Matki - chronione czy nie

Katarzyna Pawłowska-Salińska
2010-10-11, ostatnia aktualizacja 2010-10-11 11:20

Czy kobiety, które wróciły do pracy po urlopie macierzyńskim, mają ochronę? Jedne przepisy mówią, że jeśli zmniejszą wymiar etatu - to tak. Inne, że można je zwolnić. Sprawdź, jak jest naprawdę.


Ankieta - Czy Twój szef wie, jak Cię zmotywować?



Magdalena, kierownik w dziale HR, z Jeleniej Góry napisała na forum internetowym: "Wróciłam po urlopie macierzyńskim do pracy. Oczywiście obniżyłam wymiar czasu pracy, aby skorzystać z ochrony przewidzianej w kodeksie pracy (na 12 miesięcy). Wiem jednak, że pracodawca i tak zamierza mnie zwolnić, mimo ochrony, ponieważ wchodzi w procedurę zwolnień grupowych i powołuje się na ustawę o zwolnieniu z przyczyn niedotyczących pracownika. Na forach są różne zdania: jedni mówią, że w takich wypadkach trzeba się kierować kodeksem pracy i ponieważ firma się nie likwiduje, to mam ochronę, inni, że można mnie zwolnić, kierując się ustawą o zwolnieniach grupowych. Czy może coś wiecie na ten temat?".

Takich wpisów ukazujących wątpliwości związane ze zwolnieniami po urlopie wychowawczym są w internecie setki. Rzeczywiście sytuacja kobiet, które po macierzyńskim chcą wrócić do pracy, jest niejasna.

Na sprawę niedawno zwróciła uwagę "Rzeczpospolita". Rok temu, w ramach tzw. pakietu prorodzinnego, wprowadzono do kodeksu pracy zapisy chroniące przed zwolnieniem rodziców, którzy nie idą na urlop wychowawczy, lecz wracają do pracy na część etatu (art. 1868). Zmniejszyć wymiar etatu można też w trakcie urlopu wychowawczego, pod warunkiem że pracownicy zostaje jeszcze jego niewykorzystana część (w całości rodzicowi przysługują trzy lata).

Według zmienionych przepisów matka (ojcowie w takiej sytuacji należą do rzadkości), która zamiast iść na urlop wychowawczy, zmniejszy sobie wymiar etatu np. o 1/3 (ale nie przekroczy połowy), ma zagwarantowaną ochronę przed zwolnieniem przez rok. Zwolnić można ją jedynie w razie upadłości lub likwidacji firmy lub w trybie zwolnienia dyscyplinarnego.

Ale okazuje się, że ta ochrona ma tak wielkie dziury, że w wielu wypadkach w ogóle znika. Bo co czeka matkę, która wraca po macierzyńskim i decyduje się na obniżenie czasu pracy przez rok? Jeśli pracuje w małej firmie, do 20 osób, ma szczęście. Jej etat przynajmniej przez ten rok jest raczej pewny, chyba że szef zechce ją zwolnić z przyczyn dyscyplinarnych albo zlikwiduje firmę.

W dużej firmie cię zwolnią

Znacznie gorzej jest przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 20 osób. Dlaczego? - Takie firmy mogą, według prawa, przeprowadzać zwolnienia grupowe - wyjaśnia dr Grażyna Spytek-Bandurska, prawnik z Instytutu Polityki Społecznej UW i ekspert organizacji pracodawców PKPP Lewiatan. - Ustawa o zwolnieniach grupowych wyraźnie mówi, że w wypadku takich zwolnień matki na urlopach wychowawczych i te wracające do pracy na część etatu zamiast wychowawczego nie podlegają ochronie.

Skoro w takim razie ustawa o zwolnieniach grupowych kłóci się z przepisami kodeksu pracy, jak to rozwiązać? - Zwyczajnie - mówi Spytek-Bandurska. - Ustawa o zwolnieniach grupowych jest specustawą i jako taka ma pierwszeństwo przed przepisami kodeksu pracy. Dlatego w sytuacji zwolnienia grupowego matki w opisanej sytuacji mogą być zwolnione. Nie są w ogóle chronione przed redukcją w trybie grupowym.

Co ciekawe, w art. 5 specustawy wymienia się pracowników, którym nie wolno dać wypowiedzenia z przyczyn leżących po stronie pracodawcy (czyli przy zwolnieniach grupowych). Na tej liście są m.in. kobiety w ciąży, osoby w wieku przedemerytalnym i działacze związkowi. Ale nie ma tu rodziców, którzy zamiast pójść na wychowawczy, wrócili do pracy.

Zwolnienie grupowe dla jednej osoby

Ustawa o zwolnieniach grupowych w art. 10 przewiduje też zwolnienia indywidualne, których przyczyna leży po stronie pracodawcy (czyli gdy w ramach zwolnień grupowych likwiduje się tylko jedno stanowisko). Tu krąg chronionych osób jest podobny - nie ma w nim matek po macierzyńskim na obniżonym etacie.

W tym wypadku musi być jednak spełniony dodatkowy warunek: zgoda związku zawodowego w ciągu 14 dni od otrzymania zawiadomienia o zamierzonym wypowiedzeniu. Jeśli związek się sprzeciwi, szef ma związane ręce i pracownik z połową etatu uprawniony do urlopu wychowawczego zachowa stanowisko.

Karina Jankowska, radca prawny z Kancelarii Jankowska i Jordan: - To może wydawać się dziwne, ale rzeczywiście na zasadach zwolnienia grupowego można zwolnić tylko jedną osobę. I może to być matka na wychowawczym albo na obniżonym etacie zamiast wychowawczego. Moim zdaniem to nie oznacza, że można taką osobę zwolnić zawsze. Bo gdy szef zwolni ją dla pozoru, pracownik może to łatwo udowodnić.

Zwolnili nas! Sąd pomoże?

Co mogą zrobić rodzice na obniżonym etacie zwolnieni w ramach zwolnień grupowych? Pozostaje im jedynie sąd. Ale one też nie rozsądzają jednoznacznie. Sąd Najwyższy w podobnej sprawie wypowiedział się już na niekorzyść rodziców. Co prawda chodziło wtedy po prostu o urlop wychowawczy - nie było jeszcze przepisu chroniącego rodziców na obniżonym etacie.

Zdaniem SN ustawa o zwolnieniach grupowych ma w tych okolicznościach pierwszeństwo przed przepisami kodeksu pracy: "Pracodawca może zwolnić pracownicę przebywającą na urlopie wychowawczym z przyczyn jej niedotyczących zarówno w trybie grupowym, jak i indywidualnym, i to już od pierwszego dnia tego urlopu". Tak orzekł Sąd Najwyższy w uchwale z 16 lutego 2006 r. (sygn. akt II PZP 13/05).

Sprawa dotyczyła firmy, która miała kłopoty finansowe, choć nie groziła jej likwidacja ani bankructwo. Pracodawca zwolnił kelnerkę przebywającą na urlopie wychowawczym, a ona poszła do sądu. Sąd rejonowy (I instancja) uznał to wypowiedzenie za nieważne. Jego zdaniem w takim przypadku decyduje kodeks pracy, który chroni zatrudnienie tego typu pracownika w sposób bezwzględny. Ale pracodawca odwołał się do sądu II instancji (okręgowego), który orzekł, że gdyby przyjąć stanowisko I instancji, pracownica przebywająca na urlopie wychowawczym byłaby lepiej chroniona od matki korzystającej z urlopu macierzyńskiego. Bo ta ostatnia wcale nie ma bezwzględnej ochrony - pracodawca przeprowadzający zwolnienia grupowe ma prawo pogorszyć jej warunki zatrudnienia (np. obniżyć pensję). A zdaniem sądu pracownica na wychowawczym nie powinna mieć lepszej ochrony niż na macierzyńskim.

W ten sposób sprawa trafiła na wokandę Sądu Najwyższego, który uznał, że specustawa o zwolnieniach grupowych ma bezwzględne pierwszeństwo przed kodeksem pracy. Jak twierdzą prawnicy, orzeczenia Sądu Najwyższego nie mają wagi powszechnie obowiązującego przepisu. Jednak trzeba pamiętać, że w praktyce sądy rejonowe bardzo często stosują się do ich orzeczeń.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • Dodaj komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów