Lepiej współpracować niż rywalizować. Znamy przynajmniej 5 powodów

Agata Kinasiewicz
01.02.2016 , aktualizacja: 08.02.2016 22:57
A A A
Wioślarska czwórka podwójna

Wioślarska czwórka podwójna (Fot. Kuba Atys / AG)

Jednym z kluczowych pojęć definiujących relacje międzyludzkie w pracy stał się w ubiegłym wieku wyścig szczurów. Nie ma chyba osoby, która nie wie, jak ten wyścig wygląda w praktyce. Ale prowadzi on donikąd.
Szybciej, lepiej, teraz, zdążyć przed innymi, zrobić więcej - tak wielu z nas definiuje na co dzień swoje zawodowe cele. Rywalizacja jest zjawiskiem na tyle ciekawym, że niektórzy badacze poświęcili swoją karierę na jej zgłębienie. Np. amerykański psycholog David Johnson. Według niego rywalizacja jest strukturą celów, w której ludzie osiągają swoje korzyści tylko wtedy, gdy nie zrealizują ich inni. Nie da się tu więc zjeść ciastka i mieć ciastka, a tym bardziej nie da się go zjeść we dwoje.

Współpraca jest naturalna

Gdyby nie działanie w grupie, nasi przodkowie pomarliby z głodu, a my nadal mieszkalibyśmy w szałasach. To wspólne działanie i dzielenie się zadaniami pomogło ludziom przetrwać, działać skuteczniej od zwierząt, przekazywać sobie wiedzę i ważne informacje. Na podziale obowiązków i współpracy oparte są wszystkie społeczeństwa. Nie uczylibyśmy dzieci matematyki, gdyby nie Pitagoras, a przede wszystkim przekazywanie jego teorii.

Zamiast wymyślać koło od nowa, szybciej i lepiej jest skorzystać z wiedzy kogoś, kto już je wymyślił. Dlatego prowadząc w pracy ważny projekt, lepiej zwrócić się w razie wątpliwości do kogoś, kto ma wiedzę, jakiej nam brakuje. Owszem, można wszystkiego nauczyć się samemu. Pytanie tylko: po co? Korzystanie z czyjejś wiedzy i pomocy nie jest słabością.

Współpraca jest przyjemna

Nie ma chyba firmy, która raz na jakiś czas nie organizowałaby imprez integracyjnych. Niezależnie od tego, czy to kilkudniowy wyjazd, czy kilkugodzinne spotkanie, imprezy integracyjne mają ogromny sens. I wbrew pozorom nie chodzi w nich głównie o spożywanie alkoholu czy nawiązanie biurowego romansu. Kluczowe jest poznanie ludzi, skrócenie między nimi dystansu.

Wszystko po to, żebyśmy w pracy czuli się dobrze, znajomo, komfortowo. Spędzamy tam większość dnia. Przyjemniej jest go spędzić wśród ludzi, z którymi lubimy być. Rywalizacja odsuwa nas od nich. Jeśli jedna strona wygrywa i coś zyskuje, druga przegrywa i traci. To wywołuje negatywne emocje i stres. Lepiej czujemy się wśród ludzi, z którymi rywalizować nie musimy. Lubimy tych, z którymi umiemy się porozumieć i współpracować.

Zasady zawierania przyjaźni najlepiej widać, kiedy obserwujemy dzieci. Te, które wpadają w środek zabawy i urządzają wszystko po swojemu, rzadko zyskują przyjaciół. Zanim postanowimy wpaść na zebranie i powiedzieć wszystkim, co myślimy o nowym pomyśle na rozwój firmy, warto się więc chwilę zastanowić. Nie nad naszymi przekonaniami, ale nad tym, jak je zakomunikować tak, żeby nie zniechęcić do siebie innych. Inaczej zabiorą zabawki i przeniosą się do innej piaskownicy.

Współpraca kosztuje mniej

Rywalizując z innymi, tracimy energię na utrzymywanie się w stanie "podwyższonej gotowości". Zamiast wykorzystywać kreatywność, realizując cele, wykorzystujemy ją przeciwko innym. To powoduje, że szybciej się wypalamy, bo stale działamy. To działanie nas "zjada", a jego efektów nie widać na zewnątrz w takim stopniu, jak byśmy chcieli.

Tym bardziej, że nie da się zawsze zachowywać czujności. Leon Zawodowiec spał w fotelu, z pistoletem, zawsze gotowy do obrony. Do czasu. Prędzej czy później czujność każdego zostaje uśpiona. A wtedy bardzo łatwo o pomyłkę lub błąd. Nietrudno zgadnąć, że stanie się to obiektem ataku.

Jeśli otwarcie krytykujemy innych i staramy się zyskać na czyichś błędach, oni także wykorzystają nasze pomyłki.

Dla firmy taka sytuacja jest podwójnie niekorzystna: zestresowani i skupieni na walce między sobą pracownicy są mniej efektywni i zamiast realizować cele firmy, realizują swoje własne, osobiste ambicje. Zadania realizowane są później, gorzej, wolniej a energia skupiana na tym, żeby "dowalić" kolegom.

Współpraca jest szybsza

Szybciej dopłyniemy do celu, jeśli siedząc w jednej łódce, wiosłować będziemy w tym samym kierunku. Kiedy po burzy mózgów przychodzi czas na realizację projektu, podstawą powinno być jasne podzielenie obowiązków, zaplanowanie działania i... nagrody.

Szybciej dążymy do rzeczy przyjemnych. Jeśli szef obieca nam wyjście na kawę, piwo, czy wolny piątek po realizacji trudnego zadania, będziemy chcieli jak najszybciej je zakończyć. Im więcej zmotywowanych do wspólnego celu rąk na pokładzie, tym lepiej.

Współpraca nie wypala

Na liście zawodów, w których najczęściej i najszybciej dochodzi do wypalenia zawodowego, znajdują się profesje takie jak handlowiec, lekarz, dziennikarz, artysta czy tzw. wolny strzelec. Co łączy te zawody? Konieczność stałej rywalizacji o klienta, pacjenta, wyniki, zlecenia. Stała presja: jeśli nie będę wykonywać swoich obowiązków najlepiej, jak się da, nie będzie na nie zapotrzebowania.

Nie da się spędzić całego życia rywalizując. Życie w harmonii ma dwa fundamenty: bycie w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Stawiając na rywalizację, podkopujemy je obydwa. Zmuszamy się do bycia non stop w stanie podwyższonej gotowości, który powinien być stanem wyjątkowym, a nie normą, oraz nastawiamy się przeciw komuś lub czemuś. Taka negatywna motywacja do działania powoduje powstawanie negatywnych emocji i wpływa na nas samych. Trudniej jest realizować cele, które wiążą się z negatywnymi odczuciami.



Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX