Szkoły bliżej biznesu

Bartosz Sendrowicz
01.06.2015 , aktualizacja: 29.05.2015 17:28
A A A
Współpraca szkolnictwa zawodowego i biznesu w Polsce nie działa tak, jak powinna. Wiemy jednak, co należy zmienić, bo znamy wzajemne oczekiwania obu stron
Dyrektorzy szkół zawodowych i techników oraz przedsiębiorcy traktują się z uprzejmą obojętnością. Są świadomi swojego istnienia. Wiedzą, że współpraca wszystkim by się opłaciła. I na tym koniec.

- Ponad trzy czwarte dyrektorów szkół zawodowych i tyle samo pracodawców deklaruje gotowość do współpracy. Ale nikt nie robi nic konkretnego, żeby do niej doszło - mówił kilka dni temu Jerzy Garlicki, prezes Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych, w trakcie debaty eksperckiej zorganizowanej przez "Gazetę Wyborczą". W debacie spotkali się politycy, dyrektorzy szkół, nauczyciele i pracodawcy. Wspólnie zastanawiali się, jak przełamać niemoc we współpracy szkolnictwa zawodowego i biznesu. Wszystko to w ramach akcji społecznej "Projekt: Praca", którą "Wyborcza" organizuje już po raz trzeci. W tym roku partnerami są WSiP, Nestlé Polska i Komisja Europejska Przedstawicielstwo w Polsce.

Lista oczekiwań

W trakcie debaty pracodawcy wypracowali pięć postulatów, które ich zdaniem ułatwią relacje ze szkołami zawodowymi i technikami. Pięć swoich postulatów wypracowali także przedstawiciele szkolnictwa zawodowego.

Dyrektorzy apelują do pracodawców, by:

bardziej zaangażowali się w system doradztwa zawodowego,

zajęli się bardziej kształceniem osób wymagających integracji, czyli np. niepełnosprawnych,

lepiej poznali ofertę lokalnych szkół zawodowych i techników. Często bowiem nie są nawet świadomi, że mają ośrodek kształcenia potrzebnych im specjalistów "pod nosem"

obdarzyli ich placówki większym zaufaniem,

postarali się lepiej zrozumieć możliwości szkół i zachęcili pracodawców do wzajemnych spotkań, które miałyby pomóc w dopasowaniu wzajemnych oczekiwań.

Pracodawcy natomiast życzą sobie, by:

szkoły były bardziej aktywne, częściej zgłaszały się do firm, by poznać ich potrzeby,

nauczyciele więcej czasu spędzali na rozmowach z uczniami, bo to pozwoli na lepszą identyfikację mocnych i słabych stron młodych osób. - Nie wiemy, w czym uczeń przychodzący na praktyki w firmie jest naprawdę dobry. Nikt nam tego nie mówi, bo w szkole nikt nie zastanawia się, do czego ma talent - wyjaśnia Mariola Raudo z Nestlé Polska,

szkoły zawodowe położyły większy nacisk na zmianę swojego wizerunku, by nie kojarzyły się z kształceniem robotników do prostych prac,

szkoły lepiej rozumiały ich potrzeby. - Uczniom brakuje kompetencji miękkich, nie wiedzą, na czym polega autoprezentacja. Jak mają przekonać do siebie pracodawcę? - mówiła Monika Mamulska, właścicielka biura tłumaczeń ArcusLink

Wiceminister pracy Jacek Męcina apelował natomiast, by szkoły zawodowe bardziej włączyły się w system kształcenia ustawicznego, czyli dokształcały też osoby, które nie są już w wieku szkolnym.

Obie strony zgodziły się, że wdrożenie tych 10 przykazań dobrej współpracy pozwoli przede wszystkim pomóc młodym w szybszym wejściu na rynek pracy.

Fundamentalna współpraca

Alians szkolnictwa zawodowego i biznesu jest częścią gospodarczego sukcesu takich krajów jak Niemcy czy Austria. Tam bezrobocie jest najniższe w całej Unii Europejskiej. Co więcej, w obu państwach najniższy jest odsetek bezrobotnych młodych, czyli osób do 25. roku życia. - W Niemczech czy Austrii doskonale działa szkolnictwo dualne. Uczeń, który wejdzie w taki system edukacji, ma gwarancję, że zdobędzie potrzebne na rynku pracy kompetencje, bo uczy się ich u pracodawców - mówił w trakcie debaty Jacek Męcina. Szkolnictwo dualne to system, w którym część zajęć odbywa się w szkolnych ławach, ale część to praktyka, i to nie w szkolnych warsztatach, ale w lokalnych firmach, pod okiem odpowiednio przygotowanych opiekunów. Po zakończeniu edukacji mają w ręku konkretny fach i często gwarancję zatrudnienia w firmie, w której terminowali.

W Polsce współpraca firm i szkół ciągle nie jest regułą. Podobnie uważa Jolanta Kępa z firmy Danwood, produkującej domy prefabrykowane. Jej firma współpracuje z dwoma szkołami kształcącymi na kierunkach budowlanych. - Doszliśmy do wniosku, że jeżeli chcemy mieć pracowników z najlepszymi kwalifikacjami, musimy zaangażować się w ich kształcenie - mówi. Teraz w systemie dualnym firma uczy młodych, jak produkować i budować domy w technice szkieletowej. Mogą oni potem pracować w centrali firmy w Polsce lub jej oddziałach za granicą, np. w Niemczech. Języka obcego też nauczą się w firmie. Przykładów takiej współpracy jest oczywiście więcej. Rzecz w tym, że cały czas nie ma ogólnokrajowego systemu.

Więcej na wyborcza.pl/projektpraca

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX