Młodzi trzy razy nic: co robić, żeby było mniej NEET-sów?

Katarzyna Pawłowska-Salińska
2012-02-06, ostatnia aktualizacja 2012-02-06 10:00

NEETs - z angielskiego "not in employment, education or training" - to młodzi, którzy nie pracują, nie uczą się ani w żaden sposób się nie doszkalają. Jak wynika z raportu unijnej instytucji Eurofound, stanowią oni ok. 13 proc. wszystkich osób w wieku 15-24 lata w 27 krajach UE - rozmowa z Tomaszem Bratkiem*

Tomasz Bratek
FRANCISZEK MAZUR
Tomasz Bratek
ZOBACZ TAKŻE
Katarzyna Pawłowska-Salińska: NEETs to grupa młodych ludzi, którzy nie pracują, nie uczą się i nie doszkalają. Ilu ich jest w Polsce?

Tomasz Bratek: W Polsce mamy 8 mln 600 tys. młodych osób w wieku 15-29 lat, a według szacunków wśród nich grupa NEET sięga prawie 600 tys. Wydaje się, że to duża grupa, ale z drugiej strony średnia unijna to 16 proc. A porównując z innymi krajami, trochę podobnymi do nas, jak np. Rumunia, czy zamożniejszymi, jak Irlandia, wcale nie jest u nas najgorzej.

Jacy są polscy NEETsi?

- Przede wszystkim dzielą się na trzy grupy. Po pierwsze, są ci, którzy nie pracują, bo nie mogą, głównie z powodów od nich niezależnych, np. niepełnosprawności.

Druga grupa to ci, którzy nic nie robią, bo możliwości, które mają w tej chwili na rynku pracy, nie przystają do ich oczekiwań. Albo oczekują czegoś zupełnie innego, a rynek tego im nie oferuje. A do trzeciej należą ci, którym po prostu tak jest wygodnie. Żyją zwykle na rachunek rodziców. Najliczniejsza jest grupa druga. Tak naprawdę jednak ich motywacja nie jest tak istotna. Najważniejsze, żeby ich czas przebywania bez pracy albo bez innej formy aktywności był jak najkrótszy.

Dlaczego?

- Bo w przeciwnym wypadku grozi im trwałe wykluczenie. A to wpływa bardzo silnie na psychikę, na sposób postrzegania świata. Na tyle silnie, że ci ludzie mogą już nigdy nie mieć pracy.

To efekt piętna?

- Tak. W skrócie oznacza zjawisko polegające na tym, że młodzież, która doświadcza bezrobocia, zwiększa ryzyko bezrobocia w późniejszych lata życia. W Polsce ten problem dotyczy naprawdę wielu młodych ludzi. Piętno wywiera na ich życiu przede wszystkim rodzina. Bezrobocie matki, ojca, brata, siostry. Rodzice, którzy nie potrafią zaszczepić w dziecku przedsiębiorczości czy aktywności i stale korzystają z pomocy socjalnej.

Co może pomóc zatrzeć ten efekt?

- Najistotniejsze jest danie młodym ludziom możliwości jakiegokolwiek działania, żeby uchronić ich przed bezczynnością. Dlatego jeśli nie ma pracy, to ważne jest angażowanie się w każde działanie, które będzie młodego człowieka ulepszać, doskonalić, pomagać w zdobywaniu umiejętności, kompetencji praktycznych.

Od tego są chyba szkoły i uniwersytety?

- Polski system edukacji cierpi na przeteoretyzowanie. Nawet najlepiej wykształcony młody człowiek, który wcześniej nie pracował, nie potrafi się odnieść w żaden sposób do rzeczywistości funkcjonowania firm. Nie ma do zaoferowania nic poza dobrymi ocenami na dyplomie. W Fundacji zatrudniamy dziesiątki młodych ludzi, więc nie jest to opinia wyssana z palca.

Sam, szukając pierwszej pracy, oczekiwałem, że od razu dostanę świetne stanowisko już na drugiej rozmowie. Niestety, szanse na to są niewielkie.

Dlaczego?

- Powód jest banalny, ale prawdziwy: potwierdzają go badania "Bilans kapitału ludzkiego" PARP z zeszłego roku oraz nasze analizy. Pracodawcy wymagają od kandydatów konkretnych kompetencji. 62 proc. z nich twierdzi, że ich pracownik musi mieć świetnie rozwinięte umiejętności miękkie, czyli np. zdolność do samoorganizacji, umiejętności interpersonalne. Tego nie nauczymy się w teorii, trzeba doświadczyć pracy z ludźmi, żeby się tego nauczyć. Właśnie tej praktycznej strony brakuje naszemu systemowi edukacji.

Czego konkretnie?

- Uczenia praktycznego, czyli edukacji pozaformalnej. Projektów, które młodym ludziom pozwalają jednocześnie uczyć się, realizować społecznie i zdobywać pożądane na rynku pracy (i nie tylko) kompetencje.

Na czym takie projekty polegają?

- To mogą być np. inicjatywy lokalne. Młodzi ludzie z małej miejscowości urządzają sobie miejsce, gdzie mogą spędzać czas, realizować pasje, organizować warsztaty. Dogadują się z nauczycielem, który im pomaga, z gminą, która może na to wygospodarować jakieś pomieszczenie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów