego? W relacjach osobowych jesteśmy uzależnieni od wpojonego systemu wartości, nawyków. Trudniej zmienić człowieka, łatwiej świat na zewnątrz.
Remigiusz Koc, psycholog społeczny z UKW, dodaje: - Programy unijne realizowane przez urzędników czy organizacje pozarządowe od kilku lat, które są adresowane do kobiet i mają wpłynąć na ich mentalność, w końcu przynoszą rezultaty. Kobiety mają większe kompetencje, stawiają na samorealizację, przedsiębiorczość. Zmieniają się też nastroje po drugiej stronie barykady. Coraz głośniej mówi się o badaniach, które wykazują, że są tak samo efektywne w pracy, a np. z organizacją czasu radzą sobie lepiej niż mężczyźni.
Do spadku bezrobocia wśród kobiet przyczynia się też zmiana struktury rynku pracy. - Silnie rozwija się sektor usług, w którym zatrudnienie znajdują panie - mówi Koc. - Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia. Szklany sufit wciąż istnieje.
Szklany sufit, jak umownie mówi się o niewidzialnej barierze utrudniającej kobietom dojście do wysokich pozycji w biznesie, to wciąż m.in. trudny powrót do pracy po urlopie wychowawczym, mniejsze możliwości awansu, niższe zarobki kobiet, brak wystarczającej liczby żłobków i przedszkoli.
Poznański pośredniak przeprowadził ostatnio badania wśród pracodawców. Sprawdzał, czym pracodawcy się kierują, zatrudniając pracownika. - Okazało się, że na pierwszym miejscu są motywacje, na drugim - doświadczenie zawodowe, dopiero na trzecim - formalne wykształcenie - mówi Jeżewski. - Dlatego kobietom najtrudniej znaleźć etat, gdy o powrocie na rynek pracy, np. po urlopie wychowawczym, decyduje czysta kalkulacja. Za najniższą krajową najczęściej im się nie opłaca iść na etat. A w handlu na początku obowiązują najczęściej takie stawki.