Psychotesty - indywidualista czy dusza zespołu?
Z danych GUS wynika, że na kierunkach uniwersyteckich, w większości humanistycznych, studiuje dziś ponad pół miliona osób. Wyższe szkoły techniczne mogą pochwalić się tylko ponad 300 tysiącami studentów. Jeśli mowa o absolwentach, tych opuszczających mury uniwersytetów jest dwa razy więcej niż z dyplomem inżyniera. Z informacji Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego z kolei wynika, że w Polsce studenci uczą się na ponad 200 kierunkach, w tym aż 23 proc. z nich to kierunki administracyjno-ekonomiczne, 13,9 proc. - społeczne, a 3,1 - proc. prawnicze.
44 chętnych na jeden indeks Na Uniwersytecie Warszawskim o jeden indeks na międzykierunkowe
studia ekonomiczno-menedżerskie było w tym roku ponad 44 chętnych. Jak co roku ogromnym zainteresowaniem cieszyły się tu dziennikarstwo i komunikacja społeczna (ok. 24 osób na miejsce), filologia włoska (22 osoby na miejsce), japonistka (prawie 20 osób na miejsce).
Z niepełnych jeszcze statystyk, które Uniwersytet Jagielloński przedstawił w zeszłym tygodniu, widać, że chętnych do studiowania na najstarszej polskiej uczelni było ponad 39 tys. osób. Najpopularniejsze kierunki studiów pierwszego stopnia i jednolitych studiów magisterskich to: kierunek lekarski, lekarsko-dentystyczny (ok. 20 osób na miejsce), prawo, farmacja, filologia angielska (ponad 20 chętnych na jeden indeks), psychologia, stosunki międzynarodowe (ponad 9 chętnych na indeks) oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna (ponad 14 kandydatów na jedno miejsce). - Jesteśmy zadowoleni z wyników rekrutacji. Mimo zbliżającego się niżu demograficznego liczba kandydatów nie uległa wielkiej zmianie - cieszyła się Katarzyna Pilitowska, rzeczniczka UJ.
Z nowych kierunków największą popularnością cieszyły się takie jak: kognitywistyka (ponad 11 chętnych na miejsce), biochemia, ochrona dóbr kultur, dietetyka oraz filologia portugalska. Na szczęście na uczelniach technicznych z roku na rok przybywa chętnych na studia. Na Politechnice Warszawskiej o nieco ponad 5 tys. miejsc będzie się ubiegać dwa razy tyle chętnych. Tutaj też, podobnie jak na uniwersytetach, są kierunki, do których ustawia się kolejka chętnych maturzystów. To m.in. gospodarka przestrzenna (ponad 20 osób na miejsce) czy geodezja i kartografia (również kilku chętnych na indeks). Około 12 tys. chętnych jest na studia na Politechnice Wrocławskiej. Sympatią maturzystów cieszy się również krakowska AGH. Od kilku lat przeżywa prawdziwe oblężenie, zwłaszcza na wiodących kierunkach, jak geodezja, kartografia czy budownictwo. Tam o jedno miejsce walczy od kilku do dziesięciu osób. Na kierunki zamawiane średnio jest dwóch-trzech kandydatów na miejsce.
Humanistów za dużo Ale nie wszędzie jest tak dobrze. Kierunki zamawiane na niektórych uczelniach trudno zapełnić chętnymi, mimo stosunkowo wysokiego stypendium (ok. 1000 zł miesięcznie) i niszowości pożądanej przez pracodawców.
Pracodawcy RP uważają, że na rynku pracy jest brak równowagi. Zdecydowanie więcej osób studiuje na kierunkach humanistycznych niż technicznych. Tymczasem, według pracodawców, ukończenie kierunku humanistycznego nie gwarantuje znalezienia pracy i osiągnięcia sukcesu zawodowego. I tak, wiele polskich uczelni de facto kształci potencjalnych bezrobotnych. Z badania przeprowadzonego przez Pracodawców RP wynika, że absolwenci uczelni humanistycznych i ekonomicznych są najgorzej przygotowani do podjęcia pracy. Przedsiębiorcy uważają, że aż 60 proc. kończących humanistykę i 44 proc. kończących kierunki ekonomiczne i zarządzanie jest źle przygotowana do wykonywania pracy zawodowej. - Absolwentom brakuje samodzielności zawodowej. Jest to diagnoza szeroka, która po części obejmuje umiejętności zawodowe, kompetencje społeczne, jak również znajomość rynku pracy - zauważa Bartosz Wieczorek,
konsultant firmy doradczej Advisory Group TEST Human Resources. Dodaje jednak, że efektem rozbieżności między oczekiwaniami rynku pracy a umiejętnościami studentów nie obarczałby jedynie uczelni. - Dużo ważniejsze wydają się punkty konsultingowe, które promowałyby trendy na rynku pracy i zachęcały studentów od aktywności - mówi.
A pracodawcy potrzebują kandydatów dobrze przygotowanych, z praktycznym doświadczeniem, ale także po ukończeniu odpowiedniej uczelni. - Niezbędne jest opracowanie narzędzia, które pozwoli maturzystom podejmować decyzje o wyborze kierunku kształcenia w sposób bardziej racjonalny - podkreśla Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP. - Ministerstwo Nauki powinno opracować informację o perspektywach rozwoju każdej z branż i wskazać stan zatrudnienia, a także jego przewidywalną wielkość za pięć lat, czyli w momencie wchodzenia maturzystów na rynek pracy - dodaje.
Tłumaczy, że zestawienie takie powinno uwzględniać też to, ilu studentów kształci się na danych kierunkach oraz średnie wynagrodzenie w danej branży. Takie dane pozwoliłyby maturzystom wybrać kierunek najbardziej perspektywiczny, a jednocześnie uwzględniający ich profil: humanistyczny lub matematyczny. - Niezbędne jest też wprowadzenie obowiązkowych praktyk dla wszystkich studentów, co także przyczyni się do ich lepszego przygotowania zawodowego - podkreśla Byszewski.