Uczelnia da ci pracę - byle mieć studenta

Marcelina Szumer
15.05.2008 , aktualizacja: 07.09.2009 13:34
A A A
Studiujesz prywatnie i zastanawiasz się, skąd wziąć na czesne? Coraz więcej szkół zatrudnia własnych studentów albo pomaga im znaleźć pracę


Marcelina Szumer

Wysokie czesne - zwłaszcza w prywatnych uczelniach - to dla wielu studentów nie lada wyzwanie. Żacy często w popłochu szukają takiego zajęcia, które, nie pochłaniając wiele czasu, pozwoli zarobić na opłaty. - Roczne czesne na moim kierunku to około 7 tys. zł, dlatego pracowałam w sklepie odzieżowym. Na opłaty starczało, ale brakowało czasu na naukę. Na zajęciach byłam nieprzytomna ze zmęczenia - mówi Dagmara Nowak, studentka dziennej psychologii w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Prędzej czy później ci, którzy nie dają rady pogodzić nauki z pracą, rezygnują z uczelni. Dla szkół to problem, zwłaszcza że ze względu na niż demograficzny studentów i tak jest coraz mniej. Dlatego robią, co mogą, by zatrzymać żaków, i coraz częściej umożliwiają im naukę i pracę pod jednym dachem. - Zatrudniamy studentów na umowę-zlecenie w bibliotece, kawiarence internetowej, do pomocy w sekretariacie. Co roku znajdujemy taką pracę dla kilku osób - mówi Danuta Chojnacka z SWPS. W ten sposób pracuje teraz Dagmara.

Podobnie jest w całym kraju. W Wyższej Szkole Informatyki w Łodzi pracę proponowano początkowo tylko tym studentom, którzy zalegali z opłatami. W ciągu miesiąca zarabiali około 300 zł i odpracowywali dług wobec uczelni. Teraz coraz częściej do pracy zgłaszają się też ci, którzy zwyczajnie chcą dorobić. - Przeważnie wykonują prace biurowe albo pomagają w rekrutacji, ale zdarza się też, że piszą programy albo robią projekty graficzne. Dzięki temu mogą zarobić i jednocześnie w praktyce sprawdzić wiedzę i umiejętności - mówi Anna Milo z biura promocji uczelni.

Inna łódzka uczelnia - Wyższa Szkoła Humanistyczno-Ekonomiczna - nie tylko umożliwia studentom odpracowanie czesnego w recepcji czy przy infolinii, ale wysyła ich też na targi edukacyjne i promocje, gdzie dziennie mogą zarobić nawet 100 zł, albo pomaga w znalezieniu pracy poza uczelnią. - Współpracujemy z wieloma firmami w regionie, ostatnio porozumieliśmy się np. z firmą odzieżową Monnari. Nasi studenci odbywają tam staże albo pracują - mówi Karolina Wójcik, rzecznik uczelni. W ten sposób rocznie pracuje nawet kilkadziesiąt osób.

Trudniej mają studenci państwowych uczelni. Tu odpracowywanie czesnego to rzadkość, a jeśli już gdzieś jest możliwe, to najczęściej tylko w bibliotece.

Czytaj także:

Student pragmatyk

Na praktyki czy do pracy?

Poradnik młodego przedsiębiorcy

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się lub komentuj jako gość

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX