Piątkowy wieczór w jednej z warszawskich galerii handlowych. W restauracji przy stoliku czworo studentów Uniwersytetu Warszawskiego: Aneta, Natalia (studiują polonistykę), Kamila (marketing i zarządzanie) oraz Sławek (prawo). Dyskutują o sytuacji na rynku pracy. Zastanawiają się, kiedy najlepiej rozpocząć praktyki w firmach. Kamila i Sławek złożyli swoje CV w kilkunastu firmach. Chcą zacząć jakikolwiek staż, nie stawiają żadnych warunków finansowych. Za przykład podają kilku swoich kolegów, którzy poświęcili się przez kilka miesięcy, pracując w czasie kryzysu, i dziś mają etaty w międzynarodowych korporacjach. Studentki polonistyki jeszcze się wahają. Mają obawy, że nie wszyscy
pracodawcy będą chcieli zatrudniać studentów, lub takie rozwiązanie potraktują przejściowo szukając oszczędności.
W tym momencie do dyskusji włączają się studenci siedzący przy sąsiednim stoliku. - Nie patrzcie na to, czy dadzą wam pracę. Warto iść na staż do jakiejkolwiek firmy bez względu na dalsze decyzje pracodawcy. Kryzys to najlepszy czas na zrobienie kariery - przekonuje Adam Michalak, student marketingu i zarządzania prywatnej warszawskiej uczelni. - Byłem na dwóch stażach. Pierwszy w firmie logistycznej, po którym mi nawet nie podziękowano, drugi w dużej firmie telefonii komórkowej. Po czterech miesiącach szef zaoferował mi pół etatu. Dzięki temu mogę studiować i zdobywać cenne doświadczenie - przekonuje.
Jego kolega trzy razy w roku podchodził do staży (każdy trwał po trzy miesiące), zanim zaoferowano mu stałą pracę. Dziś zarabia 5 tys. zł brutto jako młodszy specjalista ds. marketingu.
Obaw nie miała również 24-letnia Ewelina Kluz, studentka V roku politologii na Uniwersytecie Śląskim, która cztery miesiące temu przyjechała do Warszawy, by spróbować sił w agencji public relations. - Jak większość studentów rozpoczęłam od stażu, podczas którego pomagałam m.in. przy promocji broadwayowskiej sztuki "Boeing Boeing" oraz włoskiego regionu turystycznego - Południowego Tyrolu - wspomina pierwsze zawodowe doświadczenie. - Moje poświęcenie opłaciło się. Po trzech miesiącach otrzymałam propozycję zatrudnienia w firmie. Wygląda na to, że zostanę w Warszawie na dłużej - cieszy się Ewelina Kluz.
Podobnie sądzą żacy w całej Polsce. "Studenci nie obawiają się kryzysu" - tak wynika z najnowszego rankingu Universum z połowy maja. W badaniu, które przeprowadzono od października 2008 do stycznia 2009, wzięło udział 14 317 tys. żaków z 50 najlepszych uczelni wyższych w całym kraju. Studenci zaznaczyli, że uważnie obserwują markę, miejsce pracy, wynagrodzenie, a także samych pracowników przyszłego pracodawcy. Te cztery dominujące cechy przekładają się bezpośrednio na atrakcyjność pracodawcy na rynku pracy.
Tajne zapiski pokładowe : Ale się zadymiło! Główny Mechanik nieźle dał do wiwatu. Bosman i Cook ledwo spodni nie pogubili z wrażenia. Zatkało kakao!
Co jeszcze wynika z badania? Na tle innych krajów Unii Europejskiej polscy studenci wyróżniają się tym, że nadal pragną zostać w przyszłości ekspertami w danej dziedzinie. Aż 66 proc. z nich wskazało ten czynnik za najważniejszy cel zawodowy. W Wielkiej Brytanii tylko co piąty student wskazał go jako najważniejszy. Również młodzi profesjonaliści w Polsce dążą do zdobycia tytułu eksperta. Tak sądzi 61 proc. z nich, co świadczy o tym, że zdobywanie wiedzy w danej branży ma ogromne znaczenie w przestrzeni zawodowej. Studenci oraz młodzi profesjonaliści w Polsce w odróżnieniu od kolegów w innych krajach UE równowagę między życiem prywatnym a zawodowym stawiają dopiero na drugim, a nie pierwszym miejscu (58 proc. studentów w Niemczech oraz Wielkiej Brytanii uważa ideę work/life balance za najważniejszy cel zawodowy).
Polscy studenci bardziej boją się wyzwań. Tylko 34 proc. oczekuje ich w swoim idealnym miejscu pracy - prawie co drugi ankietowany poszukuje stabilizacji w miejscu pracy; to mniej niż w Niemczech (39 proc.) oraz w Wielkiej Brytanii (41 proc.). W stosunku do zeszłego roku nie zauważono jednak znaczących zmian. Prawdopodobnie na te wyniki miał wiek badanych (średnia 22 lata), którzy studia skończą dopiero w 2010 roku.
- W ostatnim czasie wzrosła ilość ofert praktyk i staży - mówi Roma Głowacka z firmy Randstad zajmującej się doradztwem personalnym. - Co może być powodem? Firmy, które zdecydowały się na zmniejszenie liczby pracowników lub które postanowiły zrezygnować z rekrutacji nowych osób, i tak potrzebują rąk do pracy. Rozwiązaniem może być zatrudnienie pracowników tymczasowych lub zaoferowanie stażu lub praktyki studentom. Niestety, ze względu na aktualną sytuację rynkową studenci stażyści mają mniejszą szansę niż rok temu na zatrudnienie. Mimo to warto skorzystać z praktyki, bo to przyda się w przyszłej pracy lub zwiększy szanse na jej znalezienie - przekonuje Głowacka.
A co o stażystach sądzą szefowie firm? Jak przekonuje Kamila Koźbiał-Kraszewska,
dyrektor agencji PR, dla pracodawców podjęcie współpracy ze studentami może okazać się bardzo korzystne. - W obecnej sytuacji odpowiednie decyzje personalne są szczególnie ważne, a staż pozwala dobrze poznać pracownika i tym samym ograniczyć ryzyko inwestycji w nieodpowiedniego kandydata. Umożliwia też pracodawcy większą elastyczność zarówno pod względem płacowym, jak i rodzaju umowy - podkreśla.
