Pierwsze punkty "xero" na polskich uczelniach zaczęły pojawiać się na początku lat 90. Teraz na każdym wydziale ksero jest podstawowym miejscem wymiany tekstów, notatek i wymiany myśli. Standardem jest również to, że wykładowcy uniwersyteccy umieszczają teksty i materiały na zajęcia w punktach ksero, by ułatwić studentom dostęp do wymaganej literatury.
- Ksero jest niezwykle pomocne. Jeśli książka była wydana dawno temu, a ja potrzebuję nad nią trochę popracować, to wolę mieć własny egzemplarz. Nie ma innego sposobu jak tylko ją powielić. - Mówi Magda, studentka socjologii UW. - Jeśli nie chce się godzinami siedzieć w czytelni, ksero jest jedyną metodą dostępu do danej wiedzy. - Zdarzało mi się, że nie mogłam czegoś przeczytać, bo dana pozycja nie była dostępna w bibliotekach, a nie miałam czasu w godzinach otwarcia czytelni. Ksero było jedynym wyjściem. - dodaje.
Zaczynasz pierwszą pracę? - oto Twoje konto!
Jak nie ksero to internetKserografy wciąż stanowią podstawę życia uniwersyteckiego, ale coraz większa rolę w udostępnianiu materiałów naukowych zaczynają odgrywać inne źródła pozyskiwania wiedzy. Nie można nie wspomnieć tu o przepastnym internecie. - Wydaje się, że internet jest już podstawą (np. w pracy magisterskiej można odwoływać się do źródeł internetowych z zaznaczeniem daty dostępu). - Mówi Maciek, student polonistyki na warszawskim UKSW. - Z mojej dziedziny w internecie można znaleźć nie tylko dzieła ze wszystkich epok literackich, ale także strony internetowe twórców, część nawet autoryzowana, biogramy twórców, opracowania naukowe, a poza tym szeroko dostępna zaczyna być literatura pisana w internecie, której powstaje coraz więcej i to na coraz wyższym poziomie. Jeśli chodzi o językoznawstwo, można np. wykorzystywać korpus języka polskiego do swoich badań językowych.
Internet jest bardzo pomocny w wyszukiwaniu odnośników i podpowiedzi do danego problemu, do poszerzania spektrum dalszych poszukiwań. Można uzyskać informacje o wielu pozycjach, których potem warto będzie poszukać w zwykłej bibliotece. Bez wątpienia studenci XXI wieku są w niezwykle komfortowej sytuacji jeśli chodzi o dostęp do wiedzy. Wystarczy znać proste metody sięgnięcia po nią.
- Łatwość docierania do informacji jest oczywiście ogromną zaletą dla studentów; chodzi nie tylko o skrócenie czasu potrzebnego na pozyskiwanie informacji (przez co zyskuje się więcej czasu na ich opracowanie i przemyślenie), ale także o szerokość zakresu informacji, które można zdobyć w krótkim czasie - mówi dr Anna Dziedzic z Instytutu Filozofii UW. - Z drugiej jednak strony bywa tak, że dłuższy proces docierania do informacji nie jest zwykłą stratą czasu - uczy samodzielności, pozwala zorientować się w możliwych kontekstach danego zagadnienia, jego związkach z innymi zagadnieniami, różnicach metodologicznych w podejściu do tych samych zagadnień. Tymczasem informacje "podane na tacy" mogą ostatecznie okazać się wyrwanymi z szerszego kontekstu faktami, które ani nie zostały powiązane dobrze jedne z drugimi, ani nie uległy integracji z informacjami, posiadanymi wcześniej.
Więcej informacji znaczy mniejParadoksalnie przez ogromną łatwość odnajdywania odpowiedzi na trudne pytania i niezwykłą ilość informacji, jakie do nas docierają, student może dowiedzieć się mniej. Ale jak to często bywa, wszystko zależy od indywidualnego podejścia. - Ja nie widzę nic złego w ułatwianiu życia studentom. - Mówi Magda. - Czas przeznaczony na bieganie za jedną książką studenci będą mogli przecież konstruktywnie wykorzystać.
Jaki styl uczenia preferują współcześni studenci? - Najlepiej koncentruję się, kiedy nie jestem zestresowana. Nic mi wtedy nie przeszkadza, nawet hałasy, czy muzyka. Nie lubię otwierać książki na 10 minut, dlatego nie czytam w autobusach. Lubię mieć czas na skupienie i zastanowienie - mówi Ania.
Czy studenci jeszcze prowadzą notatki? Coraz mniejszą wagę przywiązuje się do tego typu spraw, będąc przekonanym, że przecież wszystkie informacje można znaleźć w internecie, albo skserować od kolegów. Należy jednak pamiętać, że może być to wyjątkowo zdradliwe podejście. - Najskuteczniej zawsze przychodziło mi nauczenie się czegoś, z czego miałam sporządzone samodzielne notatki - Mówi dr Dziedzic. - Poza tym już samo sporządzanie notatek jest doskonałą formą porządkowania i zapamiętywania informacji.
Dzisiaj o to trudniej. Mało komu zależy na dobrych notatkach, przynajmniej nie na tych własnoręcznie sporządzonych. Wygląda na to, że wbrew temu, co można myśleć, przez swoje wygodnictwo, dzisiejszy student musi uczyć się więcej i ciężej niż student sprzed dwudziestu lat. - Im łatwiejszy dostęp do informacji, tym lepszy trzeba mieć sposób na ich uporządkowanie i wyselekcjonowanie, żeby nie "utonąć" w mnóstwie oderwanych szczegółów - Radzi dr Dziedzic.
Trzeba też znaleźć dobry, własny sposób na zintegrowanie informacji. Kiedyś, gdy proces docierania do informacji był trudniejszy i mniej informacji opracowywało się jednocześnie i przetwarzało, praca postępowała krótszymi etapami, co bardziej sprzyjało procesowi zapamiętywania informacji i nie wymagało stresującego "zakuwania" przed egzaminami.