Polski szef - "kumpel" czy "kontroler"?

Kalina Stankiewicz
2009-08-25, ostatnia aktualizacja 2009-08-25 11:38
Szef-kumpel, wbrew pozorom, nie jest idealnym typem szefa
Szef-kumpel, wbrew pozorom, nie jest idealnym typem szefa

Bez względu na to, jak licznemu zespołowi przewodzi, powinien być prawdziwym liderem. Czy polscy szefowie to profesjonaliści? Rozmowa z Izabelą Kielczyk, psychologiem biznesu, coachem, wiceprezesem agencji kreacji wizerunku biznesowego Ypsilon Media.

ZOBACZ TAKŻE
Jakie typy szefów najczęściej spotkamy w polskich firmach?

W firmach działających na polskim rynku zwykle spotykamy trzy typy szefów. Pierwszy model to "szef kontrolujący". Typowe dla niego będzie rozliczanie podwładnego z każdej minuty pracy, nagradzanie bądź karanie bez jasnych dla pracowników kryteriów, czy, mówiąc inaczej, zarządzanie ludźmi przy zastosowaniu taktyki "kija i marchewki". Szef kontrolujący przekonany jest, że ma pełną kontrolę nad zespołem, jest to jednak bardzo pozorne. W takim układzie pracownicy wykorzystają każdą okazję pod nieobecność przełożonego, by odetchnąć, załatwić własne sprawy, przestać się starać.

A pozostałe modele?

Nie możemy zapomnieć o "szefie-kumplu". Taki "brat łata" co zawsze jest blisko, wysłucha, pocieszy, zażartuje z podwładnym. Taka postawa ma jeden plus - szef zna prawdziwe nastroje panujące w firmie, cieszy się zaufaniem. Jednocześnie jednak może mieć ogromny problem z egzekwowaniem tego, co zlecił swoim pracownikom, bo brakuje mu autorytetu.

Ale chyba są też szefowie, którzy nie popełniają błędów w zarządzaniu?

Tych określiłabym typem trenerów. Prowadzą zespół, są jego częścią. Wyznaczają cele i wspólnie z teamem je realizują. Potrafią motywować, sieją entuzjazm. Jednocześnie potrafią wyznaczyć granicę w relacjach z podwładnymi - kontakty są serdeczne, ale szef cieszy się autorytetem w zespole. Podwładni czują się dowartościowani - na szacunek ze strony szefa zapracowują swoimi wynikami w pracy. Taki układ często funkcjonuje w młodych zespołach, których liderzy zostali przeszkoleni do efektywnego kierowania grupą.

Czym przede wszystkim różni się szef wielkich korporacji od szefa małego przedsiębiorstwa?

W małej firmie szef jest bardziej widoczny niż w korporacjach, gdzie ludzie bywają sobie obcy. W niewielkim zespole szef pracuje razem z zespołem, podwładni widzą, że na rzecz firmy pracują tak samo oni, jak i ich przełożony. W korporacjach menadżerowie muszą włożyć więcej wysiłku właśnie w komunikację z podwładnymi, inaczej są niedostępni, czy wręcz - obcy. Stąd właśnie duży nacisk kładziony na integrację w korporacjach i wzajemne poznanie. Duże firmy wypracowują własne modele zarządzania personelem i przeszczepiają je tworząc np. kolejne filie swojej firmy.

W jaki sposób dzisiejsza sytuacja gospodarcza wpływa na relacje szef-podwładny?

Robi się coraz niespokojniej. Całe swoje siły firmy koncentrują na przetrwaniu na rynku, budowanie relacji interpersonalnych schodzi na dalszy plan. Szefowie zapominają o ludziach, a właśnie w czasie kryzysu, który rodzi poczucie strachu przed tym, co przyniesie przyszłość, szczególnie potrzebne jest wsparcie od przełożonych.

Jakie ma zatem Pani rady dla menadżerów na czas kryzysu?

Muszą być prawdziwymi liderami. Oznacza to, że sami muszą wierzyć w sukces, a to poczucie powinni zaszczepiać w zespole. Muszą mieć umiejętność przekonania teamu, że razem pokonają trudności i dobre czasy powrócą. Liderzy powinni zachęcać do cięższej niż wcześniej pracy i jednocześnie wsłuchiwać się w pomysły i sugestie zespołu. Ale, co równie ważne, nie powinni zapominać o lękach tych ludzi, powinni pozwolić na okazanie niepokoju i stresu. To na pewno rozluźni atmosferę i zmotywuje do pracy.

Jakie błędy w relacjach z podwładnymi najczęściej popełniają menadżerowie?

Nie potrafią ich motywować lub, co gorsza, przemotywowują ich.

Co to znaczy?

Źle wykorzystują system premiowania pracowników. Przyzwyczajają do premii finansowych, dając je za działania, które po prostu należą do podstawowych obowiązków pracowników. Wynika to z tego, że upraszczają ich zachowanie - szefom wydaje się, że dla ich pracowników liczą się tylko pieniądze. Kolejnym błędem jest trwanie w przekonaniu, że pracownik nie może być lepszy od przełożonego. A przecież właśnie o to chodzi, żeby pracownik specjalizował się w określonej dziedzinie, zaś szef był dobry w zarządzaniu. I na koniec coś, co szczególnie mnie uderza w obserwacjach zachowań menadżerów - często nie potrafią oddzielić swojej opinii o człowieku (czy lubią go czy nie) od rzetelnej oceny jego pracy.

Sugeruje pani, że po prostu często nie są profesjonalni.

Czasem się tak zdarza, ale pamiętajmy - szef też człowiek i ma prawo do błędów. Ważne, by się do nich przyznał i nad nimi pracował!



  • 9 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy