Plan na sukces zawodowy w nowym roku

Bartosz Sendrowicz
04.01.2016 , aktualizacja: 08.01.2016 09:51
A A A

Shutterstock

Na początku każdego roku miliony Polaków postanawiają, że coś w ich życiu - także zawodowym - się zmieni. Niestety najczęściej planów tych nie udaje im się zrealizować. Dlaczego tak się dzieje i jak wytrwać w noworocznych postanowieniach? Rozmowa z Joanną Gutral z Uniwersytetu SWPS
Bartosz Sendrowicz: Noworoczne postanowienia udaje się zrealizować zaledwie jednej na dwadzieścia osób? Dlaczego mamy tak niską skuteczność?

Joanna Gutral: Bo snujemy mało konkretne, zbyt szeroko zakrojone plany. I dotyczy to wszystkich sfer życia, także pracy.

Najczęściej chcemy podwyżkę albo awans.

- No właśnie, a co to znaczy, że chcemy podwyżkę? To chyba jedno z najbardziej ogólnych postanowień i jeśli nie zrozumiemy, że do jego realizacji potrzebny jest szczegółowy, konkretny plan, to z podwyżki nici.

Część rzeczy zależy od nas, to tzw. wewnętrzne przyczyny. Musimy się zastanowić, czy faktycznie spełniamy wymogi firmy, czy ta podwyżka lub awans są w zasięgu naszych możliwości, czy mamy odpowiednie kompetencje, czy nie zarabiamy za mało w porównaniu do reszty rynku. Jeśli już to ustalimy, zastanówmy się jak możemy wzmocnić swoje zasoby, czego i jak się nauczyć, by wzrosła nasza wartość jako pracownika.

Do tego dochodzą także czynniki, które są niezależne od pracownika, a od sytuacji na rynku, od szefa, od kondycji firmy. To tzw. przyczyny zewnętrzne, na które mamy bardzo niewielki wpływ. Szefa możemy przekonać, ale koniunktury na rynku nie zmienimy. Jeśli przyczyn zewnętrznych jest więcej niż wewnętrznych, o podwyżkę czy awans - nawet przy najlepszym planie - może być trudno.

To powinniśmy zrezygnować z tych postanowień?

- Absolutnie nie, bo nawet jeśli nie dostaniemy podwyżki w oczekiwanym terminie, to przecież nauczymy się nowych rzeczy, podniesiemy swoją wartość i jakość naszej pracy. A to wcześniej czy później oznacza awans i podwyżkę. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że realizacja postanowień noworocznych może zająć dłużej niż rok. Tak samo jest ze zmianami w odżywianiu czy rzucaniu nałogu. To przecież zmiany na całe życie, a nie na 12 miesięcy.

Inne ulubione postanowienie Polaków: "będę lepiej pracować". Jak je zrealizować?

- Wbrew pozorom jest ono dużo bardziej konkretne niż podwyżka czy awans. Każdy może przecież zrobić "zawodowy rachunek sumienia", rozpisać własne słabe i mocne strony jako pracownika. Fundamentalne jest ustalenie obszarów do poprawy, tego co nie działa. A potem to już kwestia ułożenia planu, jak te niedoskonałości usunąć. Spóźniam się? Nastawiam budzik kwadrans wcześniej. Wychodzę poirytowana z domu? Zmieniam rytuał poranka, inaczej zaczynam dzień.

Oczywiście może się zdarzyć, że frustrujące są rzeczy niezależne od nas - środowisko pracy, atmosfera, nadmiar obowiązków czy zły sprzęt. Jak już wspominałam, te przyczyny zewnętrzne można usunąć tylko w ograniczonym zakresie. Na przykład prosząc o wsparcie przełożonego. Jeśli to nie pomoże, może być konieczna zmiana pracy.

Są jakieś niezawodne sposoby na wytrwanie w postanowieniach?

- Największą szansę na realizację mają te postanowienia, które są jasno sprecyzowane. Nie stawiajmy więc mglistych celów, ale rozpiszmy plan na konkretne miesiące. Na przykład: zaczynam w styczniu kurs języka obcego i we wrześniu przystępuję do egzaminu certyfikacyjnego. Jeśli obiecujemy sobie, że zgubimy kilka kilogramów w ciągu roku, to ustalmy, ile powinniśmy chudnąć miesięcznie lub kwartalnie. Stawiajmy małe kroki, to najskuteczniejsza metoda. Na koniec roku złożą się one na całkiem sporą różnicę. I pamiętajmy o tym, że realizacja noworocznych postanowień pociąga za sobą też koszty. Czasami niemałe.

Ich realizacja ma oznaczać poprawę jakości naszego życia. Nikt nawet nie myśli o kosztach.

- A to błąd. Musimy uwzględnić czas, jaki musimy poświęcić na ich realizację, i zaakceptować ograniczenia - na przykład mniej czasu dla rodziny, przyjaciół czy rozrywki. Musimy dopasować noworoczne plany do naszych możliwości, na tym właśnie polega ich realność. Jeśli ktoś obieca sobie, że w ciągu roku z asystenta awansuje na menedżera, to teoretycznie ma szansę ten plan zrealizować, pytanie za jaką cenę. Zanim więc coś postanowimy, zastanówmy się, ile czasu możemy poświęcić na realizację i jakie fundusze przeznaczyć. A może czas spędzony z dala od bliskich będzie zbyt dużym obciążeniem emocjonalnym? Wyznaczenie na tej podstawie własnych priorytetów da nam oddolną motywację. A ta jest najsilniejsza.

Dla niektórych wcześniejsze wstawanie będzie już za dużym kosztem...

- Wychodzenie z łóżka 15 minut wcześniej nie jest dużym kosztem, przecież przez kwadrans i tak nikt się nie wyśpi. Dajmy sobie też czas na wdrożenie niektórych postanowień. Jeśli obiecujemy sobie, że nie będziemy się spóźniać, to nie orzekajmy, że ponieśliśmy porażkę, po tym, jak nie wszystko uda się od razu. Pierwsze trzy miesiące potraktujmy jak okres pilotażowy, to znaczy dołóżmy wszelkich starań, ale jeśli coś nie wyjdzie, to nie załamujmy rąk.

Kiedy więc możemy uznać, że ponieśliśmy porażkę w realizacji postanowień?

- Jeśli zrezygnowaliśmy z jakiegoś postanowienia, bo przestało być dla nas ważne, to przecież nic nie tracimy. Zrezygnowaliśmy z rzeczy, która i tak była dla nas nieistotna. Ale jeśli coś jest kluczowe, a my po kilku próbach odpuściliśmy, nie czekając nawet na pierwsze efekty, to faktycznie możemy mówić o porażce. A ta pociąga za sobą obniżenie samooceny, spadek motywacji i frustrację. Warto wtedy zastanowić się, dlaczego nam się nie udało. Najczęściej wymagamy od siebie za wiele i nie bierzemy pod uwagę kosztów, o których mówiłam. Albo zamiast postanowień składamy sobie obietnicę...

A co to za różnica?

- Zasadnicza. Dla wielu osób obiecywanie jest znacznie mniej zobowiązujące. Jeśli coś postanawiam, to zobowiązuję się włożyć wysiłek, przeanalizować zasoby, zrobić plan. Obietnice, zwłaszcza dane sobie, są mgliste i łatwo o nich zapominamy.

Postanawiać, nie obiecywać. Czego jeszcze nie robić?

- Odradzam zakazy. Zamiast: "nie będę jadła słodyczy", powiedzmy sobie: "będę się zdrowo odżywiała". "Nie będę się spóźniała", zamieńmy na "będę punktualna". Nie lubimy, jak nam się czegoś zabrania, wolimy być zachęcani. To wynika z ludzkiej, nieco buntowniczej natury.

No i nie oczekujmy, że w ciągu roku dokona się kompleksowa zmiana - dostaniemy awans, podwyżkę, poprawimy sylwetkę, zaczniemy się lepiej odżywiać, zmienimy samochód. To recepta na porażkę, jeśli zawalimy jedno postanowienie, pociągniemy za sobą pozostałe. Tylko małe kroki zaprowadzą nas do dużej zmiany.



Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX