6 października Tadeusz Cymański, poseł do Parlamentu Europejskiego, przedstawił wybrane założenia projektu dyrektywy unijnej, dotyczące zwiększonej ochrony kobiet w ciąży, skrócenia urlopu macierzyńskiego oraz wydłużenia okresu ochronnego po powrocie do pracy.
Zgodnie z nowymi przepisami, które będą rozpatrywane przez Parlament Europejski w październiku, każdej kobiecie, bez względu rodzaj umowy jaki posiada (umowa o pracę, dzieło, zlecenie, własna działalność gospodarcza oraz umowa zastępstwo) przysługiwałoby 18 lub 20 tygodni w 100% płatnego urlopu, natomiast mężczyznom - dwa tygodnie. Po powrocie do pracy kobiety zostałaby objęte 6 lub 12-miesięcznym okresem ochronnym, innymi słowy, nie można ich w tym czasie zwolnić. Trzeba będzie natomiast zagwarantować im powrót na tych samych warunkach jakie miały przed pójściem na
urlop.
Poseł Cymański uważa, że w sytuacji, kiedy podczas nieobecności kobiety w firmie były podwyżki, również powinna je otrzymać. - Kobieta nie może z tytułu macierzyństwa ponosić uszczerbku. Społeczeństwo tutaj łaski nie robi, musi natomiast uczynić wszystko, żeby zniwelować jej ewentualne straty.- powiedział podczas konferencji.
Dyrektywa budzi sporo kontrowersji, głównie wśród pracodawców. - Formy faworyzowania jednej grupy, wcześniej czy później, źle się dla niej kończą.- mówi Magdalena Janczewska Pracodawcy RP. - Jak powtarzałam wielokrotnie, chcemy, żeby kobiety pracowały. Zamiast szukać rozwiązań ułatwiających pracownicom pogodzenie życia rodzinnego z zawodowym, rząd planuje przerzucić odpowiedzialność na przedsiębiorców. Co z tego, że kobiety będą miały większe przywileje, kiedy jeszcze trudniej będzie im znaleźć pracę. Właściciele firm, mając świadomość obowiązujących przepisów, nawet jeżeli wcześniej nie byli uprzedzeni, mogą zacząć mieć poważne wątpliwości, głównie z obawy o własne przedsiębiorstwa. - zaznacza.
Dyskusje dotyczą również sensu zatrudniania kobiet na umowy zastępstwo. W świetle nowych przepisów, jeśli pracownica w trakcie umowy zawartej na ściśle określony czas, zajdzie w ciążę, znajdzie się pod ochroną. Pracodawca, musi zatem stworzyć kolejne miejsce pracy w chwili, kiedy osoba, która była zastępowana powraca do pracy.
- Ekonomiści mówią tylko o kosztach. W Polsce jeden tydzień urlopów macierzyńskich kosztuje 200ml zł. Nikt nie bierze jednak w tych wyliczeniach pod uwagę, jaką wartość dla Państwa ma taki młody obywatel, oraz ile miejsc pracy w związku z tym się tworzy.- mówił Tadeusz Cymański.
Magdalena Janczewska nie do końca podziela entuzjazm posła. - Zgadzam się, że dzięki dzieciom gospodarka się rozwija, ale nie rozmawiamy tutaj o nich, tylko o sytuacji ich matek. Sztuczne wydłużanie okresów ochronnych, likwidowanie pierwotnych założeń umów cywilno prawnych czy o zastępstwo, spowodują spadek pozycji kobiet na rynku pracy. Zamiast przerzucać odpowiedzialność na pracodawców proponujemy wspólne szukanie rozwiązania, jak pomóc kobietom godzić macierzyństwo z pracą.
Jeżeli Parlament Europejski zatwierdzi dyrektywę, jej zasady mają szansę wejść w życie w przeciągu 2 lat.