Kacper, 20 lat, studiuje architekturę. Od kilku miesięcy roznosi ulotki.Dlaczego student architektury zdecydował się roznosić ulotki?Ponieważ potrzebowałem pieniędzy. Rodzice nie wspierają mnie finansowo tak, jakbym tego chciał, dlatego musiałem znaleźć sobie jakąś pracę.
A dlaczego akurat ulotki?Bo to jest praca, która nie wymaga ode mnie obecności codziennie od rana do wieczora. Mogę zadzwonić i powiedzieć, że będę następnego dnia od 14 do 17 i mogę powiedzieć, że mnie nie będzie, bo mam naukę. Nikomu to nie przeszkadza. Dla mnie jest to najwygodniejsza forma pracy.
Szukasz pracy i darmowego konta? - Sprawdź teraz!
Więc nie koliduje to z twoją nauką?No właśnie - nie. Z niczego nie muszę rezygnować. Chociaż przez to, że pracuję teraz, w zimę, byłem już trzy razy przeziębiony i kilka dni musiałem spędzić w łóżku. Oczywiście nie zjawiłem się wtedy na uczelni.
Dobrze zarabiasz?Średnio, nawet bardzo średnio - mam siedem złotych na godzinę. W ciągu tygodnia nie zarabiam dużo, ale przynajmniej mam dzięki temu trochę kasy na imprezę, albo wyjście na pizzę.
Lubisz tę pracę?Szczerze? Nie. Stoję na tym mrozie kilka godzin i próbuję wciskać ulotki ludziom, którzy nawet mnie nie zauważają. Na początku jeszcze miałem obraną pewną taktykę - z uśmiechem, miło... Teraz nawet się nie odzywam, stoję z wyciągnięta ręką i jak będą chcieli brać, to wezmą. Trochę denerwuje mnie już to wszystko.
A co dokładniej cię denerwuje?Po pierwsze to, że mi głupio, że zarabiam właśnie na roznoszeniu ulotek. Jak tu powiedzieć o czymś takim dziewczynie? Jeden koleś w szkole jak mnie zobaczył w Centrum z ulotkami, potem przez tydzień nazywał mnie "pan ulotny jak ulotka" i oczywiście zaraz się rozniosło po wszystkich, gdzie można mnie spotkać popołudniami. Pamiętasz tą reklamę McDonald's, gdzie wszyscy pytają chłopaka "a może frytki do tego?". No to u mnie było podobnie. Na szczęście po tygodniu wszystkim się znudziło.
Po drugie- już trzy razy byłem przeziębiony. Chyba nikt nie lubi być chory, a ja obecnie jestem na to ciągle narażony.
Po trzecie- czasami mam przez tę pracę prawdziwą nerwicę. Oczywiście są dni, kiedy jest spoko, ale są też takie, że aż mnie nosi. To straszne, ale czasami zaczynam nienawidzić tych wszystkich ludzi, którzy mnie mijają. Na Boga! Nie możecie wziąć tej ulotki? Nie proszę was o zabieranie ode mnie worków ze śmieciami, ale o wzięcie jednej małej kartki!
Nie myślałeś o spróbowaniu czegoś innego?Na razie jest to jedyna praca, która odpowiada mi czasowo. Jak się okaże, że za podobne pieniądze, w takich samych godzinach, mógłbym robić coś innego, fajniejszego, to z pewnością się na to zdecyduję.
Marta, 21 lat, studiuje ekonomię. Od ponad roku udziela korepetycji z języka angielskiego.