Same plusy z pomagania

Izabela Żbikowska
07.09.2015 , aktualizacja: 17.09.2015 10:38
A A A
Pracownicy Volvo Polska wymyślili projekt, który polegał na wybudowaniu wybiegu dla bezdomnych psów. Pracowali przez trzy soboty z rzędu

Pracownicy Volvo Polska wymyślili projekt, który polegał na wybudowaniu wybiegu dla bezdomnych psów. Pracowali przez trzy soboty z rzędu (Volvo Polska)

Jak poprawić motywację pracownika, zwiększyć jego poziom identyfikacji z firmą, a jednocześnie zrelaksować go? Wystarczy pozwolić mu czynić dobro
"Budy dla bezdomnych psów w schronisku w Tomarynach, w powiecie olsztyńskim, ocieplane są kołdrami. Ten system się nie sprawdza. Wystarczy, że spadnie deszcz czy śnieg i już po izolacji. Proponuję wykonać docieplenie bud ze styropianu i folii" - napisał Dariusz Łukaszuk we wniosku o firmowy grant.

Na co dzień zajmuje się tropieniem oszustw ubezpieczeniowych. Pracuje zdalnie z rodzinnego Olsztyna dla warszawskiej centrali PZU. Po pracy, z potrzeby serca, odwiedzał schronisko w Tomarynach, by wyprowadzać bezdomne psy na spacer. Psy były zadowolone, on również, ale widział, ile rzeczy można by w schronisku zmienić. Potem skojarzył, że w jego firmie możliwe jest uzyskanie grantu, całkiem sensownego, bo do 5 tys. zł, na działalność filantropijną w ramach wolontariatu pracowniczego. Potrzebował jedynie: napisać wniosek, przekonać komisję, która go oceniała, zmotywować kolegów z pracy i gotowe.

Akcja integracja

- Musiałem się postarać, bo grantów jest mniej niż chętnych z pomysłami na pomoc innym. Mój wniosek przeszedł, bo pokazałem swoje zaangażowanie oraz to, że realizacja projektu będzie wymagała sporego wysiłku, ode mnie i od kolegów, którzy się do mnie przyłączą. A o to właśnie firmie chodziło. Byśmy działali samodzielnie - opowiada.

Misja została wykonana. Na 100 bud w schronisku w Tomarynach, trzy czwarte ma już doskonałą izolację. Poza tym udało się wybudować tory przeszkód dla psów, bo ludzie chętniej odwiedzą schronisko, gdy będą się mogli ze zwierzakami pobawić. Udało się także skontrolować umowy adopcyjne, by sprawdzić, czy wszyscy, którzy zaadoptowali psa, są odpowiedzialni. A przy okazji pan Dariusz lepiej poznał nie tylko kolegów ze swojej firmy, ale też z City Handlowego czy Michelina, bo pracownicy tych firm też pomagają schronisku.

- Fajni ludzie. Można nawiązać kontakty - ocenia pan Dariusz.

Z kolei Anna Maciąg z Wrocławia, pracownik działu HR w Volvo Polska, przygotowała z koleżanką projekt, w który zaangażowało się około 40 osób z jej firmy. Wystarczyło tylko wysłać zaproszenie mailem, by w sobotni letni poranek koledzy z jej firmy stawili się pod bramą wrocławskiego schroniska. Pracowali przez trzy soboty z rzędu, od podstaw budując wybieg dla bezdomnych psów.

- Wasze rodziny nie buntowały się, że zamiast leniuchować z nimi w sobotę, gnaliście na pracownicze spotkania? - dopytuję.

- Skąd! Mąż budował wybieg razem z nami. Inni pracownicy przyprowadzili znajomych, dzieci. Przyznam, że czekając pod bramą schroniska na ludzi, zastanawiałam się, czy naprawdę przyjdą, ale moje obawy były bezpodstawne - opowiada, dodając, że w projekt zaangażowali się głównie pracownicy biurowi, ale były również osoby z produkcji i kadra menedżerska. - Ramię w ramię pracowaliśmy dla dobra zwierząt. To było bardzo pozytywne doświadczenie. Zrobiliśmy coś dobrego, a jednocześnie świetnie się bawiliśmy - opowiada.

Jej projekt był jednym z ponad dwudziestu w ramach wolontariatu pracowniczego, które udało się zrealizować w jej firmie. To sporo, tym bardziej że Volvo wprowadziło opcję wolontariatu przed trzema laty. Oprócz wybiegu dla psów pracownicy Volvo budowali m.in. specjalne donice dla niepełnosprawnych dzieci czy zbijali z desek domki dla jeży.

Intuicja nowojorczyków

Dobrodziejstwa płynące z wolontariatu pracowniczego jako pierwsi dostrzegli Amerykanie, a konkretnie nowojorczycy. Już w latach 70. zaczęli zachęcać pracowników korporacji do działania na rzecz innych, wiedząc, że nic tak nie umacnia więzów społecznych jak wspólne działanie. Spodziewali się, że tego rodzaju aktywność przyczyni się do wzrostu pozytywnego odbierania firmy przez samych pracowników. To z kolei miało przekładać się na ich lojalność wobec firmy i zaangażowanie w pracę.

I nie pomylili się. Przeczucia nowojorczyków potwierdzają badania jakościowe, w których w wywiadach pogłębionych o swoich odczuciach opowiadają i wolontariusze, i pracodawcy. Wnioski są optymistyczne. Na przykład w raporcie "Wolontariat pracowniczy w polskich firmach" opracowanym przez ośrodek dialogu i analiz ThinkTank czytamy, że "zaangażowanie pracowników w akcje wolontariackie przyczynia się do tworzenia w firmie tzw. kapitału społecznego. Wolontariat buduje zaufanie, wpływa na wartości, ale przede wszystkim zmienia relacje między pracownikami, tworząc między nimi sieci powiązań".

Wolontariat pracowniczy to nie tylko pomaganie zwierzętom czy dzieciom. Pracownicy polskich firm angażują się m.in. w pomoc powodzianom, warsztaty dla osób wykluczonych cyfrowo czy pomoc osobom skrajnie ubogim. Coraz popularniejszy staje się również wolontariat kompetencyjny. Na przykład pracownicy firmy Siemens dzielą się swoim doświadczeniem i przekazują wiedzę stowarzyszeniom działającym pro bono. Liczba form wolontariatu jest właściwie nieograniczona, wszystko zależy od pomysłowości pracowników i ich zaangażowania.

- Zasada jest prosta: im więcej osób i to z różnych działów weźmie udział w projekcie, tym jest on wyżej oceniany - tłumaczy Wiesława Czarnecka-Stańczak, dyrektor HR w Siemens. W jej firmie granty na wolontariat pracowniczy przyznaje się od sześciu lat. Nie są to duże kwoty, zwykle około 3 tys. zł, choć oczywiście wszystko zależy od projektu, a zwłaszcza od tego, ile osób się w niego zaangażuje. - Ludzie mają tendencję do zamykania się we własnych grupach, w korporacjach tworzą się wręcz swego rodzaju towarzyskie silosy, dlatego projekty wolontariackie są dla nas tak ważne. Po pierwsze ludzie czują, że mogą zrobić coś dla innych, po drugie nic tak nie otwiera i nie integruje pracowników jak wspólne działanie - opowiada.

Zaś Anna Nojszewska, dyrektor ds. komunikacji z Volvo Polska, tłumaczy: - W idei wolontariatu pracowniczego nie chodzi o to, by firma wszystko sfinansowała, tylko by wsparła pracownika w jego chęci działania. Dlatego dominującą część projektu powinien stanowić wkład pracy własnej wolontariuszy - mówi.

Żyzny grunt

- To doskonałe narzędzie podnoszące kulturę organizacyjną pracodawcy - mówi o wolontariacie pracowniczym Izabela Dyakowska, prezes Instytutu Wolontariatu Pracowniczego. Wyjaśnia, że dobrowolny udział w projektach, za które pracownicy czują się odpowiedzialni, umacnia ich poczucie sprawstwa. Poza tym poprawia to jakość komunikacji, zwiększa wzajemne zaufanie i motywację do pracy.

- Ma to miejsce wówczas, kiedy ludzie mają wsparcie swojego pracodawcy w tego typu działaniach, przestrzeń do samorealizacji, bez presji na wyniki. To przekłada się na integrację zespołów, efektywność ich pracy, na identyfikację pracowników z firmą, a co najważniejsze na rozwój solidarności społecznej, świadomości obywatelskiej, które nadal są w niedoborze w naszym kraju, a stanowią żyzny grunt do rozwoju przedsiębiorczości, tej w najlepszym wydaniu - zaznacza Dyakowska.



Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX