Julia, księgowa: "Zmieniłam pracę mimo kryzysu" - Kogo stać na zmiany?
Ogólnopolski raport o wynagrodzeniach za ubiegły rok przygotowany przez firmę Sedlak & Sedlak dowodzi, że przekonanie, iż szeregowy pracownik na budowie zarabia więcej niż ktoś, kto skończył studia humanistyczne, można włożyć między bajki. Zrównanie płac jest możliwe jedynie na początku kariery. Im dłużej w zawodzie, tym szybciej rosną pensje. Ale tylko tych, którzy ukończyli studia - wynika z badania.
Osoba z wykształceniem zawodowym po niemal 20 latach pracy może pochwalić się jedynie 20-proc. wzrostem pensji. Przy czym średnio na początku kariery dostaje ok. 1,8 tys. zł, a po 20 latach - 2,4 tys. zł. Jeśli mowa o pracownikach z dyplomem studiów wyższych, to w tym samym czasie ich wypłata wzrasta dwukrotnie. Na starcie mogą liczyć na 2,8 tys. zł, po kilkunastu latach na ponad 5 tys. miesięcznie.
Najlepiej mają ci ze studiami MBA. - Uzyskanie tytułu absolwenta tych studiów menedżerskich znacząco różnicuje poziomy zarobków zarówno wśród specjalistów, jak i kierowników czy dyrektorów - mówi Michał Mudel, specjalista ds. wynagrodzeń Sedlak & Sedlak. Przykład? Co drugi specjalista z dyplomem MBA dostawał w 2008 r. od 4 do prawie 11 tys. zł brutto, podczas gdy połowa specjalistów bez wspomnianego dyplomu zarabiała nie więcej niż 3,8 tys. zł. - Pokazywanie młodym ludziom odroczonych korzyści płynących z wyższego wykształcenia jest szczególnie ważne w czasach kryzysu, ponieważ kontynuacja nauki odsuwa moment wejścia na rynek pracy i zarazem zwiększa szanse zrobienia kariery w przyszłości - podkreśla Kazimierz Sedlak,
dyrektor Sedlak & Sedlak. - Zwłaszcza że w Polsce jest nadal mała elastyczność pracowników, ich nieprzystosowanie do rynku pracy jest źródłem bezrobocia i wielu problemów osobistych - podkreśla.
Kto zarabia najwięcej? - Wypełnij ankietę!