Statystyki są bezlitosne. Według danych urzędów pracy wśród bezrobotnych z wyższym wykształceniem przeważają absolwenci kierunków humanistycznych: pedagogiki, psychologii, zrządzania. Po znalezieniu pracy zarabiają oni statystycznie nawet o 2/3 mniej, niż ich koledzy po studiach na kierunkach technicznych. Nic dziwnego, że wg danych Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych Campus 71 proc. młodych absolwentów kierunków humanistycznych ma poczucie nieprzydatności, a 50 proc. z nich nie widzi szans na zrobienie kariery w Polsce. Na szczęście humaniści są też obdarzeni największą wszechstronnością i szybko się uczą, łatwo mogą więc zwiększyć swoje szanse na rynku pracy.
Na styku antropologii i neurobiologi Absolwenci kierunków medycznych czy inżynierowie mogą uczestniczyć w dziesiątkach programów badawczych, w dużej części finansowanych przez Unię Europejską. Do badań często dokładają się też instytucje państwowe lub przedsiębiorstwa, bo innowacje i rewolucyjne odkrycia oznaczają dla nich czysty zysk.
Inaczej jest w wypadku mniej przekładających się na gospodarkę dziedzin, których absolwenci mają o wiele mniejsze szanse na prowadzenie badań o milionowych budżetach. Świeżo upieczony humanista nie musi jednak na zawsze żegnać się z ekscytującą karierą naukową, a to za sprawą kognitywistyki. Dziedzina położona na styku neurobiologii, psychologii, logiki, nauk komputerowych i antropologii biologicznej i kulturowej zajmuje się badaniami nad natura umysłu i świadomością w kontekście najnowszych badań i teorii wypracowanych w ramach różnych dyscyplin naukowych. Studia II stopnia z tej specjalizacji na wydziale filozofii ma już kilka uczelni w kraju (np.
Uniwersytet Papieski w Krakowie, Uniwersytet
Mikołaja Kopernika w
Toruniu). Zapraszają na nie absolwentów nie tylko kierunków humanistycznych, ale i technicznych czy przyrodniczych, co pozwala wierzyć, że studia będą dobrą okazją do nawiązania kontaktów przydatnych w akademickiej przyszłości.
Pedagog PR-owcem Humaniści myślący o pracy poza uniwersytetem mogą sprawdzić się jako specjaliści ds. public relations, lub jako rzecznicy prasowi. W tej branży doceniona zostanie zdolność logicznego myślenia absolwentów filozofii, umiejętności negocjacyjne psychologów czy zdolności organizacyjne pedagogów. Dziennikarzom z łatwością przyjdzie redagowanie materiałów prasowych i kontakty z mediami, a kulturoznawcy czy filologowie odnajdą się w kontaktach z zagranicznymi firmami. Według danych branżowego portalu Proto.pl, tylko na nim w lutym tego roku zamieszczono 150 ofert pracy dla specjalistów PR, a ubiegłoroczne zarobki większości PR-owców mieściły się przedziale 2 000 - 5 000 zł. Mniej zarabiało 12 proc. pracowników branży, a więcej (do 15 000 zł ) 34 proc. Ogłoszenia pochodzą od takich gigantów jak Carrefour
Polska czy British American Tabacco. Z kolei większość ofert agencji public relations to propozycje praktyk, które mogą być dobrym pomysłem na ostatnie miesiące studiów.
Jak zarządzać czasem Pozostając w świecie wielkich korporacji warto rozważyć pracę jako szkoleniowiec. Firmy, a coraz częściej również instytucje państwowe, poszukują nauczycieli kompetencji "miękkich": zarządzania czasem, radzenia sobie ze stresem, negocjacji czy prezentacji. Prowadzą je zwykle absolwenci psychologii, socjologii i kierunków pokrewnych, którzy potrafią w ciekawy sposób przekazywać wiedzę i mają dobry kontakt z ludźmi. Wynagrodzenie wynosi tu od 100 do tys. zł za kilkugodzinny panel. Wiele firm oferujących takie szkolenia jest otwartych na współpracę z kreatywnymi trenerami na zasadzie umowy o dzieło. Przy wyborze tej ścieżki kariery warto swoją wiedzę pogłębiać przy pomocy fachowej literatury i szkoleń.
Praca w domu Szkoleniowcy to zawód, który obok dziennikarzy, marektingowców, copywrighterów, redaktorów czy tłumaczy najczęściej zasila szeregi freelancerów,. Plusem w ich przypadku jest możliwość pracy w dowolnych godzinach i w większości zza domowego komputera. Przed minusami uczciwie ostrzegają jednak branżowe
blogi. - Zanim porzucisz cieplutką posadkę, lepiej dobrze się przygotuj na początkowy trudny okres, kiedy może panować posucha w zleceniach, a stałe opłaty trzeba będzie regulować na czas - czytamy na Freelancer.org.pl. Każde zlecenie trzeba znaleźć sobie samemu, przeczesując portale z ogłoszeniami i rozsyłając oferty do potencjalnych klientów. Dzięki temu freelancer może wybierać tylko interesujące go zadania, ale jeśli praca "z domu" to jego jedyne źródło utrzymania, może być czasem zmuszony do przyjmowania zleceń poniżej jego aspiracji. Inny minus to zdarzające się opóźnienia w płatnościach lub nieuczciwość pracodawców, przed czym uchronić może weryfikacja wiarygodności zleceniodawcy jeszcze przed przyjęciem zlecenia i praca wyłącznie w oparciu o pisemną umowy.
Cena minimalna - Przygotowując ofertę pamiętaj o tym, że oprócz ceny maksymalnej obowiązuje też cena minimalna - radzi też Freelancer.org.pl. Duża konkurencja sprawia, że wolni strzelcy podają jak najniższe stawki, by to właśnie ich oferta została wybrana. - Zaniżając cenę do granic możliwości zastanów się, czy za to wynagrodzenie będzie ci się chciało rzetelnie pracować i czy w przyszłości chciałbyś odpowiadać na takie oferty - czytamy.
Mimo przeszkód, z jakimi może borykać się freelancer, pozostaje to dobrą metodą zarobku dla świeżo upieczonego humanisty, który nie może znaleźć zatrudnienia na stałe. Ci znający języki mogą dodatkowo poszukać ofert na portalach zagranicznych, co zwiększy szansę na satysfakcjonujące zlecenia.