Jak przygotować młodych do rynku pracy? Zmienić system finansowania uczelni

bsn
14.04.2015 , aktualizacja: 22.02.2016 15:01
A A A
Młodzi ludzie w Polsce nie mają pojęcia o realiach rynku pracy

Młodzi ludzie w Polsce nie mają pojęcia o realiach rynku pracy (Fot. Agencja Gazeta)

Uczelniom brak odpowiednich bodźców finansowych do podnoszenia jakości kształcenia. Problem rozwiązałoby wprowadzenie proefektywnościowych kryteriów przyznawania dotacji budżetowej - takie wnioski płyną z raportu ?Polskie szkolnictwo wyższe a potrzeby rynku pracy?, przygotowanego przez ekspertów Fundacji im. Lesława A. Pagi i debaty zorganizowanej przez Fundację.
Praca poniżej kwalifikacji, bezrobocie czy też emigracja to problemy, z którymi coraz częściej borykają się absolwenci polskich uczelni. Same uczelnie natomiast odległe (czwarta setka) miejsca w międzynarodowych rankingach jakości kształcenia. O tym, jak podnieść jakość kształcenia i dopasować ją do wymagań rynku pracy dyskutowali uczestnicy debaty na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, m.in. prof. Cezary Wójcik - dyrektor Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN, Bartłomiej Banaszak - Rzecznik Praw Absolwenta, Jan Wróbel - publicysta, wieloletni dyrektor Zespołu Szkół im. Maharadży Jam Saheba Digvijay Sinhji "Bednarska" oraz autorzy raportu - Karol Serena i Aleksander Olechnowicz. Debatę poprowadziła red. Renata Kim, szefowa działu Społeczeństwo, Newsweek Polska.

- W ciągu ostatnich 25 lat liczba studentów w naszym kraju zwiększyła się ponad czterokrotnie. Obecnie niemal co drugi młody Polak ma wyższe wykształcenie. Niestety, ilość nie szła w parze z jakością. Boom edukacyjny w naszym kraju nie odpowiedział na potrzeby rynku pracy i nowoczesnej gospodarki opartej na wiedzy - mówił Aleksander Olechnowicz, współautor raportu.

Inni zgodzili się z tezą badacza i wskazywali, że negatywne skutki tej sytuacji są coraz bardziej odczuwalne. Wskazywali, że młodzimają kłopoty z wejściem na rynek pracy, a jeśli już znajdą pracę, to jest ona niezgodna z ich kwalifikacjami. Do tego coraz więcej osób z wyższym wykształceniem decyduje się na emigrację. Jak oszacowali autorzy raportu, tylko w ostatnim roku niedopasowanie struktury absolwentów do potrzeb rynku pracy oznaczało bezpośrednią stratę dla państwa w wysokości 12 mld zł.

Niewłaściwy podział publicznych pieniędzy

Z raportu, który stał się punktem wyjścia do dyskusji, wynika, że głównym winowajcą takiego stanu rzeczy jest obecny system publicznego finansowania uczelni. Opiera się on na tzw. dotacji podstawowej, wyliczanej na podstawie tzw. stałej przeniesienia (kwoty, którą uczelnia otrzymała w zeszłym roku) oraz innych parametrów, które nie odzwierciedlają rzeczywistych potrzeb wydatkowych uczelni. Nie jest brane pod uwagę ani zróżnicowanie kosztów utrzymania i płac w różnych miastach, ani udział kosztów stałych i zmiennych w utrzymaniu uczelni, ani jakość nauczania. Obecnie obowiązujący algorytm finansowania uczelni publicznych nie premiuje w wystarczającym stopniu wiodących jednostek za efekty nauczania. Nie uwzględnia również potrzeb gospodarki i rynku pracy odczuwającego coraz większą presję demograficzną. Jednocześnie uczelnie racjonalnie rozwijające działalność nie otrzymują ekwiwalentu w formie odpowiednio wyższej dotacji. - Proponujemy wprowadzenie proefektywnościowych kryteriów przyznawania dotacji budżetowej i zniesienie tzw. stałej przeniesienia. Udoskonalony schemat finansowania powinien z jednej strony właściwie adresować potrzeby wydatkowe uczelni, a z drugiej premiować uczelnie i kierunki, które właściwie odpowiadają na potrzeby gospodarki i cechują się najwyższą jakością dydaktyki - mówił Karol Serena, współautor raportu.

Jak lepiej dzielić pieniądze?

Autorzy rekomendują, aby zmodyfikowany algorytm przyznawania dotacji podstawowej uwzględniał jednocześnie liczbę studentów na danej uczelni, urealnione wskaźniki kosztochłonności oraz mnożnik proefektywnościowy. Na ten ostatni mogłyby się składać np. sukcesy naukowe studentów danej uczelni, wyniki badania przeprowadzonego wśród pracodawców zatrudniających absolwentów danej uczelni oraz badania dalszych losów absolwentów, stopa bezrobocia wśród absolwentów danego kierunku na danej uczelni, ocena Państwowej Komisji Akredytacyjnej, stopień umiędzynarodowienia studiów, a także wzmocnione elementy obecnego algorytmu: kategoria badawcza oraz tzw. wskaźnik zrównoważonego rozwoju, mający na celu premiować optymalny stosunek wielkości kadry akademickiej do liczby studentów.

Zdaniem autorów raportu wprowadzenie rozwiązań proefektywnościowych zmotywowałoby uczelnie do lepszego przygotowywania studentów do potrzeb rynku pracy poprzez m.in. inwestowanie w jakość kształcenia specjalistów potrzebnych gospodarce. W polskim szkolnictwie wyższym już teraz jest wiele pomysłów, jak kształcić na potrzeby nowoczesnej gospodarki, jednak brakuje bodźców finansowych, aby ten cel osiągnąć.

Podziel się z nami opinią o tym artykule



Zobacz także