Cyrograf czy zabezpieczenie? - Czy podpisałbyś taką umowę?
Wielu z nas kryzys uderzył mocno po kieszeni. A nawet ci, którzy nie ucierpieli, zaczęli zwracać baczną uwagę, na co wydają pieniądze. Odbiło się to na studiach podyplomowych i MBA -
kursy są kosztowne, zwłaszcza te lepsze i na najbardziej prestiżowych uczelniach. Ale specjaliści od rynku pracy zachęcają: mimo recesji warto się dokształcać.
Dlaczego? Jakub Leszczyński, twórca i redaktor serwisu internetowego Mbaportal.pl, jest przekonany, że takie
studia to zawsze najlepsza inwestycja w siebie. - Ostatnio pojawiły się na świecie opinie, że MBA to już przeżytek, że te studia utraciły swój prestiż, a moda na nie minęła. Ale w Polsce nadal jest i będzie zapotrzebowanie na dobrych menedżerów. Kluczowe stanowiska wymagają nie tylko odpowiedniego doświadczenia, ale i wykształcenia. Jeśli kilka osób stara się o tę samą pracę lub w firmie zapadają decyzje o awansach, znaczenie może mieć wszystko, w tym dodatkowe kwalifikacje. Ukończenie studiów MBA, tym bardziej na renomowanej uczelni, może stać się ważnym argumentem przetargowym.
Zgadza się z tym Fiona Harvey,
dyrektor CIMA w Polsce (instytucji organizującej prestiżowe studia podyplomowe dla finansistów na całym świecie). - Osoby, które chcą pracować w międzynarodowym środowisku biznesowym, cały czas muszą się dokształcać - mówi. - Dyplom studiów magisterskich nie wystarcza, aby sprostać wymaganiom pracodawców, ani nie pozwala się wyróżnić na dzisiejszym rynku pracy. Niestety, im bardziej się dokształcamy i podwyższamy swoje kwalifikacje zawodowe, tym koszty naszej dalszej edukacji są coraz wyższe - dodaje. - Z drugiej jednak strony im większą wiedzę i umiejętności posiadamy, tym bardziej rośnie nasza wartość w oczach pracodawcy i na rynku pracy, a to przekłada się także na wyższe zarobki - podsumowuje Harvey.
Przekonaliśmy się już, że warto i chcemy się zapisać na kurs podyplomowy, ale nie wiemy skąd wziąć pieniądze? Koszt kursu waha się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Mało kto ma taką gotówkę od ręki. Co robić?
Szef zapłaci za czesne? Jak wynika z badania "Najlepsi pracodawcy" prowadzonego przez Aon Hewitt, aż ok. 90 proc. wszystkich pracodawców jest gotowych na dofinansowanie szkoleń zewnętrznych i studiów dla swoich pracowników. Takie są deklaracje, ale w praktyce bywa różnie. Według badań przeprowadzonych wśród studentów CIMA w Polsce koszty egzaminów kwalifikacji pokrywa tylko 37 proc. ich pracodawców. Dla porównania: średnio na świecie liczba ta wynosi 44 proc. To niedużo. Dlatego wielu pracowników decyduje się samodzielnie pokryć koszty studiów podyplomowych. Minęły czasy kredytowego eldorado, również dla studentów podyplomowych. - Przed kryzysem wiele banków oferowało kredyt na studia MBA czy podyplomowe - wspomina Jakub Leszczyński. - Teraz nie słyszałem o ani jednym.
To prawda, jeszcze do niedawna kilka banków oferowało specjalne, w miarę nisko oprocentowane
kredyty na studia podyplomowe - potwierdza Paweł Majtkowski, główny
analityk firmy doradczej Expander. - W takiej ofercie oprocentowanie rzeczywiste wynosiło ok. 12 proc, we frankach - ok. 8 proc. Jeszcze niższe oprocentowanie i marża były dla kandydatów na studia MBA. Dla porównania - oprocentowanie rzeczywiste kredytu gotówkowego w większości banków to nawet powyżej 20 proc.
Ale w tej chwili nie ma wyjścia. Banki zachęcają potencjalnych studentów podyplomowych jedynie do wzięcia kredytów gotówkowych. - Ale przy tak wysokich kosztach rzeczywistych kredytu opłacają się one tylko przy niewielkich kwotach, do kilkunastu tysięcy - twierdzi Majtkowski.
A co, jeśli musimy wziąć większą kwotę? Takim osobom Paweł Majtkowski radzi pożyczkę hipoteczną. - Możemy ją zaciągnąć, jeśli mamy mieszkanie kupione bez żadnego kredytu. Pożyczki hipoteczne są to pieniądze uzyskiwane pod zastaw nieruchomości. W odróżnieniu od kredytu hipotecznego nie trzeba ich przeznaczać na zakup domu czy mieszkania, a w dodatku nie zależą od wysokości zarobków, a jedynie od wartości posiadanej nieruchomości. Poza tym są znacznie niżej oprocentowane niż tradycyjne pożyczki gotówkowe. Oprocentowanie takiej pożyczki to może być mniej niż 10 proc. Tak jak kredyt hipoteczny można ją wziąć nawet na 30 lat. I oczywiście w miarę możliwości spłacić wcześniej.
Płać czesne na raty Kto ma zdolność kredytową albo mieszkanie kupione za gotówkę, poradzi sobie. Ale jeśli nasze lokum już jest obciążone hipoteką, a nasza zdolność kredytowa wynosi zero?
Nie ma sytuacji bez wyjścia. - Są szkoły, które dostosowały się do sytuacji i rozkładają czesne za kursy na raty miesięczne - mówi Jakub Leszczyński. - Wtedy zamiast ogromnej kwoty na wstępie można płacić mniej, ale co miesiąc. W sumie wychodzi to trochę drożej niż przy zapłacie pełnej kwoty od razu, ale i tak opłaca się bardziej niż kredyt gotówkowy.
Warto też poszukać uczelni i kursów współfinansowanych z funduszy unijnych. Największa baza takich studiów i szkoleń znajduje się na stronie www.inwestycjawkadry.pl. - Gdy tylko mamy jakieś możliwości finansowe, zainwestujmy w naukę - zachęca Jakub Leszczyński. - Na pewno się zwróci. To inwestycja długoterminowa, znacznie lepiej oprocentowana niż kilkuletnia lokata w banku - śmieje się.