Strzałkowy i naganiaczka, czyli jak pracuje student

Barbara Pacyga
2009-05-19, ostatnia aktualizacja 2009-05-19 17:55

Wciągacz, naganiaczka, strzałkowy, rikszarz, składacz, korkowacz - te słowa brzmią jak z młodzieżowej nowomowy. To jednak nic innego, jak zawody, w których dorabiają studenci.


Fot.Bartosz Bobkowski / AG
Studenci chętnie zabierają się za pracę dorywczą. Tyle, że dziś nie tylko jako rozdawacze ulotek, kelnerzy, czy korepetytorzy. Potrafią wykorzystać szanse, jakie daje im rozwijający się rynek pracy. I niektórzy całkiem dobrze na tym wychodzą. Młodzi ludzie rzadko narzekają na warunki zatrudnienia. Pracodawcy zwykle przystosowują się do harmonogramu studiów. W zamian dostają niższe koszty zatrudnienia, bo student pracuje na umowę o dzieło lub zlecenie, no i ubezpiecza go uczelnia.

Wciągnie cię do każdego klubu

- Zapraszam ludzi do restauracji. Żartobliwie swoją pracę nazywam naganiaczką. Dostaje 5 zł na godz. plus 1 zł od osoby, która przyjdzie do naszej restauracji. Bardzo lubię swoją pracę ze względu na to, że mogę przychodzić kiedy chce, a gdy się studiuje, to trzeba mieć czas i na naukę i na pracę - mówi Monika z AGH w Krakowie. Jej pracodawca chętnie daje jej wolne na studia. Monika nie ma też problemów z tym by w sobotę gdzieś wyjść i się zabawić. Pracuje około pięciu godzin dziennie, ale też nie musi być codziennie na stanowisku. Ma zapewniony ciepły posiłek. Pracuje na umowę o dzieło.

Wciągacz, w przeciwieństwie do naganiaczki, nie czeka przed restauracją z menu, lecz biega po ulicy z promocyjnymi zaproszeniami do klubów. - Gdy mam jakiś pilny wydatek bądź wyjazd, dobrze jest mieć możliwość dorobienia. Za godzinę "wciągania" na imprezy mam 5 zł, a od każdego wykorzystanego zaproszenia do stawki dochodzi 1 - 2 zł. To całkiem dobry zarobek - cieszy się Albert student III roku zarządzania i marketingu.

Trzeba się napedałować

- Strzałkowym jestem od 3 miesięcy. Jak za stanie ze strzałką zarabiam nieźle, 6 zł za godz. Gdzie będę mieć taką kasę za stanie ze znakiem?! - śmieje się Wojtek, student UJ z Krakowa - Praca ta daje mi wiele możliwości: mogę czytać i uczyć się do egzaminu czy też słuchać muzyki. To całkiem dobre zajęcie, zwłaszcza, że przychodzę na 12, wychodzę o 19. Kilka godzin w ciągu dnia, a już mam na drobne wydatki - nie kryje zadowolenia.

Kierowca rikszy to również wesoła praca. To jednak nie to samo, co posada strzałkowego. Wymaga przede wszystkim świetnej kondycji fizycznej. - Zwykle udaje mi się wyjść na swoje, ale trzeba się napedałować. Musze też zapłacić za wynajem rikszy. Od poniedziałku do czwartku wynajem jest najtańszy, w weekendy płaci się więcej. To, co zostanie z przewozów, jest dla mnie. Czasem zarabiam na tym 50 zł dziennie, a czasem 20. Różnie. Ale praca jest fajna. Lubię ją - zapewnia Michał, student II roku leśnictwa.

Wpłać kaucję, złóż długopis, a kasa sama "przyjdzie"

Nie każdy pracodawca jest jednak uczciwy. I z tym studenci też muszą się liczyć. Marek, student KUL przekonał się o tym na własnej skórze. - Gdy zacząłem studia, próbowałem znaleźć jakąś pracę. W internecie znalazłem ogłoszenie "składanie długopisów". Bardzo zaciekawiła mnie posada składacza. Mogłem zarobić 10 gr za skręcony długopis. Pomyślałem: całkiem nieźle. Praca wydawała się lekka i przyjemna. Zadzwoniłem więc do firmy, która to oferowała - opowiada młody człowiek - Mężczyzna był konkretny, powiedział, że muszę wpłacić kaucję zwrotną: 70 zł przy odbiorze długopisów do złożenia.

Do domu Marka przyjechał kurier z długopisami, chłopak podpisał dowód wpłaty kaucji i odebrał paczkę z długopisami. - Po skręceniu 20 nie czułem już palców. Przyjemna praca w akademiku okazała się okropna. Całą partię skręcałem przez dwa dni. Oczywiście nie siedząc od rana do nocy, ale po kilka godzin dziennie - wspomina swoją pierwszą pracę. - Gdy skręciłem trzysta długopisów, doszedłem do wniosku, że ta praca nie ma sensu. Zadzwoniłem do firmy aby zabrali efekty mojej harówki. Pieniądze razem z kaucją miałem otrzymać na swoje konto. Długopisy wzięli, a pieniędzy nie otrzymałem do dziś. Dzwoniłem do firmy, ale numer nie odpowiada. Po miesiącu dałem sobie spokój - mówi zrezygnowany.

Marcin, korkowacz, zatrudnił się w fabryce produkującej perfumy. Jego pierwsza praca skończyła się przeziębieniem. Zadanie Marcina polegało na korkowaniu i pakowaniu perfum w pudełeczka. - Pracowałem tam dwa miesiące, ale nie wytrzymałem. Na hali było bardzo zimno i po kilku godzinach pracy nie czułem swoich rąk i dostawałem kataru. W prawdzie zapłacono mi za przepracowany czas, ale nie miałem zamiaru pracować tam za takie pieniądze. Zarabiałem 5 zł na godzinę. Zresztą i tak całe pieniądze później wydałem na lekarstwa, bo się rozchorowałem - mówi student informatyki.

Jak nie dać się wyrolować

Jak widać, nie każdy pracodawca może pochwalić się czystym sumieniem. I nie każdy student zdolnością wyczuwania nieuczciwego szefa. Żeby zaoszczędzić sobie kłopotów i stresu, najlepiej mieć umowę na piśmie. Powinny być w niej zawarte obowiązki pracownika oraz to, czego strony mogą od siebie wymagać. - Jeśli student podejmuje pracę, powinien podpisać umowę. Tyczy się to również kwestii przyszłościowych. Gdy wpisujemy miejsce pracy do CV, mamy podkładkę do tego by udowodnić przepracowany czas - mówi Anna Niecikowska, prawniczka.

W razie oszustwa, umowa jest podstawowym dowodem w sprawie sądowej. Nie należy jej jednak kierować od razu do sądu.. - Najlepiej najpierw napisać list polecony, by było potwierdzenie odbioru, do nieuczciwego pracodawcy i czekać, czy przyniesie to rezultat. Może nam to oszczędzić niepotrzebnej wizyty w sądzie - mówi Niecikowska. - Można też zwrócić się do organizacji, które pomagają poszkodowanym pracownikom. Jeśli jednak występujemy już na drogę sądową, warto mieć potwierdzenie wysłanego listu gdyż nasz pracodawca może na pierwszej rozprawie przyznać się do winy. Wtedy, gdy nie mamy potwierdzenia, nie możemy liczyć na zwrot kosztów procesu - dodaje.

Praca dla studentów

  • 36 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Strzałkowy i naganiaczka, czyli jak pracuje stu.. marcin2poznan 22.05.09, 10:27

    i dlatego wlasnie studia powinny byc platne a dodatkowo pracodawcy powinniplacic zus za studentow - taryfa ulgowa powinna byc w przypadku praktykzwiazanych z kierunkiem studiow a dodatkowo »